Turcja ma swojego „elektryka”. Zobaczyliśmy, jak powstaje 435-konny Togg

Turcja ma swojego „elektryka”. Zobaczyliśmy, jak powstaje 435-konny Togg

Togg C-SUV - turecki samochód elektryczny
Togg C-SUV - turecki samochód elektryczny Źródło: Marek Sławiński/WPROST.PL
Wietnamski VinFast, saudyjski Ceer czy wreszcie polska Izera – konkurencja w segmencie elektrycznych SUV-ów i crossoverów rośnie. Wkrótce, bo już w przyszłym miesiącu, na tureckie drogi trafi Togg, który ma pokonać rywali ceną. Odwiedziliśmy fabrykę i na własne oczy zobaczyliśmy, jak przebiega proces produkcji.

Turcy nie mają wątpliwości: to nie fabryka ani zakład. Liczący 230 tys. metrów kwadratowych kampus technologiczny w Gebze mieści wytwórnię karoserii, lakiernię (wedle zapewnień producenta „najmniej emisyjna w Europie”) i taśmy montażowe, a także centrum badawczo-rozwojowe i park doświadczalny. Na liniach produkcyjnych pracuje łącznie 250 robotów. Poziom automatyzacji w warsztacie blacharsko-lakierniczym wynosi 90 procent.

Turecki samochód elektryczny. Poznajcie Togg'a

Togg zatrudnia obecnie ponad 1500 pracowników, z czego 26 proc. stanowią kobiety. Do połowy marca 2023 roku liczba ta ma wzrosnąć do 1800, a docelowo – do 4300 osób, gdy zdolność produkcyjna osiągnie założone 175 tys. sztuk rocznie.

Powstanie Togg'a – jak mówią nam przedstawiciele marki – spełnia przejawiające się od przeszło pół wieku marzenie Turków o samochodzie rodzimej produkcji. Postawienie na w pełni elektryczne jednostki jest ich zdaniem przejawem podążania kraju za światowymi trendami, a jednocześnie poszerzeniem oferty z tego segmentu.

Na pytanie, co odróżnia Togg’a od konkurentów, usłyszeliśmy jedno: naszym celem jest, by turecki samochód elektryczny był brany pod uwagę przez osoby, które rozważają nabycie pojazdu benzynowego. Choć cena zostanie zaprezentowana pod koniec lutego, to Togg chce, by koszt zakupu i utrzymania był zbliżony do aut z silnikami spalinowymi. Jak to możliwe? Wszystko za sprawą rządowego wsparcia za pomocą ulg podatkowych i zachęt.

„Elektryk” w cenie samochodu spalinowego? Turcy twierdzą, że to możliwe

Turecki państwowy producent elektrycznych samochodów osobowych z siedzibą w Gebze chce w 2023 r. wyprodukować 20 tys. sztuk pojazdu. Zamówienia będą przyjmowane z priorytetem dla użytkowników indywidualnych. W pierwszej połowie 2025 roku na drogi wyjedzie sedan, a w 2026 roku – coupe. Następnie pojawi się sedan w klasie B i minivan w klasie C, a później tajemniczy MPV (Multi Purpose Vehicle, samochód wielofunkcyjny), który będzie mógł także służyć jako lekki pojazd dostawczy.

Togg działa od 2018 roku i należy do joint-venture 6 tureckich koncernów wielobranżowych. Udziałowcami są: operator komórkowy Turkcell (23%), świadcząca wielobranżowe usługi firma Anadolu Group (23%), turecki producent samochodów BMC (23%), konglomerat specjalizujący się w tekstyliach Zorlu Holding (23%) oraz Związek Izb i Giełd Towarowych Turcji TOBB (8%).

Na własne oczy zobaczyliśmy, jak powstaje flagowy model, czyli SUV klasy C. Dostępny będzie w dwóch wersjach: tylnonapędowej 159,9 kW (218 KM) i 4x4 o mocy 320 kW (435 KM). Na jednym ładowaniu, zależnie od pojemności baterii będzie można pokonać do 300 albo do 500 km. Testy na torze wykazały, że Togg potrzebuje około 7,6 sekundy, aby przyspieszyć od zera do 100 km/h w słabszej wersji i ok. 4,8 sekundy przy mocniejszej jednostce.

Turecki „elektryk” o mocy 435 KM. Ile będzie kosztował?

Produkowany seryjnie od października 2022 r. samochód ma być dostępny w sprzedaży od końca lutego – początkowo na rynku tureckim, a w ciągu 18 miesięcy także w reszcie Europy. Producent zwraca uwagę, że to czas potrzebny na spełnienie wymogów homologacyjnych. By możliwie przyspieszyć otrzymanie odpowiednich pozwoleń wysłano dotychczas ponad 100 pojazdów do różnych jednostek.

Skąd pochodzą części? Jak słyszymy w siedzibie: z miejsca, gdzie oferują je taniej. Oficjalnie jednak Togg promuje się jako projekt narodowy, ponieważ – co podkreślają – dziś o lokalności decyduje nie liczba używanych części, ale własność intelektualna. „Celem firmy jest osiągnięcie 68-procentowego wskaźnika lokalności w ciągu najbliższych trzech lat” – informuje producent.

Do premiery pozostało niewiele czasu, więc zasadne staje się pytanie o stacje ładowania. By zapewnić infrastrukturę w 2021 roku powstała Trugo – firma, która ma dostarczać „inteligentne rozwiązania energetyczne” i kompleksowo wzmacniać infrastrukturę ładowania w Turcji. Firma rozpoczęła prace nad utworzeniem stacji szybkiego ładowania w 81 województwach. Spółki podpisały umowę o współpracy z firmą Shell w zakresie instalacji stacji szybkiego ładowania. Producent zapewnia, że dzięki szybkim ładowarkom czas ładowania akumulatora z 20 procent do 80 procent zajmie średnio 25 minut.

Za wygląd tureckiego „elektryka” odpowiada włoskie studio projektowe

Z kolei by w większym stopniu bazować na rodzimej produkcji powstała Siro – wspólna marka Togg i Farasis, producenta akumulatorów litowo-jonowych. Celem inicjatywy jest opracowanie i produkcja własnej technologii akumulatorów oraz oferowanie rozwiązań w zakresie magazynowania energii do zastosowań mobilnych i stacjonarnych. Siro, które opracuje i wyprodukuje ogniwa, moduły i pakiety akumulatorów, inwestując około 2 miliardy euro, chce wraz z Togg świadczyć usługi w 120 krajach.

Stylistyka jest kwestią indywidualną, ale warto wiedzieć, że projekt powstał przy współpracy z Pininfarina – działającym od 1930 roku włoskim biurem specjalizującym się w projektowaniu samochodów, a także sztuki użytkowej, rowerów, jachtów, pociągów i sprzętu AGD. Za model C-SUV marka otrzymała nagrodę iF Design Award w 2021 roku.

Galeria:
Togg C-SUV

Wyglądem i osiągami samochodu zachwycony jest sam Recep Tayyip Erdogan. – Wszyscy jesteśmy świadkami spełnienia 60-letniego marzenia. Togg to nazwa projektu, który daje szanse na dobrą przyszłość kraju – mówił prezydent Turcji i wzywa menedżerów państwowych i prywatnych banków do „ułatwienia ludziom zakupu Togg'a”. – Ponieważ to turecki samochód, zróbmy razem to, co konieczne – podsumowuje.

Czytaj też:
Samochody elektryczne dogoniły diesle. Niemcy kupują ich już tyle samo
Czytaj też:
Volkswagen przyspiesza budowę sieci szybkich stacji ładowania dla wszystkich. Ma już 15 tys. punktów