Vinted z dużą karą. Serwis naraził się kupującym i sprzedającym

Vinted z dużą karą. Serwis naraził się kupującym i sprzedającym

Vinted
Vinted
UOKiK uznał, że serwis Vinted nie informował w odpowiedni sposób sprzedających i kupujących o istotnych kwestiach związanych z handlem na platformie. Nałożył na litewską spółkę VINTED UAB karę w wysokości 5,3 mln zł. Jakie zastrzeżenia miał Urząd?

Osoby, które wystawiły na sprzedaż przedmioty na platformie Vinted poskarżyły się prezesowi UOKiK, że serwis nie poinformował ich, że dostęp do zarobionych pieniędzy może się wiązać z koniecznością spełnienia dodatkowych warunków. Serwis wymaga przedstawienia dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy lub wyciągu z banku, a w przeciwnym razie zarobione środki mogą zostać zablokowane. Rzecz w tym że sprzedający nie mieli świadomości, że takie ograniczenia obowiązują.

Klient musi świadomie podjąć decyzję, czy chce pokazać swój dowód

W regulaminie serwisu napisane było jedynie, że pieniądze z e-portfela można w każdej chwili przelać na swoje konto bankowe. Wiadomość o konieczności weryfikacji tożsamości przychodziła już po przeprowadzeniu transakcji. Nie było w niej też szczegółów, jakie wymagania powinny spełniać przekazane dokumenty (np. odrzucane były skany z zaczernionymi niektórymi danymi albo wyciągi bez logo banku).

Prezes UOKiK zakwestionował takie praktyki

– Niedopuszczalne jest, że konsumenci w momencie gdy decydowali się na sprzedaż na platformie Vinted.pl i zakładali e-portfel nie mieli jasnej, pełnej i rzetelnej informacji na temat konieczności i szczegółów weryfikacji tożsamości. Gdyby wiedzieli, że odmowa udostępnienia żądanych dokumentów, zawierających wiele szczegółowych i wrażliwych informacji, spowoduje utratę zarobionych pieniędzy, to mogliby poszukać innej możliwości sprzedaży ubrań – powiedział Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

To do konsumentów należy decyzja, czy chcą przekazać informacje i dokumenty dotyczące tożsamości podmiotowi obsługującemu płatność. Urząd nie kwestionuje możliwości weryfikowania danych konsumentów, tylko brak informacji o tym na wcześniejszym etapie.

W kwietniu 2022 r. spółka zaniechała stosowania kwestionowanej praktyki, co było kluczowe dla obniżenia kary. Teraz o obowiązkach związanych z weryfikacją tożsamości Vinted informuje konsumentów w regulaminie przy rejestracji w serwisie, a także na etapie zakładania e-portfela.

Opłata za ochronę nie powinna być automatycznie doliczana

Z kolei interesy kupujących Vinted naruszył przez to, że nie informował o możliwości zakupu bez ponoszenia opłaty za „Ochronę Kupującego”. Polega ona na zwrocie pieniędzy, jeśli nabyty przedmiot nie zostanie wysłany lub dotrze uszkodzony, a także na zapewnieniu bezpiecznej płatności. Choć spółka dopuszcza transakcje bez „Ochrony Kupującego”, to nigdzie nie jest opisane, jak skorzystać z takiego trybu. Kupujący musi się sam domyślić, żeby kliknąć w przycisk „Zapytaj o przedmiot” i w trakcie rozmowy ze sprzedającym uzgodnić sposób przekazania kupionych rzeczy i zapłaty za nie. Natomiast kliknięcie w przycisk „Kup teraz” automatycznie wiąże się z naliczeniem opłaty za „Ochronę Kupującego”, która wynosi 2,9 zł plus 5 proc. ceny.

– Wskutek nieinformowania konsumentów o tym, jak przeprowadzić transakcję bez zapłaty za „Ochronę Kupującego”, wiele osób może być zmuszonych uiścić tę opłatę, chociaż usługa nie jest im potrzebna, bo np. sprawdzili już wcześniej danego sprzedawcę i mają z nim dobre doświadczenia – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Jeśli natomiast zakup z „Ochroną Kupującego” byłby jedyną możliwością, opłata za tę usługę powinna być uwzględniona w prezentowanej cenie produktów, a tak nie jest – jest doliczana na ostatnim etapie. Jeśli jednak można z niej zrezygnować, to powinno to być wyraźnie opisane.




Raport Wojna na Ukrainie
Otwórz raport


Czytaj też:
Sklepowe obuwie pod lupą UOKiK. Chodzi o szkodliwe substancje