Marcin Bańcerowski: producentom owoców trzeba dać alternatywę

Marcin Bańcerowski: producentom owoców trzeba dać alternatywę

Marcin Bańcerowski
Marcin Bańcerowski Źródło: Materiały prasowe
Producenci owoców narzekają na bardzo niskie ceny skupu, które nie pokrywają nawet kosztów produkcji. Wielu z nich zastanawia się nad likwidacją plantacji czy sadów. O sytuacji na rynku owoców i recepcie na jej uzdrowienie mówi Marcin Bańcerowski, właściciel firmy produkującej wina owocowe.

Jak wygląda sytuacja na rynku owoców? Pytam pana, bo jest pan z nim zawodowo związany, produkując z owoców markowe wina…

Sytuacja jest niedobra, ale z podobną sytuacją mamy do czynienia od kilku lat co roku. Tyle że w tym roku mroźnie są po brzegi zasypane owocami z Ukrainy i nie będzie miejsca na nasze tegoroczne zbiory. Napływ taniego surowca z Ukrainy zablokował zbyt dla polskich owoców, co przekłada się na niskie ceny skupu.

No właśnie, co roku rolnicy narzekają na to, że są za niskie. W tym roku również…

Ceny skupu są naprawdę bardzo niskie i często nie pokrywają kosztów rolnika. Zaczynają się zbiory czerwonej porzeczki – w skupie jej proponowana cena wynosi 40-50 gr za 1 kg, czarna porzeczka przemarzła, więc będzie droższa, po 2-3 zł, agrest jest po 80 gr za kilogram… Do niskich cen skupu dokłada się wysoki koszt transportu – do ciężarówki mieści się 6 ton owoców czerwonej porzeczki, a jej przewiezienie na odległość 150 km to wydatek rzędu 1,5 tys. zł.

Ten rok będzie więc wyjątkowo trudny dla producentów.

Aż się nie chce wierzyć, że takie są ceny skupu, bo ja w sklepach i na bazarach płacę za te owoce kilka-kilkanaście razy drożej…

Jest zbyt wielu pośredników, rynek nie jest zrównoważony ani uregulowany.

I co stanie się z tegorocznymi zbiorami owoców?

Według mojej wiedzy część owoców pozostanie na polach i w sadach, część zostanie sprzedana po niskich cenach, co pozostawi producentów z poczuciem straty i krzywdy. Część plantacji czy sadów zostanie zlikwidowana.

Przypomnę sytuację z 2018 r., gdy czarna porzeczka kosztowała w skupie 30 gr, a więc produkcja była nieopłacalna. Spowodowało to masowe wycinanie plantacji. W 2022 r. kilogram tego owocu kosztował już znacznie więcej. Podobnie usuwane były plantacje białej porzeczki. Kiedy potrzebowałem jej jako surowca do produkcji wina, szukałem producentów bardzo długo.

Na forach rolników plantatorzy piszą, że koszty produkcji kilkakrotnie przewyższają ceny skupu i że wiśnię nadwiślankę za kilka lat zobaczymy nie na straganach, ale na zdjęciach…

Sytuacja jest poważna, bo niesie za sobą długofalowe konsekwencje. Dziś Polska jest trzecim w Unii Europejskiej producentem owoców, liderem w produkcji jabłek i wielu owoców jagodowych. Ale za kilka lat – jak się obawiam – możemy stracić te bardzo ważne aktywa.

Dam przykład: znajomy producent agrestu, który produkuje rocznie ok. 40 ton owoców i ma ponad 4 hektary krzewów agrestu, z powodu cen skupu miał już likwidować część plantacji. Poprosiłem go, żeby jeszcze się wstrzymał, bo moja firma zbiera bardzo dobre recenzje polskiego wina agrestowego, które zrobiliśmy testowo.

Obawiam się, że przy obecnych cenach zdesperowani producenci rolni pod wpływem emocji, ale także analizy sytuacji z ostatnich lat, będą usuwali plantacje. Zaorają je pod kukurydzę czy inne zboża. I my nie będziemy już mieli własnych owoców. Z liczącego się w Europie eksportera możemy się stać importerem owoców miękkich, chociażby z Ukrainy.

Odtworzenie plantacji będzie trwać latami – na przykład odbudowa plantacji porzeczki to kwestia 3-5 lat, w przypadku sadu potrzeba jeszcze więcej czasu.

Już dziś, jak się szacuje, około 30 proc. produkcji owoców, czyli 1,5 miliarda kg się marnuje.

Czerwone porzeczki, zdjęcie ilustracyjne

Jest na to jakaś rada? Ma pan jakiś pomysł, co można zrobić?

Tak, mam. Proponuję uruchomienie programu przetwarzania owoców na wino i cydry z wykorzystaniem Kół Gospodyń Wiejskich oraz małych zakładów winiarskich, a może nawet bezpośrednio przez rolników, jeżeli warunki prawne na to pozwolą.Mam nadzieję, że tak jak po wprowadzeniu przez Rosję embarga na polskie jabłka udało się pomóc sadownikom, uda się pomóc producentom owoców miękkich.

Ale na razie można produkować wino na własny użytek. Do wprowadzenia na rynek długa droga…

W ramach programu Koła Gospodyń Wiejskich i Producenci Win Gronowych mogliby rozszerzyć działalność o PKD: 11.03.Z, czyli produkcję cydru i pozostałych win owocowych, i rozpocząć ją na własny użytek. Taka produkcja jest prawnie dozwolona przez ustawę o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina. Ustawa winiarska nie daje możliwości wprowadzania produkowanego na własny użytek wina czy cydru do obrotu. W dalszym okresie można wprowadzić rozwiązania systemowe, dziś musimy wprowadzać rozwiązania kryzysowe, bo mamy kryzys!

Konieczna jest zmiana prawa?

Ustawodawca musiałby uchwalić rozwiązanie, w którym produkty wytworzone na własny użytek można by było wprowadzić na rynek po zbadaniu produktu w wyspecjalizowanym zakładzie i po rozlewie, opłaceniu akcyzy i naniesieniu banderoli w takim zakładzie.

Są takie zakłady?

Tak, w Polsce są zakłady, które rozlewają wino importowane, wyprodukowane za granicą. Nanoszą na to wino banderole i odprowadzają podatek akcyzowy.

Sądzi pan, że takie wina znajdą nabywców?

Te dobre produkty – z pewnością. Ich producenci zostaną zweryfikowani przez konsumentów. W II Rzeczpospolitej wina owocowe cieszyły się bardzo dużą popularnością, a polscy producenci sprzedawali je do Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Dziś też jest rynek na wina owocowe i cydry. Rynek wina jest wart 6 mld zł i co roku rośnie o kilka procent. W 90 proc. sprzedaje się wina zagraniczne. Wartość rynku piwa, którego się pije w Polsce najwięcej, to 21 mld zł. Ten rynek jest z kolei zdominowany przez zagraniczne koncerny. Mówię o piwie, bo cydry są sprzedawane w Polsce jako napoje piwne. Należy zresztą doprowadzić do zmian akcyzowych cydru wysokojakościowego.

W innych krajach są już takie rozwiązania?

Tak, we Francji i na Bałkanach mali producenci mogą wprowadzać swoje produkty na rynek po zaakcyzowaniu.

Sądzi pan, że to rozwiązanie to szansa na…

Uregulowanie polskiego rynku owoców i warzyw. Obecnie – jak już mówiłem – producenci rolni pozbawieni kanałów dystrybucji nie mają możliwości uzyskania ceny gwarantującej zysk i często sprzedają wytworzone produkty poniżej kosztów produkcji. Na ich produktach zyskują pośrednicy lub sieci pośredników, często są to sieci z kapitałem zagranicznym.

Zbiór owoców, zdjęcie ilustracyjne

To, co proponuję, czyli wprowadzenie masowego przetwarzania, może stać się alternatywą, dzięki której nastąpi w długoterminowej perspektywie regulacja rynku. Rolnicy zyskają możliwość szybkiego przetworzenia owoców i stworzenia produktu, który już dziś jest w segmencie cenowym opłacalnym dla producenta. Dzięki temu producenci rolni będą mogli oferować dystrybutorom owoce w wyższych cenach, ponieważ, mając alternatywę produkcyjną, nie będą musieli tych owoców szybko sprzedawać. Zawsze będą mogli przetworzyć je na wino lub cydr we współpracy z uczestnikami programu.

Źródło: Wprost