Absolutny rekord cen ropy

Absolutny rekord cen ropy

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Ceny ropy na największym na świecie rynku amerykańskim poszybowały w piątek o 11 dol. czyli o ponad 8 proc. w górę, co jest skokiem bezprecedensowym w historii rynku naftowego, ocierając się o nową, niewyobrażalną dotąd granicę 140 dol. za baryłkę.

Wraz z czwartkowym skokiem w górę o 5,49 dol., który też był największym jednodniowym wzrostem w dziejach rynku, ceny ropy w ciągu dwóch ostatnich dni wzrosły w sumie o ok. 16,5 dol., czyli o ponad 13 procent. Absolutne rekordy o podobnej skali padły także w Londynie

Wśród głównych przyczyn tak wielkiego wzrostu wymienia się zaniepokojenie sytuacją na Bliskim i Środkowym Wschodzie po otwartej groźbie Izraela pod adresem naftowego potentata Iranu, a także spadek kursu dolara względem innych walut. Kurs euro względem dolara wzrósł w piątek o ok. 1,2 procent, do poziomu 1,5777 dol.

Wg AP, bezpośrednim powodem skoku cen ropy była wypowiedź eksperta firmy Morgan Stanley Ole Slorera, który powołując się na silny popyt w Azji przepowiedział wzrost cen ropy do 150 dol. za baryłkę jeszcze przed 4 lipca, kiedy to rozpoczyna się na dobre sezon urlopowy w USA i miliony Amerykanów, po zatankowaniu, wyruszają w drogę.

Oznacza to dalsze nakręcenie spirali detalicznych cen paliw w USA. Ceny benzyny w większości stanów już teraz przekraczają niewyobrażalną do niedawna dla Amerykanów granicę 4 dol. za galon (3,8 litra).

Uwagę globalnego rynku naftowego zogniskowała zwłaszcza wypowiedź członka gabinetu izraelskiego stanowiąca otwartą groźbę pod adresem Iranu. Izraelski minister transportu Szaul Mofaz w wywiadzie dla dziennika "Yediot Ahronot" zapowiedział, że jego kraj zaatakuje Iran, jeśli Teheran nie zrezygnuje ze swojego programu atomowego.

Nawiązując do wielokrotnych gróźb irańskiego prezydenta Mahmuda Achmadineżada pod adresem Izraela i niedawnych jego przewidywań, że Izrael wkrótce przestanie istnieć, Mofaz oświadczył, że to prędzej Achmadineżad "zniknie, zanim zniknie Izrael".

Wg nieoficjalnych, ale bardzo wiarygodnych informacji, Izrael dysponuje 150 - 200 ładunkami jądrowymi, których użycie przeciwko Iranowi, w przeciwieństwie do ew. ataku na nieprzyjaciół z najbliższego sąsiedztwa, nie zagroziłoby bezpośrednio Izraelczykom.

Wiadomość o rozmiarach izraelskiego arsenału atomowego potwierdził niedawno Jimmy Carter, jako pierwszy były prezydent USA, który wypowiedział się otwarcie na ten temat.

Iran jest drugim w OPEC a czwartym na świecie producentem ropy naftowej, kontrolującym jednocześnie - ze względu na jej położenie cieśninę Ormuz, którą płynie na cały świat ropa również z innych krajów tego najbogatszego w ropę regionu. Kupcy naftowi obawiają się, że konflikt zbrojny zablokowałby na dłuższy czas wypływ ropy znad Zatoki Perskiej, co równałoby się załamaniu rynku globalnego, uzależnionego od stałego tego dopływu.

Na New York Mercantile Exchange wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej słodkiej ropy krajowej wzrosła w piątek w ciągu dnia o ponad 11 dol., do poziomu rekordu wszech czasów 139,12 dol. za baryłkę, wyższego aż o ponad 4 dolary od poprzedniego rekordu 135,09 dol. za baryłkę pobitego 22 maja.

Pod koniec sesji piątkowej cena nieco opadła i na zamknięciu nowojorskiej giełdy NYMEX wyniosła 138,54 dol. za baryłkę, co stanowi wzrost o 10,75 centów w porównaniu z zamknięciem czwartkowym.

W Londynie na interkontynentalnej giełdzie ICE Futures wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego wzrosła w piątek o 10,15 centów i zamknęła sie na poziomie 137,69 dol. za baryłkę, osiągając wcześniej europejski rekord wszech czasów 138,12 dol. za baryłkę.

Dokładnie przed rokiem cena ropy na giełdzie NYMEX wynosiła niespełna 66 dol. co oznacza, że w ciągu roku więcej niż podwoiła się. Tylko w tym roku ceny ropy wzrosły już o 44 procent, mimo że początek roku nie zastał rynku w dołku, a przeciwnie - przyniósł kontynuację fali rekordów i po kilku dniach od Nowego Roku przekroczenie po raz pierwszy w dziejach granicy 100 dol.

Dla całości obrazu warto przypomnieć, że przed mniej więcej dziesięcioleciem rynek ropy przeżywał kryzys cenowy, a ceny baryłki przez wiele miesięcy nie przekraczały nawet 10 dol.

Nieprawdopodobnie droga ropa, a także niespodziewanie duży wzrost bezrobocia, spowodowały silny spadek notowań na Wall Street. Wskaźnik "blue chpis", czyli akcji 30 gigantów Dow Jones stracił w piątek 394,64 pkt, czyli 3,13 procent. Około trzyprocentowe straty poniosły też dwa pozostałe główne wskaźniki rynku akcji.

ab, pap

 9

Czytaj także