Król bijatyk powrócił i ma się dobrze. Recenzja gry Tekken 8

Król bijatyk powrócił i ma się dobrze. Recenzja gry Tekken 8

Recenzja gry Tekken 8
Recenzja gry Tekken 8
Mortal Kombat 1 i Street Fighter 6 to bardzo udane bijatyki nowej generacji, ale trudno nie odnieść wrażenia, że pojawiły się głównie po to, by zrobić miejsce dla Tekkena 8.

Recenzja gry Tekken 8 w wersji na PlayStation 5

W widowiskowym, niczym kultowe filmy z Bruce'em Lee, pojedynku o tytuł najlepszej bijatyki obecnej generacji konsol (i komputerów PC) w 2024 roku liczy się trzech kandydatów: Mortal Kombat 1, Street Fighter 6 oraz wydany właśnie Tekken 8.

Wszystkie te gry to przedstawiciele serii o bardzo długich tradycjach. Różnica polega na tym, że są po prostu bijatykami o różnych stylach, przez co każda ma do zaoferowania całkiem odmienne doświadczenie. Każda jest dobra, ale na swój własny sposób. W kolejnych akapitach tego tekstu zastanowię się, czy to może właśnie najnowsza odsłona Turnieju Żelaznej Pięści – jak potocznie określane są gry z serii Tekken – jest najlepszą bijatyką, w jaką można zagrać obecnie na sprzętach do grania.

Tekken 8

Tekken 8 wita graczy celnym ciosem

Pierwsza wrażenie po odpaleniu Tekkena 8 na PlayStation 5 dotyczyło oczywiście walorów wizualnych gry, które jak łatwo się domyślić, stoją na bardzo wysokim poziomie. Za oprawę graficzną odpowiada tu nowoczesny silnik Unreal Engine 5, który zadebiutował mniej więcej w tym samym czasie, w którym na rynku pojawiły się konsole nowej generacji.

Dzięki temu Tekken 8 ma w sobie właśnie tę swoistą świeżość oprawy graficznej. Od razu widać, że jest to gra wydana w 2024 roku, i to wyłącznie w wersjach na sprzęty, w tym również komputery, nowej generacji, a nie na PlayStation 4 czy Xboksa One. Król bijatyk nie uznaje żadnych kompromisów. Szczegółowe i pięknie zaprojektowane modele postaci, ultrapłynna animacja oraz widowiskowe efekty graficzne składają się tu na prawdziwą ucztę, której w tak rewelacyjnym wydaniu, mam wrażenie, fani bijatyk nie mieli jeszcze okazji doświadczyć.

Czuć moc!

Drugim z kolei elementem, który robi bardzo pozytywne wrażenie już przy pierwszym kontakcie z nowym Tekkenem, z całą pewnością jest namacalne uczucie potęgi ciosów wyprowadzanych i otrzymywanych w trakcie pojedynków. Uderzenia „wchodzą” z odpowiednią mocą, a trafieni oponenci fruwają po arenie w taki sposób, że spokojnie mogliby brać udział w zawodach na skoki w dal i wzwyż.

Tekken 8

Gdy uruchomiłem grę po raz pierwszy i zaliczyłem pierwszą walkę z przeciwnikiem sterowanym przez sztuczną inteligencję, od razu już wtedy wiedziałem, że Tekken 8 to bijatyka, do której będę powracał przez długie lata. Wrażenia temu towarzyszące są wręcz nie do opisania, ale to trzeba zobaczyć na własne oczy. A w przypadku PlayStation 5 intensywność uderzeń można „poczuć” niemalże dosłownie na własnej skórze.

Haptyczne uderzenia

Sugestywność uderzeń, kopnięć i combosów jest najbardziej wyczuwalna właśnie w przypadku gry na PS5, a to ze względu na haptyczne wibracje kontrolera Dual Sense. Nie martwcie się jednak, jeśli zamierzacie grać na innej platformie, bo nawet bez tego patentu (za który Sony należy się jednak duży plus) czuć wyraźnie, że twórcy Tekkena 8 przyłożyli bardzo dużo uwagi do tego, by gracz zdawał sobie sprawę z potęgi zarówno zadawanych, jak i otrzymywanych ciosów.

Uderzenia są odpowiednio soczyste i – co również istotne – bardzo dobrze brzmią. A to w połączeniu z niesamowitym, absurdalnym wręcz pod względem wizualnym poziomem efektowności prezentowanych pojedynków, przekłada się na to, że gracz w każdym z pojedynków otrzymuje prawdziwą ucztę dla zmysłów. Tekken 8 daje pod tym względem tyle frajdy, ile tylko jest w stanie zaoferować gra reprezentująca gatunek bijatyk.

Fabularne dno, mnogość trybów

Umówmy się: od żadnej bijatyki nikt nie powinien oczekiwać jakichkolwiek wodotrysków związanych z przedchodzeniem trybów fabularnych. Ich obecność we współczesnych grach tego typu odbieram zresztą jako bardzo dziwną, nikomu nie potrzebną modę. Taki zapychacz, dodany na siłę. Domyślam się, że w rozumieniu twórców ma to związek z ich wyobrażeniem o potrzebach tzw. niedzielnych graczy. Cóż, ja sam jestem niedzielnym graczem bijatyk, ale absolutnie nie mam potrzeby obcowania z głupimi, banalnymi, prostymi i zrobionymi na siłę trybami fabularnymi.

Tekken 8

Być może dla nielicznych, tych bardziej ortodoksyjnych fanów całej trzydziestoletniej historii serii Tekken, przedstawione w Tekkenie 8 losy dobrze znanych (oraz kilku nowych) uczestników Turnieju Żelaznej Pięści, będą miały istotne znaczenie. Dla mnie, podobnie jak, wydaje mi się, dla wielu innych osób z growego mainstreamu, będą to tylko zwykłe pomyje i zwyczajnie najmniej istotny element zawartości gry.

A jeśli już mówimy o zawartości, to tej jest w Tekknie 8 od zatrzęsienia. Oprócz wspomnianego już, pożal się Boże, trybu fabularnego, mamy tu znacznie więcej dużo bardziej interesujących wariantów zabawy, które będą w stanie zapewnić kilkaset godzin zabawy na wysokim poziomie.

Wystarczy wspomnieć osobne epizody z krótkimi, dzięki czemu przyswajalnymi, historiami każdej z 32 grywalnych postaci, urozmaicone tryby treningowe, zwykłe pojedynki ze sztuczną inteligencją (rozgrywane w najróżniejszych wariantach), walki z ludźmi z całego świata za pośrednictwem internetu i wiele, wiele więcej. Jeśli chodzi o różnorodność dostępnych trybów zabawy, zdecydowanie jest tu co robić.

Tekken 8

Niski próg wejścia, wysoki próg perfekcji

Tekken 8 to, moim zdaniem, najlepiej wykonana i najbardziej grywalna ze współczesnych bijatyk dostępnych na rynku. Jej zdecydowanie największą zaletą jest elastyczny system walki, który pozwala czerpać radość z rozgrywki również tym osobom, które nie mają czasu ani ochoty na uczenie się długiej listy kombinacji ciosów dla każdej z postaci. W tej grze doskonale bawić może się każdy, bez względu na poziom zaawansowania.

Oczywiście Tekken 8 jest jednocześnie grą, w której można toczyć pojedynki na dużo wyższym poziomie, gdyż pomimo niskiego progu wejścia, gra posiada również odpowiednią głębię systemu walki, która sprawi, że w kolejnych latach będzie to jedna z najpopularniejszych gier turniejowych.

Z mojej perspektywy dużo ważniejsze jest jednak to, że oto wreszcie otrzymaliśmy bijatykę nowej generacji, która wygląda świetnie i w której każdy, bez względu na poziom umiejętności, może się po prostu bardzo dobrze bawić. I jeszcze to błyskawiczne wgrywanie się kolejnych pojedynków, dzięki dyskom SSD – MIODZIO!

OCENA: 9/10

Czytaj też:
Książę Persji na tronie w zaginionej koronie. Recenzja Prince of Persia: The Lost Crown
Czytaj też:
Recenzja The Last of Us Part II Remastered. Zagraj w tę grę, zamiast oglądać serial

Źródło: WPROST.pl