"Na A1 kradł, kto mógł..."

"Na A1 kradł, kto mógł..."

Dodano:   /  Zmieniono: 43
Autostrada A1 (fot. MICHAL FLUDRA / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- Irlandczycy z A1 kursowali po okolicy, zajeżdżali na każdą przyzwoicie wyglądającą posesję. Chciałem akurat kłaść kostkę brukową. Zaoferowali asfalt połowę taniej. Donice i dziesięć worków angielskiej trawy dostałem gratis - opowiada o kulisach prac przy budowie autostrady A1 toruński biznesmen. "Gazeta Wyborcza" opisuje jak w Polsce buduje się drogi.
- Na A1 kto mógł, ten kradł. Od stróża po menedżera - przekonuje dostawca piasku dla firm budujących autostrady. - Brygady asfaltowe były przynajmniej trzy, działały z pełnym błogosławieństwem kierownictwa. Ci, którzy napędzali klientów na asfalt, jeździli w teren w ciągu dnia, służbowymi samochodami - dodaje.

Urszula Nelken, rzeczniczka Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przyznaje, że "patologie miały miejsce do 2009 roku". - Teraz zainwestowaliśmy w doposażenie nowoczesnych laboratoriów ponad 100 mln zł. Specjalistyczne samochody wjadą w każde miejsce na budowie. W 2009 roku pobieraliśmy 700 próbek, dzisiaj jest ich ponad 60 tys. I widać efekty. Na autostradzie A2 koło Strykowa trzeba było rozebrać ponad 9 km warstwy wiążącej asfaltu i położyć od nowa. Pod koniec ubiegłego roku podsumowaliśmy łączny koszt robót poprawkowych - wyszło 670 mln zł - wylicza.

arb, "Gazeta Wyborcza"
 43

Czytaj także