Inflacja nareszcie w celu NBP. Tylko na jak długo?

Inflacja nareszcie w celu NBP. Tylko na jak długo?

Adam Glapiński
Adam Glapiński Źródło: YouTube / Narodowy Bank Polski
Po raz pierwszy od przeszło trzech lat inflacja CPI, która określa wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych, czyli najczęściej kupowanych przez gospodarstwa domowe w kraju, znalazła się poniżej 2,5 proc. To powód do ulgi, ale niestety niska inflacja ma charakter tymczasowy.

Inflacja w marcu wyniosła 1,9 proc. – mniej niż zakładali ekonomiści, którzy prognozowali wzrost cen na poziomie 2 proc. Trzeba przy tym pamiętać, że to wstępny szacunek: ostateczne dane poznamy w połowie miesiąca. To najniższy odczyt inflacji CPI od niemal 5 lat – czyli od marca 2019 roku.

Co dalej z inflacją?

Po raz pierwszy od lutego 2021 roku inflacja CPI znalazła się poniżej 2,5-procentowego celu inflacyjnego NBP, czyli docelowego poziomu inflacji, który jest uznawany za optymalny dla gospodarki.

Niestety nie powinniśmy przyzwyczajać się do myśli o aż tak niskiej inflacji. 1 kwietnia, czyli zaledwie trzy dni po ogłoszeniu niskiej inflacji, zniknie zerowy VAT na żywność. Podatek wróci do poziomu sprzed lutego 2022 roku, czyli 5 proc. Kwestią otwartą pozostaje to, jak szybko sklepy podniosą ceny. Dyskonty jeden po drugim zapowiadają, że utrzymają ceny na dotychczasowym poziomie. Takie oświadczenia złożyły Aldi, Lidl i Biedronka. Pomoże to klientom tych sklepów, ale przecież nie jest tak, że cała Polska kupuje w tych trzech sieciach. Powinniśmy więc być przygotowani na wzrost cen już po świętach – może nie od razu o 5 proc., ale przynajmniej stopniowy.

„Znaczny spadek inflacji to efekt m.in. spadku cen żywności o 0,2 proc. miesiąc do miesiąca, ale za niespodziankę odpowiadała głównie inflacja bazowa. Nasz szacunek wskazuje na spadek inflacji bazowej do 4,6 proc. rok do roku (wobec 4,7 proc. oczekiwanych poprzednio) z 5,4 proc. w lutym przy wciąż wysokiej miesięcznej dynamice” – napisali w komentarzu analitycy Santander Banku.

Rząd zapowiedział koniec osłon na ceny prądu

Ich zdaniem czynnikiem wpływającym na wzrost inflacji będzie też odchodzenie od powszechnych tarcz osłonowych na energię. Nie znamy jeszcze szczegółów, ale w najbliższych miesiącach znikną preferencyjne ceny prądu, gazu i ciepła systemowego dla odbiorców indywidualnych.

„W przypadku scenariusza częściowego odmrożenia cen (zakładamy ok. 15 proc. dla cen gazu i prądu w lipcu) inflacja może wzrosnąć do ok. 5 proc. r/r na koniec roku (4,8 proc. średnio w II poł. roku). Ta prognoza może się jeszcze zmienić kiedy poznamy w szczegółach rozwiązanie proponowane przez rząd” – prognozują analitycy.

Czytaj też:
Kto traci na niskiej inflacji? Co dalej z dwukrotną podwyżką minimalnej pensji?
Czytaj też:
S&P obniża prognozę PKB dla Polski. Podano powód

Opracowała:
Źródło: Wprost