Firma z Oławy została oskarżona o skażenie Odry. Zapowiada kroki prawne przeciwko pomawiającym

Firma z Oławy została oskarżona o skażenie Odry. Zapowiada kroki prawne przeciwko pomawiającym

Śnięte ryby w Odrze
Śnięte ryby w Odrze Źródło: Facebook / Wadim Tyszkiewicz
Prezes firmy Jack-Pol, którą wskazuje się jako winną zatrucia Odry, zapewnia, że jego firma przestrzega wszystkich przepisów i dysponuje niezbędnymi zgodami (co podważyły Wody Polskie). Nie chce przyglądać się, jak 27 lat budowania marki jest niszczone i zapowiedział przygotowanie „pism” (nie sprecyzował, czy chodzi o pozwy czy wezwanie do zaprzestania pewnych działań) „w stosunku do kilku osób, które świadomie wprowadzają opinię publiczną i dziennikarzy w błąd”.

Od kilkunastu dni trwa poszukiwanie źródła skażenia wody w Odrze. Służby pobrały wiele próbek i oddały je do badania różnym laboratoriom, także zagranicznym, ale wciąż nie ma pewności, co doprowadziło do zatrucia Odry. Nie ma dowodów, by były to metale ciężkie, w tym rtęć. Ostatnie wyniki badań sugerują, że w rzece doszło do zakwitu tzw. złotych alg, które prowadzą do pojawienia się zabójczych dla ryb i małż toksyn. Badając ten trop, służby ustalają, co przyczyniło się do wysokiego zasolenia Odry.

Szukanie winnych rozpoczęło się oddolnie

Gdy brak oficjalnych ustaleń, rozwija się „giełda” potencjalnych sprawców. Wskazywano na zakład KGHM w Głogowie oraz firmą Jack-Pol z Oławy, producenta papieru higienicznego z białej makulatury. Obie firmy zaprzeczyły, by wypuszczały do wody cokolwiek, co mogłoby zaburzyć ekosystem.

KGHM wystosował komunikat, były też wyjaśnienia wysoko postawionych osób w mediach społecznościowych. Lidia Marcinkowska-Bartkowiak, dyrektor naczelny ds. komunikacji w KGHM, napisała, że miejsce zrzutu wody do Odry to Głogów, czyli — jak podała — 100 km za Oławą w dół rzeki (tzn. z jej nurtem, ku ujściu). „Panie Pośle [kierowane do posła PO Piotra Borysa – przyp. red.], jeszcze raz zaznaczę, nasze zrzuty akurat w tych miesiącach były minimalne w stosunku do tych z np. lipca 2021 r., co Pan pominął. Tymczasem, co widać po artykułach i komentarzach, pana wpis zasugerował, że KGHM ma być »winne« aktualnego stanu Odry. Może warto sprostować?” – napisała.

Jack-Pol zapewnia, że ma wszystkie zgody i że Wody Polskie nie mówią prawdy

Jack-Pol zapewnia z kolei, że „w procesie produkcji przestrzega zasad ekologii, co więcej przetwarza sortowaną makulaturę na wyroby higieniczne”, a wszystkie materiały i surowce przeznaczone do produkcji posiadają certyfikaty ekologiczne. „W procesie produkcji nie są stosowane środki do wybielania surowca, ani rtęć i jej pochodne, ani mezytylen czy chlor, ani inne trucizny. Wbrew informacjom pojawiającym się w mediach, Spółka Jack-Pol nie jest firmą produkującą celulozę” – napisano w oświadczeniu.

Firma miesięcznie produkuje 1000 ton papieru. Odprowadza wody technologiczne, które nie mają negatywnego wpływu na środowisko – zapewnia.

Czytaj też:
Skażona Odra. Turystyka umarła, przedsiębiorcy zostali bez dochodów

I dalej: „Aktualny udział odprowadzanej przez Jack-Pol oczyszczonej wody technologicznej w całej ilości wody, która przepływa w kanale Odry na dobę, to zaledwie 0,006 proc. (sześć tysięcznych procenta). Taki wskaźnik jasno dowodzi, niezależnie od neutralnego charakteru czystych wód technologicznych, że nie zatruliśmy wody w Odrze”.

W oświadczeniu prezes firmy Jacek Woźniak odniósł się też do oświadczenia Wód Polskich, jakoby nie wydały one oławskiemu przedsiębiorstwu zgody na dokonywanie zrzutów do Odry. „Wody Polskie nie mogły wydać nam takiego dokumentu, gdyż nie jest to podmiot wydający takie pozwolenia. Właściwym organem jest Starostwo” – napisał. Zapewnił, że firma dysponuje zgodą wydaną przez starostę oławskiego w 2019 roku.

W całej tej sytuacji bardzo ucierpieli pracownicy firmy. „Czują się zaszczuci i piętnowani. Są oni przecież częścią społeczności lokalnej, na rzecz której pracują i wśród której żyją. Odra jest również częścią ich życia, a jej dobrostan leży nam wszystkim na sercu, podobnie jak innym mieszkańcom Oławy. Apelujemy o wstrzymanie się z osądami i wydawaniem wyroków, zwłaszcza gdy są one oparte na kłamstwach, zanim pozna się fakty”— pisze prezes firmy.

Jack-Pol podejmie kroki prawne

Jack-Pol uważa się za kozła ofiarnego i nie chce, by inni wybielali się jego kosztem. Firma zamierza podjąć kroki prawne względem osób, które „świadomie wprowadzają opinię publiczną i dziennikarzy w błąd kłamliwie twierdząc, jakoby to nasza firma miała cokolwiek wspólnego z katastrofą ekologiczną na Odrze lub ogólnie zatruwaniem środowiska naturalnego”.

„Tak, nasza kancelaria prawna pracuje już nad przygotowaniem odpowiednich pism w stosunku do kilku osób, które świadomie wprowadzają opinię publiczną i dziennikarzy w błąd kłamliwie twierdząc, jakoby to nasza firma miała cokolwiek wspólnego z katastrofą ekologiczną na Odrze lub ogólnie zatruwaniem środowiska naturalnego” – zapowiedział.

Trwa oczyszczanie Odry

Jak podaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, zaangażowanych w oczyszczanie Odry zostało ponad 3 tys. strażaków, 2 tys. policjantów oraz 1,3 tys. żołnierzy. Strażacy stawiają zapory, odławiają martwe ryby i przekazują je do utylizacji. Policjanci patrolują Odrę i kontrolują kąpieliska oraz nadbrzeża.

Tymczasem z sondażu SW Research dla rp.pl wynika, że tylko jedna czwarta Polaków pozytywnie ocenia działania rządu podejmowane w związku z katastrofą ekologiczną na Odrze (17,7 proc. udzieliło odpowiedzi „dobrze”, zaś jedynie 6,7 proc. „bardzo dobrze”). Negatywnie o działaniach rządu mówi natomiast 60,5 proc. ankietowanych (33,7 proc. ocenia je „bardzo źle”, zaś 26,8 proc. „źle”). 15,1 proc. respondentów nie ma w tej sprawie zdania.

Czytaj też:
Co dalej z Odrą? Oto możliwe scenariusze: „Rzeka może odrodzić się szybko, ale to będą tylko pozory”

 1

Czytaj także