Polacy mogą być wzorem dla Czechów

Polacy mogą być wzorem dla Czechów

– Nasza gospodarka staje, ponieważ Czesi, w odróżnieniu od Polaków, nie wydają pieniędzy – mówią czescy ekonomiści Bloomberg
Gospodarka Czech wyhamowuje. I nie zanosi się na to, że będzie lepiej. To wszystko dlatego, że Czesi, w odróżnieniu od Polaków, nie wydają pieniędzy krzywią się tamtejsi ekonomiści.

PKB naszych południowych sąsiadów wzrósł w minionym kwartale tylko o 1,5 proc., licząc rok do roku. Dane za trzeci kwartał oznaczają, że po raz pierwszy od dwóch lat w Czechach nie odnotowano wzrostu w ujęciu kwartał do kwartału. ? Nasza gospodarka staje, ponieważ Czesi, w odróżnieniu od Polaków, nie wydają pieniędzy ? tłumaczą tamtejsi ekonomiści. ? Różnimy się od naszych sąsiadów tym, że u nas popyt wewnętrzny stale spada ? zauważa Petr Dufek, analityk z banku ČSOB.

Według szacunków dzieje się tak już od dwóch lat i ? co gorsza ? tak będzie także w najbliższej przyszłości. Czesi, jak również ich przedsiębiorstwa, nie wydają pieniędzy, ponieważ albo ich już nie mają, albo je oszczędzają. ? Natomiast wzrost gospodarczy Polski, ale także Austrii, bazuje właśnie na popycie krajowym ? dodaje analityk ČSOB w rozmowie z dziennikiem 'Hospodárske Noviny'.

To fakt ? polscy konsumenci wydają się nie bać kryzysu, co pokazały choćby niedawne badania firmy Deloitte. Choć w większości państw Europy konsumenci, pogrążeni w minorowych nastrojach, zamierzają w tym roku mocno ograniczać wydatki na święta Bożego Narodzenia, Polacy planują coś przeciwnego ? wydawać z jeszcze większym rozmachem, a jeśli trzeba ? świętować za pożyczone pieniądze.

Czeska gospodarka rosła dotychczas za sprawą eksportu. Wzrost tamtejszego PKB w ostatnim kwartale oznacza, że czeskim firmom nadal udaje się zwiększać wartość sprzedaży zagranicznej. Wpływ na to może mieć ? paradoksalnie ? pogarszająca się sytuacja ekonomiczna na zachodzie Europy, gdzie nabywcy decydują się na wybór relatywnie tańszych wyrobów z Czech, zamiast np. droższych rodzimych. Dotyczy to, jak mówi Petr Dufek, przede wszystkim przemysłu samochodowego, dlatego tę tendencję można w skrócie określić jako: škoda zamiast audi. ? Jednak pewnego dnia zamówienia w branży motoryzacyjnej oraz pokrewnych się skończą ? dodaje ekonomista Pavel Kohout. Powód? Banki, uwzględniając rosnące ryzyko wynikające z kondycji kontrahentów, ograniczą im dostęp do kredytów. Na ten scenariusz wskazują już, w opinii Kohouta, obecne trendy ruchy na rynku międzybankowym.

Wtedy nadzieję na wzrost gospodarczy Czesi będą mogli pokładać już tylko w popycie wewnętrznym. I dlatego, zdaniem ekonomistów, Czesi mogliby wreszcie zacząć brać przykład ze swych polskich sąsiadów.

Czytaj także

 0