Krytyka bez klasy

Krytyka bez klasy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Marcin Cichoński, redaktor prowadzący Businesstoday.pl Archiwum
Coraz bardziej bawi mnie bezsensowny ostracyzm, na jaki środowiska związane z marketingiem i reklamą internetową skazały NK.pl, czyli dawną Naszą Klasę. Na własne życzenie skazują się na e-wykluczenie pisze Marcin Cichoński, redaktor prowadzący Businesstoday.pl.
Dawna Nasza Klasa, obecnie NK.pl, popełniła wiele strategicznych błędów. Za późno zrezygnowała ze starej nazwy, zbyt brutalnie zmuszała swoich użytkowników do akceptowania nowych regulaminów, za wolno wdrażała zmiany. NK.pl nie pozwala (a precyzyjniej: nie pozwalała) na samodzielne tworzenie kampanii, utrudniała obecność markom. Była zbyt siermiężna i zbyt prosta, by spodobać się branży, które lubi być modern & posh.

Ale tak jak NK.pl przespała kilka ważnych i dogodnych momentów do dokonania zmian, tak branża przespała fakt, że ów portal społecznościowy nie dość, że żyje, to wciąż skupia ogromne rzesze użytkowników (według ostatniego badania w kwietniu było to 11 mln osób, o 200 tys. więcej niż w marcu).

Nie jestem specjalnym fanem NK.pl, ale pracując 13. rok przy internecie, rozumiem użytkowników, dla których Facebook jest zbyt nowoczesny, dynamiczny i wymuszający zbyt dużą aktywność. Rozumiem tych, dla których prostota NK.pl (by nie powiedzieć rustykalność) jest atutem ? oazą położona z dala od pulsujących, nadaktywnych stron, które już bez udziału internauty dokonują aktualizacji wyświetlanych wewnątrz przeglądarki treści.

No i nie rozumiem branży, która wypina się na 11 mln internautów w imię mody, która nakazywała likwidację konta na NK.pl.
 0

Czytaj także