Jak kupić mieszkanie na długie lata

Jak kupić mieszkanie na długie lata

Kupując mieszkanie, często zadłużamy się na 20-30 lat. Warto przy tym pamiętać, aby wybrać nieruchomość tak, żeby spełniała nasze oczekiwania przez długie lata.

Kupując pierwsze mieszkanie, młodzi ludzie często decydują się na mniejszy lokal, wychodząc z założenia, że bez większych problemów zmieszczą się na takiej powierzchni. Czasami uznają wręcz, że piwnica czy komórka lokatorska nie są im potrzebne. Z każdym rokiem ilość posiadanych przedmiotów rośnie, a miejsca wcale nie przybywa. Jeszcze większe problemy przestrzenne pojawiają się, gdy młode małżeństwo dorobi się potomstwa. Kupując nieruchomość, warto pamiętać o tym niezbędnym buforze, który przyda się za jakiś czas.

Dodatkowo osoby z dziećmi powinny brać pod uwagę nie tylko to, jakie potrzeby ma potomstwo dziś, ale i to, jak sytuacja wyglądać będzie za kilka lat. Nawet mając małe dzieci, zwrócić uwagę na bliskość i jakość szkół ponadpodstawowych. Analizując lokalizację mieszkania i szkoły, trzeba dokładnie przyjrzeć się trasom przejazdu dom-przedszkole, szkoła-praca, bo będzie to droga często uczęszczana.

Gdy mowa o drogach i dojazdach, to wybierając lokalizację swojego wymarzonego mieszkania, należy pamiętać o starej maksymie: „Czas to pieniądz”. Z pewnymi wyjątkami, zwykle jest tak, że cena mieszkania maleje wraz z oddalaniem się od centrum miasta. W Warszawie mieszkanie pod miastem kosztuje kilkadziesiąt procent mniej niż w centrum. To spora różnica, szczególnie dla młodych ludzi. Ale w kalkulacji należy uwzględnić nie tylko fakt wyższych kosztów dojazdów do pracy, ale i dłuższego czasu, który one pochłaniają. Nie da się oczywiście dokładnie wycenić czasu, który poświęcimy na dojazdy, zamiast spędzać go z najbliższymi, ale należy wziąć to pod rozwagę. Na lokalizację mieszkania należy patrzeć przyszłościowo. Aby dowiedzieć się, jak za kilka lat wyglądała będzie okolica osiedla (to, że dziś mamy widok na park, wcale nie znaczy, że tak samo będzie za pięć lat), trzeba pofatygować się i zobaczyć plan zagospodarowania przestrzennego. Jeśli w okolicy planowana jest nowa linia metra – to dobrze. Ale gdy gmina ma w planie zbudowanie niedaleko wysypiska śmieci – to już nie jest dobra wiadomość. Oprócz planu zagospodarowania warto poszperać w internecie oraz porozmawiać z mieszkającymi w okolicy ludźmi – jeśli coś się dzieje, oni na pewno będą o tym wiedzieć.

Wybór mieszkania (bez względu na to, czy mówimy o rynku pierwotnym czy wtórnym) należy podeprzeć solidnie przeprowadzoną analizą plusów i minusów danej nieruchomości. Przy minusach zwróćmy jednak uwagę, które z nich są bardziej, a które mniej istotne. Nieciekawy kolor ścian można zmienić (ba, w wielu przypadkach można nawet ściany wyburzyć i zmienić układ pomieszczeń), a kuchnię czy łazienkę przerobić. Ale już na trajektorię lądowania samolotów na pobliskim lotnisku wpływu nie mamy. Podobnie jak nie pozbędziemy się położonego w sąsiedztwie wysypiska śmieci czy miejsca rozładunku TIR-ów przywożących towary do pobliskiego supermarketu.

Bardzo często o ostatecznej decyzji decydują szczegóły, na które wcześniej nie zwróciłoby się uwagi. Odstraszyć od mieszkania mogą np. brak windy, głośne sąsiedztwo czy nieestetyczny widok z okna. Jedna wada potrafi zasłonić bardzo wiele zalet danej nieruchomości. Czasami wystarczy, by układ pomieszczeń lub wystrój jednego pokoju przypominał komuś mieszkanie, w którym sam się wychował i pozytywne odczucia są tak silne, że klient decyduje się właśnie na to, a nie inne mieszkanie. Intuicja i emocje często są dodatkową wskazówką przy podejmowaniu decyzji o zakupie mieszkania, ale kluczowa powinna być wnikliwa i chłodna analiza wybranych na poprzednim etapie ofert. Przydać może się notatnik lub arkusz kalkulacyjny na komputerze. Spisane tam plusy i minusy poszczególnych opcji powinny pomóc w podjęciu jak najlepszej decyzji. Nieocenione jest też wsparcie osób trzecich (najlepiej takich z doświadczeniem), które chłodnym okiem będą w stanie ocenić nasze wybory.

Autor jest analitykiem Home Brokera

Okładka tygodnika WPROST: 48/2014
Więcej możesz przeczytać w 48/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0