Rolnicy zaostrzają protest. Minister przekonuje, że „rozumie i szuka rozwiązań”

Rolnicy zaostrzają protest. Minister przekonuje, że „rozumie i szuka rozwiązań”

Kombajn
Kombajn Źródło: Pixhere.pl
Będziemy próbować powstrzymać kolejne rolnicze blokady dróg - tak zapewnia w rozmowie z RMF FM minister rolnictwa Czesław Siekierski. To odpowiedź na zapowiedź strajku generalnego, który na najbliższy piątek planuje Solidarność Rolników Indywidualnych.

Komisja Europejska zaproponowała przedłużenie zawieszenia ceł przywozowych i kontyngentów na import z Ukrainy do UE na kolejny rok oraz tymczasowe odstępstwo od przepisów Wspólnej Polityki Rolnej dla unijnych rolników na 2024 rok. Przeciwko zniesieniu ceł dla tańszych produktów rolnych z Ukrainy (bo nie podlegają one tak rygorystycznym zasadom w procesie produkcji jakim muszą odpowiadać zboża czy warzywa produkowane w UE) protestowali rolnicy z Polski i kilku innych krajów. Organizowali protesty, a choć dwa poprzedni ministrowie rolnictwa – Henryk Kowalczyk i Robert Telus zapewniali, że jeżdżą na spotkania z rolnikami z dobrymi propozycjami, to rolnikom nie udało się uzyskać tego, czego się domagali: zakazu wwozu ukraińskich zbóż.

Sukces był połowiczny: najpierw na kilka miesięcy ograniczono możliwość swobodnej sprzedaży kilku rodzajów ukraińskiego zboża w pięciu krajach UE, a później, gdy ta regulacja przestała obowiązywać, Polska wprowadziła zakaz na gruncie prawa krajowego, choć teoretycznie zboża powinny podlegać swobodnej sprzedaży w całej Unii.

Import produktów rolnych z Ukrainy. Rolnicy oskarżają rząd o bierność

Decyzja Komisji Europejskiej zezwalająca na dalszy import produktów rolnych z Ukrainy nie leży w interesie polskich rolników, którym trudno jest konkurować cenowo ze zbożem ukraińskim. Nie przekonują ich też zaproponowane przez Brukselę „mechanizmy obronne” w odniesieniu do kilku rodzajów wwożonych towarów. Rolnicy oskarżają polski rząd o bierność i powielanie błędów poprzedników. Jedna z organizacji rolniczych zapowiedziała protest.

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność” 31 stycznia jednogłośnie podjął uchwałę o ogłoszeniu strajku generalnego rolników na terenie całej Polski. Rozpocznie się on blokadą wszystkich przejść granicznych Polski z Ukrainą wraz z blokadami dróg i autostrad w poszczególnych województwach z dniem 9 lutego 2024 roku o godzinie 10.00 – informowano w komunikacie.

„Prosimy rodaków o wyrozumiałość i świadomość sytuacji w jakiej wszyscy się znaleźliśmy. Walczymy o nasze wspólne dobro, jakim jest uchronienie przed upadkiem i bankructwem polskich rodzinnych, niejednokrotnie wielopokoleniowych gospodarstw rolnych” – napisali.

Jednocześnie trwają gwałtowne protesty rolników przeciwko polityce Unii Europejskiej, m.in. we Francji i w Belgii. Rolnicy wymieniają wśród przyczyn: spadające ceny sprzedaży, rosnące koszty, potężną pozycję detalistów, zmiany klimatyczne (oraz wynikające z nich regulacje), tani import z zagranicy, a wszystko to w ramach unijnego systemu rolnego opartego na założeniu, że „większy znaczy lepszy”.

Minister rolnictwa zapewnia, że szuka rozwiązania

– Cały czas rozmawiamy z rolnikami i ich organizacjami. W poniedziałek będę wizytował i sprawdzał przejścia graniczne, na wtorek poprosiliśmy o spotkanie ze związkami zawodowymi rolników. Patrzymy w kontekście przyszłych zbiorów, by do tego czasu opróżnić magazyny. Traktujemy bardzo poważnie rozmowy z rolnikami, potrzebujemy jednak czasu, prosimy o to, bo ten rząd funkcjonuje dopiero od sześciu czy siedmiu tygodni – powiedział w rozmowie z dziennikarzem RMF FM minister rolnictwa Czesław Siekierski.

Dodał, że chce poznać główne postulaty rolników: „czy są związane z opłacalnością, czy z Zielonym Ładem, czy z napływem towarów”. Zapewnił, że nieustannie prowadzone są rozmowy dwustronne z Ukrainą.

Powiedział, że rozumie, że rolnicy protestują w słusznej sprawie, ale „zboże już nie napływa, jest blokada, są nadwyżki z poprzednich sezonów”.

– Jest też problem polegający na tym, że gdy zboże jest eksportowane z Polski, trafia na rynki, z których jest wypychane przez tańsze zboże z Ukrainy. Staramy się rozwiązywać problemy, boję się, że niemożliwe jest rozwiązanie tych problemów przed protestami, podkreślam, że potrzebny jest czas do końca zbiorów, taki mamy plan. Mamy pewne porozumienia zawarte, jeśli chodzi o przewoźników, prowadzimy intensywne rozmowy z Unią, nasze żądania są jednoznaczne, sprawy handlu są w kompetencjach Unii Europejskiej. Nie chcemy sztucznych sposobów, nie chcemy niczego załatwiać w taki sposób, by przekonywać jakimiś sztuczkami do zakończenia protestu, to mają być poważne rozmowy z rolnikami, bo my serio traktujemy ich oczekiwania – dodał minister rolnictwa.

Z informacji, jakie uzyskał dziennikarz RMF FM z Polskiej Izbie Zbożowo-Paszowej, wynika, że nadwyżki zboża w Polsce z poprzednich sezonów sięgają obecnie nawet sześciu milionów ton.

Opracowała:
Źródło: RMF FM / Wprost