Jeszcze niedawno tesla świętowała rekordowo wysokie ceny akcji. Dalszy wzrost pokrzyżowała jednak epidemia koronawirusa, która panuje w Chinach. Tao Lin, wiceprezes Tesli, poinformował na chińskim portalu Weibo, który jest odpowiednikiem Twittera, że produkcja Modelu 3 może być opóźniona. Firma zawiesiła bowiem prace chińskiej gigafabryki do 10 lutego. Na informacje o zatorach produkcyjnych błyskawicznie zareagował rynek.
Akcje zanurkowały
Inwestorzy błyskawicznie zareagowali na informacje o tym, że chińska gigafabryka nie zdoła sprostać lokalnemu popytowi. Warty blisko 2 mld dolarów obiekt, jest oczkiem w głowie Elona Muska. Dzięki produkcji ulokowanej pod Szanghajem firma ma zamiar zawojować rynek azjatycki. Na razie mierzy się jednak z trudnościami, o których wspominał także koreański Hyundai. Ze względu na panującą epidemię koronawirusa i idącym za nią przestojem w produkcji i handlu, w gigafabryce Tesli brakuje podzespołów. Po informacji udzielonej przez wiceprezesa akcje firmy zanurkowały o 17 proc.
Pierwszy zysk roczny w historii
Pod koniec stycznia firma Elona Muska podała wyniki finansowe za 2019 roku. „To punkt zwrotny dla tesli” – napisano w komunikacie. Okazało się bowiem, że jest to pierwszy w historii producenta aut elektrycznych rok, który zakończono na plusie. Firma wykazała zysk w wysokości 35,8 mln dolarów. W uzyskaniu wyniku bardzo pomogły III i IV kwartał ubiegłego roku. III kwartał był bowiem pierwszym, w którym Tesla wyszła na plus, w IV kwartale wykazano zysk na poziomie 386 mln dolarów.
Firma zapewnia, że uda jej się utrzymać trend wzrostowy. Jak zapewniły władze firmy, głównym powodem do optymizmu jest przedterminowe uruchomienie gigafabryki w Chinach oraz rozpoczęcie produkcji SUVa - Model Y. Pierwsze egzemplarze nowego modelu mają zjechać z taśmy produkcyjnej jeszcze w I kwartale tego roku.
Czytaj też:
Paraliż światowego handlu. Chińskie porty zablokowane