Rostowski: szczyt UE to porażka

Rostowski: szczyt UE to porażka

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Jacek Rostowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Gdyby brukselski szczyt z naszego punktu widzenia był porażką, ale z punktu widzenia Europy jako całości nie, to moglibyśmy się tym pocieszyć. Ale wygląda na to, że jak dotąd mało jest elementów pozytywnych dla kogokolwiek - tak szczyt w Brukseli ocenił minister finansów Jacek Rostowski w Radiu TOK FM.
Na pytanie, czy minister przywiózł z Brukseli dobre wieści, Rostowski odpowiedział krótko : "Niespecjalnie". - Dyskusje były i są trudne. Wygląda na to, że nie ma pewności, że będzie pozytywny finał tego szczytu - podkreślił polski minister finansów.

Wszystko o szczycie Unii na  Wprost.pl

Szczyt - Fakty

Nowego traktatu nie będzie. Londyn zablokował zmiany

I po szczycie. Nowy pakt fiskalny w marcu. Może

MFW dostanie 200 mld euro na ratowanie eurolandu

Ile głosów potrzeba do przyjęcia zmian? Kopacz odmawia odpowiedzi

SLD: dlaczego Tusk nic nam nie mówi?

Ziobryści: potrzebna Rada Bezpieczeństwa Narodowego

Węgry będą wspierać integrację eurolandu


Szczyt - Opinie

"Niech Tusk przyzna: zawsze będziemy zarabiać mniej niż  Niemcy"

"Tusk powinien uczyć się dyplomacji od Camerona"

"Polska będzie płacić, żeby ratować bogatszych od  siebie"

"Jeśli UE będzie wywierać presję, to utracimy suwerenność"

Wielka Brytania: nie będziemy izolowani, nie będzie dwóch prędkości

Rostowski: szczyt UE to porażka

Tusk o szycie UE: krok do przodu, ale do entuzjazmu daleko

"Europa jest w tyle. Już nie jest wzorem dla świata"

Waszczykowski: nasza gotowość na euro to mrzonka

"Rząd nie straszy Polaków. Stawiamy sprawy uczciwie"

Tusk: były różnice między Unią a Brytyjczykami

Merkel zadowolona ze szczytu. Sarkozy liczył na więcej

Prezes EBC: wynik szczytu? Bardzo dobry

Buzek zadowolony ze szczytu

Wielka Brytania: weto Camerona to izolacja Londynu

Grupiński: weto Londynu to problem całej Europy

"Polska słusznie chce przyjąć nowe zasady dyscypliny finansowej"

Francja uspokaja agencje ratingowe. "Fakty mówią same za siebie"

"Rola Europejskiego Banku Centralnego jest kluczowa w  kryzysie"


Unia Europejska do tej pory nie zdołała uzyskać poparcia ze strony wszystkich 27 krajów członkowskich dla zmian traktatowych. Oznacza to, że potencjalne zmiany w funkcjonowaniu wspólnoty dotyczyłyby tylko 17 członków strefy euro oraz krajów spoza eurolandu, które się na to zgadzają.

Traktaty do zmiany

Zdaniem Rostowskiego, pozytywnym finałem dwudniowych rozmów byłaby zmiana traktatów 27 państw. Polska chciałaby też zgody na znacznie większą dyscyplinę budżetową w ramach strefy euro, ale przy obecności podczas wszelkich dyskusji pozostałej dziesiątki państw. - To jeden z czterech naszych zasadniczych postulatów - podkreślał minister finansów. - To by dało szanse na pogłębienie strefy euro, ochroniło by  ją przed rozpadem i stworzyło możliwość uniknięcia podziału Unii na dwie części. Zapewniłoby także stabilność i bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o  finanse publiczne w średnim i długim horyzoncie - wyjaśnił.


- Jest jednak i druga strona: niepisana umowa, która byłaby absolutnie konieczna. Oznaczałaby gotowość ze strony Europejskiego Banku Centralnego, aby w krótkim horyzoncie zapewniać stabilność rynków rządowych papierów dłużnych. Wszyscy przecież wiedzą, że reformy, które są konieczne w niektórych krajach, nie działają natychmiast. Natomiast najbardziej niepokojące jest to, że prezes EBC zapowiedział, że nie będzie skupował obligacji nawet, jeżeli będzie w tej sprawie porozumienie - powiedział.

"Porażka"

- Gdyby z naszego punktu widzenia szczyt byłby porażką, ale z punktu widzenia Europy jako całości nie, to  moglibyśmy się tym pocieszyć - kontunuował. - Ale wygląda na to, że jak dotąd mało jest elementów pozytywnych dla kogokolwiek. Jest jedna ciekawa inicjatywa - przekazania znaczącej kwoty przez banki centralne do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To jest pewien plus, bo jeżeli ktoś ma pomagać państwom i narzucać warunki rządom demokratycznym, to  jednak lepiej, żeby robił to MFW, niż bank centralny, z natury wybrany niedemokratycznie. Ta inicjatywa jest w toku, zobaczymy na ile uda się ją dopiąć i w jakiej formie -  podkreślił Rostowski.

-  Jesteśmy dopiero po pierwszej połowie szczytu. To nie jest tak, że  historia kończy się dzisiaj wieczorem. Niektórzy mówią nawet o drugim szczycie, ale to naciąganie liny - konkludował Rostowski. I podkreslił: -  Gdyby szczyt miał się nie udać, to szybko będzie ponowiona próba osiągnięcia porozumienia.

eb, TOK FM

 6

Czytaj także