Wczoraj weszła w życie uciążliwa i bardzo ważna zmiana podatkowa. Firmy zdezorientowane

Wczoraj weszła w życie uciążliwa i bardzo ważna zmiana podatkowa. Firmy zdezorientowane

Urząd Skarbowy
Urząd Skarbowy / Źródło: Newspix.pl / Michal Kolyga
Wczoraj – 1 października – weszła w życie ważna zmiana w przepisach, której wielu księgowych bardzo się obawiało. I słusznie, bo od 1 października polskie firmy są zobowiązane opisywać faktury specjalnym kodem. Kto popełni błąd, naraża się na mandat od strony skarbówki. Chodzi o plik JPK_VAT.

Firmy księgowe obawiają się chaosu, czyli konkretnie tego, że przepisy są nieprecyzyjne, a ewentualne kary staną się całkiem realne. Przedsiębiorcy mogą popełniać błędy w opisywaniu faktur, nie wiadomo, kto ma być odpowiedzialny za robienie tego w sposób niewłaściwy. Chaos już się zaczął, a księgowi błądzą w nowym prawie.

Nowy plik JPK_VAT

O co chodzi? 1 października weszły w życie nowe przepisy regulujące rozliczenia z fiskusem. Prawo dotyczy tzw. pliku JPK_VAT. JPK_VAT to dokument elektroniczny, trafiający do urzędów skarbowych. Ma od wczoraj zawierać wykaz i opis wszystkich zawartych transakcji z danego miesiąca.

„Rzeczpospolita” cytuje Jolantę Szymańską, księgową z biura rachunkowego z Katowic. – Nowe zasady raportowania JPK_VAT, które weszły w życie 1 października, wywołują wiele wątpliwości i zamieszania. Wśród księgowych wrze. Nieprecyzyjne przepisy, groźba sankcji za błędy w określeniu operacji w JPK sprawia, że obawiają się odpowiedzialności za ewentualne nieprawidłowości.

Bez błędów albo...

Raport dla skarbówki od 1 października musi zawierać kody towarów i usług (kody GTU). Każda faktura wysyłana przez firmę do księgowości musi zostać na nowo opisana.

Księgowi uważają, że skarbówka będzie karać za błędy bez litości. Tymczasem kara za błąd w pliku JPK wynosi do 500 zł. Ale to nic, może być gorzej: kolejny krok to wnikliwa kontrola finansów firmy przez fiskusa. A co to oznacza, wiedzą wszyscy przedsiębiorcy.

Czytaj też:
Strach w firmach. Zmiany już od 1 października, a potem mandaty od skarbówki

Źródło: Rzeczpospolita
 0

Czytaj także