Polski rząd nie chce osobnego budżetu eurolandu

Polski rząd nie chce osobnego budżetu eurolandu

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Polska nie widzi argumentów, by tworzyć osobny budżet eurolandu - mówił w Brukseli minister ds. europejskich Piotr Serafin. Przekonywał, że funkcję funduszy stabilizacyjnych na promowanie zatrudnienia może świetnie pełnić w eurolandzie obecny budżet całej UE. Polska nie popiera też pomysłu utworzenia parlamentu eurolandu. W odniesieniu do wzmocnienia legitymacji demokratycznej unii walutowej i gospodarczej, Serafin zaproponował wzmocnienie roli parlamentów narodowych.

- W kontekście dyskusji o budżecie dla strefy euro, to dzisiaj, także na podstawie dokumentu przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, nie znajdujemy przekonujących argumentów, by taki budżet miał powstać - powiedział dziennikarzom w Brukseli Serafin po spotkaniu z przedstawicielami gabinetu przewodniczącego Van Rompuya. Rozmowy dotyczyły przyszłości unii walutowej i gospodarczej w ramach przygotowań do szczytu UE 18-19 października.

- koncepcja budżetu centralnego to nie jest zadanie na dzisiaj, ani nawet na najbliższe miesiące. To jest element długookresowej wizji - stwierdził Serafin. Według niego, konsultacje w tej sprawie nie wpłyną na toczące się negocjacje ws. budżetu całej UE na lata 2014-20, których finisz ma nastąpić w listopadzie.

Wspólny budżet strefy euro

Idea osobnego budżetu tylko dla siedemnastki, wraz z ministerstwem finansów strefy euro, pojawiła się w jednoznaczny sposób w dokumencie przygotowanym przez Van Rompuya do konsultacji z krajami członkowskimi na temat zacieśniania integracji strefy euro. Taki centralny budżet eurolandu - wynika z dokumentu - mógłby nawet rozpocząć ograniczoną emisję wspólnych papierów dłużnych, by zapobiec szerzeniu się kryzysu zadłużenia.

Źródła unijne wyjaśniały, że chodzi o budżet z funduszami socjalnymi na promowanie zatrudnienia jako nagroda dla krajów południa eurolandu, które dokonują ciężkich reform. W czwartek źródła dużego kraju eurolandu zapewniały na spotkaniu z grupą dziennikarzy, że "to nie jest tylko pomysł niemiecki, ma szersze poparcie". Pomysł popiera m.in. Francja. Źródła zastrzegły jednak, że na razie to jest propozycja "daleka od sformalizowania". Pomysł, wyjaśniły, polega na stwarzaniu w strefie euro "instrumentu przeciwko gospodarczemu chaosowi" i "łagodzeniu cyklicznych zmian gospodarki".

"Osobny budżet już jest"

Serafin zwrócił uwagę, że euroland ma już osobny "budżet gwarancyjny". - To się nazywa się EFSF i EMS (fundusze ratunkowe eurolandu) i to ma siedzibę w Luksemburgu. A co do funkcji stabilizacyjnej, to też sądzimy, że budżet europejski (całej UE) może tę funkcje pełnić - powiedział Serafin. Wskazał na przykład Łotwy, "gdzie w okresie największego załamania gospodarki, to właśnie dzięki funduszom strukturalnym udało się ustabilizować sytuację na rynkach pracy". - Budżet UE może pełnić funkcję stabilizacyjną - podkreślił minister.

"Legitymację demokratyczną można uzyskać na wiele sposobów"

Podczas spotkania w Brukseli rozmawiano też o innej propozycji z kwestionariusza Van Rompuya na "ukończenie unii walutowej", a mianowicie ustanowieniu osobnej instytucji, która zapewni legitymację demokratyczną strefie euro. To nawiązuje do niedawnych apeli francuskich o parlament strefy euro tak, by wykluczyć posłów spoza strefy z głosowań w sprawach dotyczących wspólnej waluty.

Polska zamiast budowania osobnej instytucji opowiada się za wzmocnieniem zaangażowania parlamentów narodowych w politykach gospodarczych Unii.

- Legitymację demokratyczną można uzyskać na wiele sposobów. Tam gdzie mamy kompetencje narodowe (np. w wytycznych KE ws. polityk emerytalnych), tam potrzebujemy więcej parlamentów narodowych, tam gdzie mamy kompetencje wspólnotowe, tam Parlament Europejski musi być bardziej aktywny, ale Parlament dla 27 krajów - powiedział Serafin.

Zgodnie z decyzją przywódców na szczycie w czerwcu, końcowy raport z propozycjami i mapą drogową ws. pogłębienia unii walutowej i gospodarczej (eurolandu) ma być przyjęty w grudniu. A na październikowym szczycie UE Van Rompuy przedstawi tzw. "raport połówkowy". Dlatego rozpoczęto w tym tygodniu konsultacje z krajami oraz Parlamentem Europejskim.

zew, PAP

 0

Czytaj także