Soboń o ustawie wiatrakowej: To wciąż jest dobry projekt. Będziemy bili kolejne rekordy

Soboń o ustawie wiatrakowej: To wciąż jest dobry projekt. Będziemy bili kolejne rekordy

Artur Soboń
Artur Soboń Źródło: PAP / Piotr Nowak
Zgłoszona w ostatniej chwili przez Marka Suskiego poprawka do ustawy wiatrakowej jest 27 stycznia politycznym tematem numer jeden. Do nowelizacji, która jest jednym z kamieni milowych KPO, odniósł się wiceminister finansów Artur Soboń.

Nowelizacja ustawy wiatrakowej, zwanej także ustawą 10H, jest obok ustawy o Sądzie Najwyższym, najważniejszym kamieniem milowym Krajowego Programu Odbudowy. Projektem, który w sejmowej zamrażarce leży od lipca 2022 roku, zajął się po miesiącach czekania Sejm. Na ostatnią chwilę dodano poprawkę, które może wywrócić ustawę do góry nogami.

Ustawa wiatrakowa dużo bardziej konserwatywna

W ostatniej chwili podczas obrad komisji sejmowej debiutującej na temat nowelizacji ustawy wiatrakowej, do rozwiązania została zgłoszona poprawka posła Marka Suskiego z Prawa i Sprawiedliwości, która mocno zmienia kluczową dla regulacji kwestię.

Nowelizacja, według wstępnych ustaleń miała zmniejszyć 10H, czyli minimalną odległość, w której od zabudowań można stawiać wiatraki z dziesięciokrotności wysokości turbiny, do 500 metrów. Poprawka Marka Suskiego wprowadza jednak minimalną odległość 700 metrów, co jest zmianą, która może sprawić, że powstanie nawet o 70 proc. mniej wiatraków.

Artur Soboń komentuje projekt ustawy wiatrakowej

O nowe poprawki do projektu nowelizacji ustawy wiatrakowej pytany był na antenie TVN24 wiceminister finansów Artur Soboń. Jeszcze jako pracownik Ministerstwa Rozwoju i Technologii był on bardzo mocno związany z projektem.

– Dobrze znam tę ustawę. Jeszcze w Ministerstwie Rozwoju i Technologii byłem odpowiedzialny za jej uzgodnienie komisji wspólnej rządu i samorządu, gdzie dostała pozytywną opinię. Proces legislacyjny w Polsce nie kończy się na uchwale Rady Ministrów. Jest jeszcze Sejm i Senat, gdzie zgłaszane są poprawki – powiedział wiceminister Artur Soboń. – Z całą pewnością jest to bardziej ograniczające, ale mieści się w ramach, które obowiązują w innych państwa Unii Europejskiej – dodał.

Ustawa wiatrakowa ma służyć samorządom

Wiceszef resortu finansów twierdzi jednak, że kluczowe w nowelizacji ustawy nie jest wcale to, w jakiej odległości od zabudowań będzie można stawiać wiatraki.

– W tej ustawie nie chodzi przecież o jak największą liczbę wiatraków, a o to, aby gminy i lokalna społeczność dostały narzędzia planistyczne, aby można było tam, gdzie mieszkańcy chcą farm wiatrowych, te inwestycje realizować, a tam, gdzie nie chcą, tam takie wiatraki nie powstaną, nawet jeśli jest to w ramach tych procentów, które teoretycznie mogłyby być miejscem realizacji tego typu inwestycji – tłumaczył.

– To wciąż jest dobry projekt, który będzie powodował, że będziemy bili kolejne rekordy OZE w polskim systemie energetycznym – zapewnił wiceminister.

Czytaj też:
Morawiecki o ustawie wiatrakowej: Nie chodzi o powrót do wolnej amerykanki
Czytaj też:
KE wymusiła przyspieszenie ws. ustawy wiatrakowej? Minister zabrał głos