Przywracanie nadziei
Jak dodał, państwa UE powinny uzupełnić apele o oszczędność gospodarczą pozytywnymi wiadomościami. - Chciałbym, żebyśmy opracowali także, jako Europa, plan gospodarczo-ekonomiczny, który przywróci Grekom nadzieję. Grecy mają wrażenie, że robią wszystko, co mogą, ale nic się nie zmienia - dodał szef eurogrupy w przeddzień spotkania ministrów finansów państw strefy euro, którzy mają debatować w Luksemburgu nad nowym pakietem pomocowym dla Grecji.
Zmiana reguł
Juncker zaproponował m.in. zmianę reguł przyznawania funduszy w ramach polityki spójności UE służącej finansowaniu najbiedniejszych regionów Europy. - Nie rozumiem tej europejskiej przewrotności, która każe z jednej strony przyznawać Grecji olbrzymie pieniądze z tytułu polityki spójności i polityki regionalnej, a z drugiej nalega na współfinansowanie tych programów - powiedział. - Wskazanym byłoby, gdybyśmy zmienili nasze reguły i nie nakładali takiego obowiązku. Pozwoliłoby to Grecji złapać oddech, mogłaby się wtedy oprzeć na tych politykach, żeby rozwinąć swoją infrastrukturę i wzmocnić potencjał wzrostu - dodał.
"Trzeba szukać rozwiązań"
Szef eurogrupy nie sprzeciwił się otwarcie udziałowi sektora prywatnego w planie pomocy dla Grecji proponowanemu m.in. przez Francję i Niemcy po piątkowym spotkaniu w Paryżu szefów tych państw. - Rzeczywistość jest taka, że wiele państw członkowskich prosi o włączenie sektora prywatnego w rozwiązywanie kryzysu greckiego - zauważył. - Musimy więc najpierw uzgodnić między sobą granice tego zaangażowania - powiedział, dodając, że jest to najtrudniejsza z omawianych w ramach eurogrupy kwestii. - Trzeba szukać rozwiązań, które pozwolą uniknąć obniżenia ratingu Grecji, jej niewypłacalności - podkreślił szef eurogrupy.
Koniec euro w Grecji? "Absurd"
Juncker wykluczył możliwość wyjścia Grecji ze strefy euro. - Taki scenariusz nie ma prawa istnieć. Nigdy nie braliśmy pod uwagę tej hipotezy, bo jest ona po prostu absurdalna - podkreślił. Według niego wyjście Grecji ze strefy euro pociągnęłoby za sobą "niewyobrażalne konsekwencje". - Jej PKB spadłoby drastycznie, pensje zostałyby obniżone jeszcze bardziej, ludzie wyciągnęliby z banków swoje oszczędności, Grecja bardzo długo nie miałaby powrotu na rynki finansowe. Rozprzestrzeniłoby się to na strefę euro, ale także na Rumunię, Bułgarię i Macedonię - przestrzegł.
Zapytany o sytuację finansową Belgii, Juncker był daleki od stwierdzenia, że Brukselę czeka podobny do greckiego kryzys finansowy. - Euro ochrania Belgię. Finanse publiczne w Belgii są dobrze zarządzane, wzrost gospodarczy należy do najlepszych w strefie euro: gospodarka belgijska jest w dobrym stanie - powiedział.
zew, PAP