Turecka lekcja dla Berlina?

Turecka lekcja dla Berlina?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy Niemcy czeka powtórka tureckiego scenariusza budowy z Rosjanami omijającego Bułgarię gazociągu po dnie morza? Analitycy w Sofii wskazują na analogie i efekt tamtej inwestycji - straty i prokuratorskie śledztwo
Bułgarska internetowa gazeta ekonomiczna "Mediapool" pisząc o czwartkowej umowie rosyjsko-niemieckiej w sprawie budowy omijającego Polskę Gazociągu Północnego, podkreśla, że "Polska obawia się, że nowy gazociąg pozwoli Rosji eksportować produkty energetyczne bez jej udziału i kraj może być pozbawiony ropy i gazu z przyczyn politycznych". "Widoczne jest dążenie Rosji i Niemiec do izolowania Polski, tak jak to było z Bułgarią kilka lat temu" - komentuje to wydarzenie redaktor naczelna gazety Stojana Georgiewa,

Georgiewa, dawna rzeczniczka centroprawicowego rządu Iwana Kostowa (1997-2001), przypomina, że kiedy Bułgaria przeciwstawiła się w 1997 roku podjętej przez Gazprom próbie przejęcia za pośrednictwem kilku spółek mieszanych kontroli nad bułgarską siecią gazociągów, wybuchła słynna "wojna gazowa" z Rosją. Bułgarii groziło wówczas odcięcie dostaw gazu. Rosja, aby ominąć kraj, przez który przechodzi tranzyt do Turcji, zawarła z Ankarą umowę o  budowie gazociągu "Błękitny Potok" przez Morze Czarne o wartości 3,3 mld dolarów.

Pierwsze dostawy tym gazociągiem zrealizowano w grudniu 2002 r. Później kilkakrotnie je przerywano z powodu negocjowania cen dostarczanego przez Rosję gazu. Obecnie Turcja traci na tej inwestycji i rosyjskich dostawach. Straty do 2007 r. sięgną ok. 6 mld dolarów - według danych tureckich, cytowanych przez bułgarskie media. Przeciw dawnemu szefowi tureckiej spółki gazowej BOTAS, który podpisał umowę z Rosją, wszczęto śledztwo. Gaz, odkąd zaczęto go  transportować przez Morze Czarne, podrożał średnio o 12 proc. -  wskazuje turecka prasa.

"Istnieją oczywiste analogie między sytuacją Bułgarii w 1997-98 r. i sytuacją, w której znalazła się teraz Polska. Nie chodzi tylko o ominięcie określonych terytoriów. Analogiczny jest sposób, w który strona rosyjska narzuca swoje interesy" - ocenia politolog Ognian Minczew.

"Rosja budowała swe interesy w energetyce w okresie, gdy kontrolowała i Bułgarię z Rumunią i Polskę z Litwą. Fakt, że po  rozpadzie sowieckiego imperium nasze kraje usamodzielniły się, zmusił Kreml do szukania różnymi sposobami gwarancji swoich interesów" - przypomniał Minczew.

"W pierwszej połowie lat 90. wobec Bułgarii stosowano klasyczny schemat: wszystkim bułgarskim rządom wiązano ręce, by zgodziły się na rosyjskie warunki. Gdy to nie przynosiło rezultatu, postanowiono kraj ominąć i doszło do realizacji projektu +Błękitny Potok+" - ocenił. Zdaniem Minczewa, w przypadku Polski "powtarza się rosyjskie podejście do problemu: osiąga się porozumienie gwarantujące rosyjskie interesy z większym krajem - z Niemcami, tak jak przedtem z Turcją - kosztem mniejszych państw tranzytowych".

em, pap