Możliwy „stratosferyczny” poziom cen paliw. Analitycy mają złe wiadomości

Możliwy „stratosferyczny” poziom cen paliw. Analitycy mają złe wiadomości

Platforma wiertnicza
Platforma wiertnicza Źródło: Shutterstock / Lukasz Z
Baryłka ropy może kosztować nawet 380 dolarów – uważają analitycy JP Morgan Chase & Co. Jeśli Rosja zastosuje odwetowe cięcia wydobycia, czeka na s globalny kryzys paliwowy.

Jak podaje Bloomberg, analitycy JP Morgan Chase & Co przesłali swoim klientom notkę, w której ostrzegają przed gwałtownymi wzrostami cen paliw. Jak wyliczają, cena baryłki może sięgnąć niemal 400 dolarów, jeśli spełni się najbardziej pesymistyczny scenariusz.

W tym scenariuszu Rosja, która mimo sankcji wciąż jest w niezłej sytuacji fiskalnej, w odwecie za wprowadzane przez Zachód restrykcje, ogranicza wydobycie ropy o 5 mln baryłek dziennie bez większych szkód dla swojej gospodarki. Dla reszty świata zdaniem analityków JP Morgan, taki ruch oznacza katastrofę.

Niedobór rosyjskiej ropy

Jak podają analitycy JP Morgan w notce do klientów, zmniejszenie dziennych dostaw o 3 miliony baryłek spowodowałoby wzrost cen ropy w Londynie do 190 dolarów, podczas gdy najgorszy scenariusz 5 milionów może oznaczać „stratosferyczną” ropę 380 dolarów, napisali analitycy.

W poniedziałek baryłkę ropy BRENT wyceniano na 111,4 USD. Na amerykańskiej giełdzie NYMEX ropa West Texas Intermediate. Z kolei baryłka rosyjskiej ropy Ural była w poniedziałek warta 87,75 dolarów.

Odwet za sankcje, których nie ma

Zdaniem analityków JP Morgan, zmniejszenie wydobycia rosyjskiej ropy to możliwa odpowiedź na zaostrzenie sankcji, które planują kraje G7. Chodzi m.in. o wprowadzenie maksymalnej ceny, jaką można byłoby płacić na światowych rynkach za rosyjską ropę.

„Najbardziej oczywistym i prawdopodobnym ryzykiem związanym z limitem cenowym jest to, że Rosja może podjąć działania odwetowe poprzez zmniejszenie eksportu. Szczelność światowego rynku ropy jest po stronie Rosji” – napisali analitycy.

Nie wiadomo jednak, czy sankcje, za które Rosja mogłaby chcieć zemścić się ograniczając eksport ropy, w ogóle wejdą w życie. Ostatni szczyt G7, po którym spodziewano się ogłoszenia konkretnych działań w sprawie ograniczenia importu rosyjskiej ropy, skończył się na ogólnikowych deklaracjach.

„Będziemy rozważać wprowadzenie kolejnych działań uniemożliwiających Rosji czerpanie korzyści z tej agresywnej wojny. Będziemy dalej zmniejszać uzależnienie od rosyjskiego paliwa jądrowego i wspierając kraje w dywersyfikacji dostaw” – czytamy w komunikacie wydanym po zakończeniu szczytu.

Czytaj też:
Bezos krytykuje Bidena. Poszło o ceny benzyny