Nie tylko Chiny mają problem z resztkami rakiet. SpaceX też musi się tłumaczyć

Nie tylko Chiny mają problem z resztkami rakiet. SpaceX też musi się tłumaczyć

Falcon 9 z kapsułą Crew Dragon
Falcon 9 z kapsułą Crew Dragon Źródło: Instagram / SpaceX
Przez kilka dni świat żył informacjami o resztkach chińskiej rakiety, która spada na Ziemię w niekontrolowany sposób. Okazuje się, że tłumaczyć musi się też SpaceX.

Świat żył ostatnio szczątkami rakiety Long March 5B, która wystartowała z ośrodka Wengchang Space Launch Center, wynosząc w przestrzeń kosmiczną 22-tonowe laboratorium, które stanowi moduł chińskiej stacji kosmicznej Tiangong. Po wykonaniu misji rakieta przez kilka dni krążyła po orbicie Ziemi, a następnie niekontrolowanie spadła w okolicach bardzo znanych regionów turystycznych na Filipinach.

SpaceX musi po sobie posprzątać

Nieco podobny problem ma amerykańska firma SpaceX, należąca do Elona Muska. Właśnie odkryto części jej kapsuły Crew Dragon. Jak donosi australijskie ABC News znaleziska dokonał na swojej pastwisku jeden z farmerów w Górach Śnieżnych (ich najwyższym szczytem jest Góra Kościuszki) na południowym wschodzie Australii w stanie Nowa Południowa Walia.

Australijska Agencja Kosmiczna potwierdziła, że trzy części, z których jedna z nich ma długość blisko trzech metrów, należą do kapsuły Crew Dragon, produkowanej przez należący do Elona Muska SpaceX. Są to największe tego typu elementy znalezione w Australii od 1979 roku. Do tej pory dokładnie zbadano dwa z elementów, ale lokalna policja poinformowała, że w okolicach znaleziono jeszcze trzeci.

„Australijska Agencja Kosmiczna potwierdziła, że szczątki należą do misji SpaceX” – powiedział rzecznik prasowy agencji dla ABC News. Dodał także, że jest w ciągłym kontakcie z partnerami z USA i innych krajów Wspólnoty Narodów.

„Głośne boom”

Mieszkańcy okolic, w których znaleziono szczątki donosili także, że 9 lipca słyszeli głośne boom, w momencie, gdy kapsuła Crew Dragon wchodziła w atmosferę Ziemi. Jest to normalne zjawisko, występujące podczas przekraczania prędkości dźwięku. Na Ziemię mogły spaść jednak np. fragmenty osłony termicznej, bądź inne elementy kapsuły.

Eksperci nie mają wątpliwości w kwestii odpowiedzialności finansowej za usunięcie szczątków i rekompensatę za ewentualne straty. Wszystko to leży po stronie amerykańskiej. Nie wiadomo, czy zapłaci za to NASA, dla której wykonywana była misja, czy może sama firma SpaceX. Jest to prawdopodobnie część umowy między tymi dwoma podmiotami.

twitterCzytaj też:
SpaceX w końcu może wysłać Starshipa w kosmos. Elon Musk ma kluczową zgodę FAA

Źródło: ABC News
 0

Czytaj także