Embargo na rosyjską ropę już działa. W Polsce jest zapas diesla

Embargo na rosyjską ropę już działa. W Polsce jest zapas diesla

Stacja benzynowa
Stacja benzynowa Źródło: Shutterstock / Manuel Milan
5 lutego weszło w życie embargo ograniczające import rosyjskich paliw. Unia Europejska odcięła się także od rosyjskiego diesla. Na olej napędowy wprowadzono maksymalny pułap cen. Pojawiły się obawy kierowców o deficyt diesla na stacjach. O to, czy są one uzasadnione, zapytaliśmy ekspertów.

To już kolejny pakiet sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji. Wprowadzenie embarga jest odpowiedzią na kontynuację działań wojennych prowadzonych przez reżim Putina w Ukrainie. Celem embarga ma być ograniczenie finansowania rosyjskiej agresji u naszych wschodnich sąsiadów.

Maksymalne ceny diesla z Rosji

Tym razem europejskie sankcje oznaczają zakaz importu rosyjskich produktów do państw Wspólnoty. Jest to wzmocnienie embarga na rosyjską ropę dostarczaną drogą morską, które zostało wprowadzone dwa miesiące temu. Drugą istotną kwestią, która także już obowiązuje, jest ustalony pułap cenowy na dostawy produktów ropopochodnych, w tym diesla do krajów trzecich.

Maksymalna cena za baryłkę oleju napędowego wyniesie 100 dolarów. Z kolei cenę za baryłkę produktów przecenionych, takich jak olej opałowy ustalono na poziomie 45 dolarów.

Wprowadzenie najnowszych sankcji Unia Europejska zrealizowała w koordynacji z państwami grupy G7, do której należą najbardziej rozwinięte gospodarczo państwa Zachodu. Obecnie obowiązujące embargo na rosyjski przemysł naftowy przygotowywano od kilku miesięcy, wszystko po to, by utrzymać stabilność dostaw energii na świecie.

Amerykanie i Saudowie zastąpią Rosję. Chętnych jest znacznie więcej

Ale i tu pojawiły się wątpliwości zarówno ze strony ekspertów jak i kierowców. Obawiają się oni, że popularnego diesla może zabraknąć w Europie. Powód? Unia nie ma wystarczających mocy produkcyjnych. Z danych wynika, że jeszcze w drugim półroczu 2022 roku dostawy z Rosji stanowiły jedną trzecią całego importu. Dziennie przekraczał on 0,5 mln baryłek.

W styczniu sytuację próbowały ratować Stany Zjednoczone, które sprowadzały diesla do Europy. Dzienne dostawy wynosiły ponad 230 tys. baryłek dziennie. To siedem razy więcej niż w ubiegłym roku. Pomoc w dostarczaniu diesla na Stary Kontynent zaoferowały także kraje Zatoki Perskiej na czele z Arabią Saudyjską oraz Chiny i Indie.

A co, jeżeli mimo tych zapowiedzi, nie uda się sprowadzić wystarczającej ilości diesla do Europy? Wówczas czeka nas znaczna podwyżka cen oleju napędowego. Wstępne prognozy mówią o dwukrotnym wzroście cen. Obecnie baryłka diesla kosztuje nieco ponad sto dolarów, w ciągu najbliższych kilku tygodni jej cena może przebić dwieście dolarów.

Polscy kierowcy też obawiają się deficytu diesla na stacjach

Obawy o deficyt dostaw oleju napędowego, a także związane z nim znaczne podwyżki cen pojawiły się w Polsce. Diesel to najpopularniejsze paliwo w naszym kraju. Kierowcy obawiają się, że na polskich stacjach nie wystarczy „ropy” dla wszystkich. A to będzie oznaczało jeszcze wyższe ceny niż obecnie.

Dobrej myśli jest PKN Orlen, który przygotowywał się do tej sytuacji od roku. Gigant paliwowy zapewnia, że Polska jest bezpieczna, a obecne zapasy oleju napędowego są wystarczające. Firma już wiele miesięcy temu zrezygnowała z importu rosyjskiej ropy naftowej dostarczanej drogą morską, nie sprowadzała też diesla tą drogą.

Polska na tym jednak nie poprzestała, a po zbrojnej agresji rosyjskiej armii na Ukrainę, nasz kraj wspiera ukraiński import paliw.

Branża zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą. Paliwa wystarczy

„Obecnie nie ma podstaw, by w najbliższych tygodniach spodziewać się poważnych zaburzeń rynkowych czy też gwałtownych wzrostów cen. Branża na bieżąco podejmuje działania, które zwiększają poziom bezpieczeństwa energetycznego kraju. Dzięki temu paliw w Polsce nie zabraknie” – informują we wspólnym komunikacie Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego oraz Polska Izba Paliw Płynnych.

„Produkcja rafinerii w Płocku i Gdańsku pokrywa obecnie ok. 70 proc. zapotrzebowania na olej napędowy w Polsce. Pozostała część jest sprowadzana z zagranicy, głównie drogą morską” – czytamy w komunikacie.

Eksperci przekonują, że branża paliwowa na bieżąco analizuje otoczenie rynkowe oraz podejmuje działania, aby utrzymać stabilne dostawy paliw oraz ich ceny.

Bazy paliw i zbiorniki na stacjach koncernów są pełne. Polska posiada również ustawowe zapasy strategiczne, dlatego w przewidywalnej perspektywie nie grozi nam brak dostępności paliw na polskich stacjach w związku z wchodzącymi w życie sankcjami – dodają.

Polska Izba Paliw Płynnych apeluje też do kierowców o wyważone i racjonalne podejście. „Uczulamy na niesprawdzone wiadomości szerzące panikę czy też histeryczne doniesienia – to znane metody rosyjskiej dezinformacji” – czytamy w komunikacie.

Czytaj też:
Nowy pakiet sankcji ma uderzyć w Rosję, ale może też w kierowców
Czytaj też:
Dziesiąty pakiet sankcji na dziesięć mld euro. KE z nową propozycją na rocznicę wybuchu wojny

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / PIPP