Gilowska czy Rostowski? Kaczyński: ja powierzyłbym pieniądze pani profesor

Gilowska czy Rostowski? Kaczyński: ja powierzyłbym pieniądze pani profesor

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zyta Gilowska (fot. WPROST) / Źródło: Wprost
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewnia, że on swoje pieniądze powierzyłby byłej wicepremier Zycie Gilowskiej, a nie ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu. - Każdy wybiera sam, ale jeśli chodzi o fakty, to one przemawiają jednoznacznie za jedną z tych dwóch osób - podkreślił.

Gilowska, która jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej, uczestniczyła w Katowicach w konferencji "I Forum Marki Polskiej", zorganizowanej przez związaną z PiS Akademię Samorządności i Wyższą Szkołę Biznesu w Dąbrowie Górniczej. W spotkaniu uczestniczył także Jarosław Kaczyński. Premier Donald Tusk pytany, co w związku z aktywnością Gilowskiej powinien zrobić prezes NBP Marek Belka, podkreślił, że członkowie Rady Polityki Pieniężnej mają dbać o możliwie niską inflację, o bezpieczeństwo złotego. - Jeśli chodzi o członka RPP mamy bardzo jasną procedurę: los takiego członka RPP, który jest wskazany przez prezydenta, jeśli jest to osoba, która łamie zasady, łamie te zobowiązania, jakie na niej spoczywają, może być przez prezydenta odwołana. Ale to jest decyzja i wola prezydenta - podsumował Tusk.

Prezes PiS komentując słowa premiera zwrócił uwagę, że w przepisach dotyczących Rady Polityki Pieniężnej nie ma przepisu o odwoływaniu jej członka. - Polska konstytucja wyraźnie mówi, że decyzje podejmowane przez organy państwa, a więc także przez prezydenta, muszą być oparte o przepisy prawa - zaznaczył. Dodał, że w trakcie rokowań w sprawie tworzenia koalicji rządowej w 2005 roku między PO a PiS, Tusk i ówczesny polityk PO Jan Rokita mówili mu, że kontaktują się z ówczesnym szefem NBP prof. Leszkiem Balcerowiczem. - Więc pan Balcerowicz jakoś nie miał oporów, żeby być w bardzo bliskim kontakcie z przedstawicielami jednej partii. A on w końcu był przewodniczącym RPP - podkreślił. - Więc jeśli przyjmiemy tę zasadę, że jest równość, to ja bardzo przepraszam, ale to, co robił pan Balcerowicz dalece przekraczało to, co zrobiła ostatnio pani premier, pani profesor, która uczestniczyła w konferencji na temat marki polskiej. Ja tam też uczestniczyłem, po prostu byliśmy tam we dwoje, że się znamy, więc nie ukrywaliśmy tej znajomości. Co mam twierdzić, że nie znam pani Gilowskiej? - ironizował Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS słowa premiera o Gilowskiej są "wynikiem straszliwego zdenerwowania", w kontekście - jak mówił - pytania, które się często stawia: "komu powierzyć swoje pieniądze?". W ocenie prezesa PiS, do wyboru Polacy mają Gilowską, która doprowadziła do zrównoważenia polskich finansów publicznych i Rostowskiego, który - jak mówił Kaczyński - zwiększył dług publiczny o 300 mld zł. - Otóż mogę powiedzieć tylko jedno, nie chcę mówić za innych, ale ja bym powierzył swoje pieniądze pani profesor Gilowskiej - podkreślił Kaczyński.

PAP, arb
 0

Czytaj także