Pracownicy zadowoleni ze zmian. Wigilię chcą spędzić w domu, nie w sklepie

Pracownicy zadowoleni ze zmian. Wigilię chcą spędzić w domu, nie w sklepie

Zakupy
Zakupy Źródło: Shutterstock
Zakaz pracy w Wigilię przypadł do gustu pracownikom. Ich optymizmu nie podzielają właściciele sklepów, którzy tego dnia sprzedają znacznie więcej produktów niż w ciągu tygodnia. Każdy tylko patrzy, co może na tym ugrać, a co stracić — słyszymy od pracowników, którzy chwalą sobie zapowiedź zmian.

Za kilka dni rozpocznie się kalendarzowe lato. Tymczasem wielu Polaków zamiast o wakacyjnych wojażach porusza temat Świąt Bożego Narodzenia, do których pozostało jeszcze pół roku. Skąd takie nagłe zamieszanie? Chodzi o kwestię pracy w Wigilię, która w tym roku miała przypaść w niedzielę handlową, a decyzją rządu zostały wprowadzone zmiany.

Zakaz handlu w Wigilię. Pracownicy nie kryją radości ze zmian

W tym roku Wigilia będzie dniem niepracującym — poinformował minister rozwoju Waldemar Buda. O zaskakującej zmianie pisaliśmy w czwartek 15 czerwca na łamach Wprost.pl. Dziennikarz z redakcji biznesowej sprawdził, jak zareagowali pracownicy na zapowiedź zmian.

W sklepach, na bazarach czy w mediach społecznościowych toczą się ostre dyskusje na ten temat. Pracownicy dwóch dyskontów nie kryli radości z zakazu handlu w Wigilię. – Nareszcie, ktoś w końcu o nas pomyślał. To wspaniała wiadomość. My też mamy rodziny i chcemy przygotować w domu Wigilię — mówi pani Marta, kasjerka z dwudziestoletnim stażem pracy.

Wspomina, że w zeszłym roku pracowała tego dnia do godz. 13. Zanim rozliczyłam dzienny utarg, zanim dojechałam do domu, była godzina 16. Pracę tego dnia miał także jej mąż, który jest kierowcą. – Wigilijną kolację pomagały przygotować dwie nastoletnie córki — dodaje kasjerka.

Sprzedawca: „Inni mieli wolne, by zrobić zakupy. My musieliśmy pracować”

W podobnym tonie wypowiada się pan Adam, sprzedawca w konkurencyjnej sieci marketów. – To jest bardzo dobra decyzja. Ludzie brali wolne, by zrobić ostatnie zakupy, a my musieliśmy pracować. Gdzie tu jest logika? My też chcemy przygotować się do Świąt, a nie robić kolację na ostatnią chwilę — zaznacza.

Mężczyzna twierdzi, że tego dnia jest bardzo dużo pracy, a wielu klientów ma pełne kosze zakupów. „Po pracy trzeba posprzątać sklep, gdyż jest okropny bajzel. Wychodzimy późno z pracy. W domu jesteśmy o godzinie, kiedy inni szykują się do kolacji wigilijnej” — dodaje.

Zakupy można zrobić wcześniej. Nie trzeba czekać na ostatnią chwilę

Nie wszyscy podzielali jego opinię. Dyskusji przysłuchiwali się klienci, którzy czekali w kolejce do kasy. – To kiedy my będziemy robić zakupy na Święta? – dopytywała sprzedawcę młoda, zabiegana pracownica korporacji. – Pracuję na zmiany. W wigilię wszyscy w firmie bierzemy urlop, by zrobić ostatnie zakupy przedświąteczne — zaznacza. Innego zdania byli seniorzy, którzy przysłuchiwali się naszej rozmowie. Przekonywali, że zakupy w sklepach można zrobić kilka dni wcześniej.

Entuzjazm w wypowiedzi dało się wyczuć także w sklepie mięsnym i piekarni należącej do znanej sieci. – Super sprawa. Temu kto tak zdecydował, należą się wielkie brawa i szacunek za tę decyzję — mówi Sylwia, pracownica piekarni.

Okres przedświąteczny to zakupowe żniwa dla właścicieli firm. Niestety, dla nas to ciężka harówka. To jest jak praca na przyspieszonej taśmie. Tego dnia sprzedajemy więcej ciast niż przez cały tydzień. Wszystko na zamówienia klientów, wszystko trzeba dokładnie sprawdzać, by się nie pomylić. Jedna wielka nerwówka. Klienci też się denerwują staniem w długich kolejkach. To jest niekończącą się kolejka przez cały dzień pracy — dodaje. Jej zdaniem trudno po takiej harówce mieć dobry humor w domu.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy liczy swoje zyski lub straty

Na osiedlowym bazarze na warszawskim Mokotowie zdania są podzielone. Pan Kazimierz, właściciel stoiska mówi wprost, że tego dnia ma kilkakrotnie większy utarg. – Klienci robią zakupy na zapas. Kupują niemal wszystko. Okres przedświąteczny to są sprzedażowe żniwa — dodaje. Inaczej twierdzi pan Andrzej, który pracuje w sąsiedniej budce jako pracownik. – Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia — przerywa wypowiedź swojego kolegi.

– J a jestem zatrudniony na umowie, będę miał taką samą wypłatę, a jeden dzień wolnego więcej. Interesy kupującego, sprzedającego, właściciela i pracownika nigdy nie będą zgodne. Każdy tylko patrzy, co może na tym ugrać, a co stracić — twierdzi. Zaznacza, że w okresie przedświątecznym wszyscy na bazarze pracują znacznie dłużej, niż powinni. – Tego dnia można odpocząć i pomóc w domu. Ja popieram takie rozwiązania. W Wigilię wszyscy powinni mieć wolne – dodaje.

Internauci podzieleni w sprawie zmian. „Wigilię warto spędzać w domu, nie w sklepie”

Dużo pochwał, jak i słów krytyki o kolejny wolny dzień nie szczędzą sobie internauci w mediach społecznościowych. „Zakupy można zrobić wcześniej. Nie trzeba wszystkiego kupować w Wigilię” — zaznacza jeden. „Jeżeli nie masz czasu na zakupy, to możesz zamówić gotowe potrawy. Wystarczy wybrać, co chcesz kupić i kliknąć. Można to zrobić w każdej chwili” — dodaje drugi.

Kolejny z internautów zachęca wszystkich do zastosowania swojego pomysłu. „Najlepiej jechać do rodziny. Nie trzeba robić zakupów, ani wydawać fortuny na jedzenie. Wszyscy są zadowoleni ze wspólnego spotkania i prezentów. A Wigilię warto spędzać w domu z bliskimi, a nie w sklepach”.

Czytaj też:
Gra komputerowa pomoże rekrutować pracowników. Stworzy portret psychologiczny kandydata
Czytaj też:
Leadersheep na wypasie owiec. Pasterze szkolili pracowników z przywództwa