Co z gazem ziemnym i autami spalinowymi? Polska przedstawi uwagi do planów redukcji emisji CO2

Co z gazem ziemnym i autami spalinowymi? Polska przedstawi uwagi do planów redukcji emisji CO2

Zanieczyszczenie środowiska
Zanieczyszczenie środowiska / Źródło: Newspix.pl
Polska ma wiele uwag do pakietu „Fit for 55”, który ma drastycznie zmniejszyć redukcję dwutlenku węgla. Nie jesteśmy jedynym krajem, który obawia się, że jego przyjęcie w obecnym kształcie przyczyni się do zubożenia obywateli i uderzy w firmy.

W połowie lipca Komisja Europejska przyjęła „Fit for 55”, czyli projekt pakietu zmian w przepisach, które pozwolą na redukcję do 2030 roku emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. względem 1990 roku. Aby osiągnąć ten ambitny cel, pakiet przewiduje m.in. zmiany w handlu uprawnieniami do emisji oraz wprowadzenie opłat za emisję w sektorze lotnictwa czy żeglugi. Jednym z kluczowych elementów jest też wsparcie redukcji emisji CO2 z budynków i transportu.

Realizacja postanowień będzie dużo kosztowała i nie da się przeprowadzić jej tak, by podwyżki cen np. energii nie odczuli konsumenci. Wprawdzie Komisja zapowiada powołanie specjalnych funduszy, które będą rekompensowały biedniejszym krajom podwyżki, ale ciężar i tak może się okazać trudny do udźwignięcia.

Czytaj też:
Ratowanie klimatu będzie kosztować. Francuzi boją się, że ludzie wyjdą na ulice w proteście przeciw wyższym cenom energii

Polska dopomina się o gaz ziemny

Na piątkowym posiedzeniu Grupy Roboczej ds. Środowiska Rady UE Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawi swoje uwagi do propozycji zawartych w Fit for 55. Serwis Energetyka24 dotarł do tego dokumentu. Jedną z ważniejszych uwag, jakie ma Polska do pakietu, jest kwestia uwzględnienia paliwa przejściowego, jakim być ma gaz ziemny. Ministerstwo jest zaniepokojone pominięciem tego surowca w tzw. Funduszu Modernizacyjnym. Tym bardziej, że Rada Europejska w grudniu zeszłego roku wskazała, że państwa członkowskie mają prawo do wyboru najodpowiedniejszych technologii, które pozwolą osiągnąć cel klimatyczny na 2030 rok.

W warunkach polskich, tj. przy najwyższym w UE udziale węgla w miksie energetycznym (ponad 70 proc.), gaz ziemny wydaje się konieczny do przeprowadzenia transformacji energetycznej realizującej cele redukcyjne.

Resort uważa również, że pakiet nie rozwiązuje skutecznie strukturalnego problemu systemu handlu emisjami (EU ETS), a zamiast tego rozciąga ten mechanizm na nowe sektory. MKiŚ zaniepokojone jest też kwestią utworzenia nowego systemu handlu emisjami dla transportu i budownictwa.

Koszty ciepła na nieakceptowalnym poziomie

Ministerstwo obawia się, że celu OZE w sektorze ciepłowniczym może prowadzić do potężnego wzrostu cen ciepła w Polsce. Podnosi, że same źródła odnawialne nie będą w stanie zapewnić neutralności klimatycznej, zwłaszcza zaś w tym sektorze. Dlatego też ministerstwo proponuje zmianę w unijnej legislacji terminu „odnawialne źródła energii” na „nieemisyjne źródła ciepła”. W poczet tych rozwiązań miałyby docelowo dojść jednostki wyposażone w możliwość wychwytu i składowania dwutlenku węgla oraz jednostki kogeneracji jądrowej.

Komisja chce się pożegnać z samochodami spalinowymi

Dyskusjom nad pakietem redukującym emisję CO2 uważnie będzie się przyglądać branża motoryzacyjna. Wśród propozycji jest deklaracja, że do 2035 r. poziom emisji ma zostać obniżony o 100 proc. I choć nie wyrażono tego wprost, oznacza to ostateczne odejście w Europie od paliw kopalnych w motoryzacji, a co za tym idzie – produkcji pojazdów z silnikami spalinowymi, a nawet hybrydowymi.

W ciągu zaledwie 14 lat cały przemysł motoryzacyjny w Europie oraz państwach spoza Unii, które produkują na rynek europejski, musiałby przejść w stronę „elektryków”. To ogromne koszty dla producentów, nie ma zresztą pewności, że uda im się tego dokonać przed 2035 rokiem. Należy zakładać, że z każdym rokiem samochody elektryczne będą tańsze, niemniej w dalszym ciągu ich zakup będzie dla przeciętnego obywatela większym obciążeniem niż kupno używanego samochodu spalinowego.

Ponadto krótki termin pozostawiony na skompletowanie nowych flot samochodowych może spowodować masowy eksport pojazdów spalinowych z zamożnych krajów członkowskich do państw uboższych.

Propozycje Komisji Europejskiej zajmują 4500 stron. Polska nie jest jedynym krajem, który zgłasza uwagi. Należy się spodziewać, że pomysł Brukseli będzie przedmiotem bardzo długich i zażartych dyskusji, a ostateczny kształt porozumień może znacząco różnić się od proponowanej wersji.

Marcin Horała mówi o „ekologizmie”

O pomysłach na ograniczanie redukcji CO2 mówił w Polskim Radiu Marcin Horała, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. CPK. Działania KE określił mianem „ekologizmu”, który „stał się czymś w rodzaju religii”.

Jednocześnie przyznał, że nie kłóci się z naukowymi dowodami potwierdzającymi proces globalnego ocieplenia. Dodał, że zwiększanie rygorów dotyczących emisji wyłącznie w Unii Europejskiej może doprowadzić do dużych szkód dla gospodarek UE. – Europa jest prymusem i bardzo te emisje obcina. Jednak emitujemy tylko 50 proc. światowego CO2. Nawet jeśli Europa cofnie się do poziomu mieszkania w jaskiniach i polowania dzidami, to emisje USA i Azji będę nadal obecne – powiedział.

Wiceminister Marcin Horała odniósł się także do potencjalnego wpływu nowych regulacji unijnych na rozwój CPK.

Z perspektywy CPK te rozwiązania nie są dobre. Zwiększanie kosztu regulacji ruchu lotniczego to bardzo zły i szaleńczy pomysł – powiedział pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Dla całego sektora to bardzo szkodliwe, ale CPK jest parametryzowany pod wszystkie warunki Zielonego Ładu, więc poradzi sobie zdecydowanie lepiej niż cały transport w Polsce przyznał.

Czytaj też:
Horała: Ekologizm stał się czymś w rodzaju współczesnej religii

Opracowała:
Źródło: Energetyka24
 0

Czytaj także