Ujawniono dokumenty obrazujące walkę armii z Pokemon GO. „Fort Frontenac to teraz PokeGym i PokeStop”

Ujawniono dokumenty obrazujące walkę armii z Pokemon GO. „Fort Frontenac to teraz PokeGym i PokeStop”

Fanka gry Pokemon GO
Fanka gry Pokemon GO / Źródło: Newspix.pl / AFLO
Kanadyjscy dziennikarze zdobyli wgląd do wojskowych dokumentów dotyczących problemów, jakich tamtejszym siłom zbrojnym przysporzyła gra Pokemon GO. Trudno nie uśmiechnąć się podczas lektury wybranych fragmentów.

Popularna gra mobilna Pokemon GO miała swoją premierą w 2016 roku. To właśnie wtedy cywile zaczęli podejrzanie często naruszać wojskowe przepisy ograniczające poruszanie się po obiektach należących do armii. Jak można się domyślać, wśród mniej zorientowanych technologicznie dowódców mogło to wywołać konsternację.

„Proszę poinformować Komisarzy, że Fort Frontenac to teraz jednocześnie PokeGym i PokeStop” – pisał jeden z majorów do innego majora kanadyjskiej armii. „Będę całkowicie szczery pisząc, że nie mam pojęcia, co to takiego” – dodawał. Obszerną dokumentację z podobnych rozmów po kilku latach starań udostępniono krajowemu nadawcy, stacji CBC.

Z ujawnionych danych dowiadujemy się o przypadkach naruszeń przestrzeni zamkniętej dla osób cywilnych. W jednym takim zdarzeniu żandarmi zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy swoim miniwanem wjechali na teren wojskowy. Tłumaczyli, że łapią wirtualne pokemony przy pomocy swoich smartfonów. Miało to miejsce 10 lipca, zaledwie trzy dni od oficjalnego debiutu aplikacji.

„Jest jakaś gra, która jest hitem i wymaga od ludzi przemieszczania się, by docierać do cyfrowych lokacji i zdobywać punkty” – tłumaczył swoim przełożonym pułkownik z Petawawa. „Gra polega na tym, by docierać do miejsc nazywanych PokeStop/Gym i zbierać Pokemony (wydaje się, że powinniśmy zatrudnić jakiegoś 12-latka, żeby nam pomógł w tej sprawie)” – pisał z kolei ekspert ds. bezpieczeństwa z Borden.

W jednym z opisanych przypadków właśnie w Borden kobieta zajęta była grą w pokemony, podczas gdy troje jej dzieci wdrapywało się na czołgi w wojskowym muzeum. Inny z mężczyzn przyłapany w tej samej bazie tłumaczył, że „musi być lepszy od swoich dzieci” w tej grze.

W odpowiedzi na ten niezwykły problem wojsko przydzieliło co najmniej trzech oficerów z różnych baz do grania w Pokemon GO i lokalizowania miejsc oznaczonych jako punkty istotne dla graczy, Mieli też sprawdzać okolice obiektów wojskowych pod kątem występowania najrzadszych pokemonów.

Czytaj też:
2,65 miliarda dolarów. Tyle od premiery zarobiła darmowa gra Pokemon GO
Czytaj też:
Amerykański kierowca grał w Pokemony na ośmiu telefonach jednocześnie. Stworzył specjalną przystawkę
Czytaj też:
Lotnisko ostrzega graczy Pokemon Go. Czy w Polsce powtórzą się wydarzenia z USA?

Opracował:
Źródło: BBC
 0

Czytaj także