Sabotaż Nord Stream. Nie potwierdzono tropu prowadzącego do Warszawy

Sabotaż Nord Stream. Nie potwierdzono tropu prowadzącego do Warszawy

Nord Stream
Nord Stream Źródło: Shutterstock / Stefan Dinse
Polska prokuratura nie znalazła dowodów na to, że za uszkodzeniem gazociągu Nord Stream jesienią 2022 roku stoją Ukraińcy powiązani z zarejestrowaną w Warszawie firmą. Niezależne śledztwa prowadzą prokuratury w czterech państwach.

Kilka dni temu niemieckie media poinformowały, że za uszkodzeniem rosyjskiego gazociągu Nord Stream mogą stać obywatele Ukrainy, którzy na jachcie Andromeda zbliżyli się do urządzeń. Wynajem jachtu opłacić miała działająca w Warszawie firma-słup o nazwie Feeria Lwowa. Z dokumentów rejestracyjnych wynika, że to biuro podróży, lecz próżno szukać informacji o jakiejkolwiek jego aktywności w obszarze promowania turystyki. W rzeczywistości firma mogła zostać powołana do zupełnie innych celów.

Więcej o tych ustaleniach piszemy w artykule na dole strony.

„Rz” o ustaleniach prokuratury: to nie byli Ukraińcy związani z zarejestrowaną w Warszawie firmą

Powołując się na informacje od osób związanych z prokuraturą, „Rzeczpospolita” poinformowała jednak, że nie ma dowodów uzasadniających powiązanie zniszczenia gazociągu z firmą zarejestrowaną w Polsce. Jak dowiedziała się „Rz”, polska prokuratura i ABW ustaliły, że w rejonie wybuchu pływało kilkanaście jednostek rosyjskich przystosowanych do operacji podwodnych. Niektóre wyłączały transpondery, czyli urządzenia, które nadają sygnał i lokalizują statek na wodzie.

Do eksplozji na Morzu Bałtyckim doszło 26 września 2022 roku. Uszkodzono gazociąg w miejscu przebiegu dwóch nitek Nord Stream. Eksplozje były tak silne, że zarejestrowały je sejsmografy. W sumie na gazociągach Nord Stream 1 i Nord Stream 2 odkryto cztery wycieki.

To mógł być rosyjski sabotaż

Nikt nie przyznał do podłożenia ładunków. Śledczy z czterech państw, w tym z Polski, prowadzą niezależne śledztwa, w toku których sprawdzali kilka różnych wątków. Największy interes w uszkodzeniu gazociągu mają Ukraińcy, którzy w ten sposób mogli chcieć odegrać się na Rosji i narazić ją na ogromne koszty (naprawę uszkodzeń oszacowano na około pół miliarda dolarów). Od początku nie wykluczano także wersji, zgodnie z którą to Rosjanie sami uszkodzili swoją infrastrukturę. Sabotaż miałby dać im pretekst do przerzucenia winy na Ukrainę.

W kręgu podejrzanych znalazła się też Polska, która od lat jest przeciwniczką gazociągu biegnącego z Rosji do Niemiec, a także gazociągu Nord Stream 2, który ogromnym wysiłkiem finansowym Rosja zbudowała, ale po tym, jak zaatakowała Ukrainę, pogrzebała swoje szanse na certyfikację gazociągu. Kosztujący miliardy dolarów gazociąg nie przetoczył ani jednego litra gazu.

Czytaj też:
Wybuch na Nord Stream. Trop prowadzi do warszawskiego biurowca
Czytaj też:
Buda: Rynek nie jest konkurencyjny, bo w Polsce brakuje bardzo wielu mieszkań

Opracowała:
Źródło: Rzeczpospolita / Wprost