Czy pechowy SLS w końcu poleci? Astronom o starcie Artemisa 27 września

Czy pechowy SLS w końcu poleci? Astronom o starcie Artemisa 27 września

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rakieta SLS w przygotowaniu do misji NASA Artemis I
Rakieta SLS w przygotowaniu do misji NASA Artemis I Źródło: NASA
Trzecia już próba startu rakiety SLS w ramach programu Artemis I ma odbyć się 27 września… ale czy pechowy projekt NASA tym razem wyleci? Założenia programu, wcześniejsze problemy i szanse na wylot ocenia dla nas dr Jakub Bochiński – astronom i ekspert ds. projektów kosmicznych.

Już w najbliższy wtorek szykuje się wielki dzień dla fanów eksploracji kosmosu. Wtedy bowiem ma się odbyć trzecia próba startu rakiety SLS i kapsuły Orion, w ramach dziewiczej misji Arrtemis I. NASA celuje w okno startowe 27 września, otwierające się o 17:37 polskiego czasu. Inżynierzy będą mieli ok. 70 minut, by podnieść rakietę z Ziemi. Planowy start oznacza powrót Oriona 5 listopada.

Na parę dni przed planowanym wylotem SLS zapytaliśmy eksperta kosmicznego o założenia projektu, interesujące szczegóły, dotychczasowe problemy oraz szanse wylotu 27 września, w myśl zasady „do trzech razy sztuka”. Dr Jakub Bochiński jest kierownikiem projektów kosmicznych w firmie Creotech Instruments, a także astronomem i odkrywcą kilkunastu nowych planet poza Układem Słonecznym.

Krzysztof Sobiepan, Wprost.pl: Jak w skrócie przedstawiłby Pan program Artemis? O co chodzi z SLS, Orionem, całą misją?

Dr Jakub Bochiński, Creotech Instruments: Celem programu Artemis jest powrót ludzi na Księżyc. Chodzi o to, by zbudować sprawdzoną platformę transportową i taką infrastrukturę, by loty na naturalnego ziemskiego satelitę stały się dla astronautów wręcz rutyną. Nie chcemy polecieć na Księżyc raz i zatknąć flagę. Dążymy do regularnej, a nawet stałej obecności.

Biorąc sprawę jeszcze ogólniej – chcemy nauczyć się latać dalej, niż na orbitę Ziemi, w sposób powtarzalny. Tę sztukę opanowaliśmy już całkiem nieźle na niskiej orbicie Ziemi, ale dalsze wyprawy nadal są bardzo kosztowne i muszą być niezwykle precyzyjnie planowane. Cały czas istnieje przy nich też pewna doza ryzyka.

Nie sztuką jest więc polecieć na Księżyc raz, a chodzi o latanie tam często i coraz taniej?

Obecnie podróże kosmiczne dalej niż na orbitę Ziemi prawie w całości odbywają się rakietami niezdatnymi do ponownego wykorzystania. Elon Musk raz użył dość dobrego porównania.

Powiedział, że to tak, jakbyśmy dla każdego lotu przez Atlantyk od podstaw budowali samolot, przewozili nim pasażerów raz, a potem wyrzucali odrzutowiec na złomowisko. Co jeśli turyści chcą wrócić? Ano znów trzeba zebrać materiały, zaprojektować i zbudować samolot i tak dalej…

Docelowo chcemy, by podróże na inne ciała niebieskie, nie tylko na Księżyc, przypominały bardziej wycieczkę odrzutowcem. A te maszyny są przecież używane często i tysiące razy z rzędu.

 0

Czytaj także