Pierwszy rok niezależności energetycznej od Rosji
Artykuł sponsorowany

Pierwszy rok niezależności energetycznej od Rosji

Gaz
GazŹródło:Pixabay
Dzięki budowie koncernu multienergetycznego pod marką ORLEN i ambitnym inwestycjom, Polska w 2023 roku po raz pierwszy w historii uniezależniła się od dostaw rosyjskiego gazu i ropy naftowej.

Jeszcze kilka lat temu nikt nie uwierzył, że polska gospodarka będzie się mogła obyć bez rosyjskich surowców energetycznych. W 2021 ponad 60 proc. zużywanego gazu importowaliśmy ze wschodu, stamtąd także pochodziło 61 proc. ropy przerabianej przez polskie rafinerie.

Sytuacja radykalnie zmieniła się po agresji Rosji na Ukrainę i wprowadzeniu przez Unię Europejską licznych sankcji gospodarczych, wśród których znalazł się zakaz importu gazu i ropy z kraju rządzonego przez Władimira Putina. Polska jako jeden z niewielu krajów UE okazała się stosunkowo dobrze przygotowana, najpierw na znaczącą redukcję, a następnie na wyeliminowanie rosyjskich surowców energetycznych. Duża w tym zasługa strategii ORLENU, który od 2015 roku dywersyfikował dostawy ropy naftowej i gazu ziemnego, a także inwestował w nowe przedsięwzięcia związane z infrastrukturą i wydobyciem, a przede wszystkim w budowę multienergetycznego koncernu, zapewniającego bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Jak uniezależniliśmy się od rosyjskiego gazu

We wrześniu 2022 roku uruchomiono (budowany m.in. przez PGNiG) Baltic Pipe, czyli system gazociągów o przepustowości 10 mld m sześc. rocznie, który połączył Polskę (przez Danię) z Norwegią – drugim po Rosji dostawcą gazu do Europy. Gazociąg umożliwia import surowca z Norweskiego Szelfu Kontynentalnego, gdzie Grupa ORLEN posiada 98 koncesji i prowadzi wydobycie na 17 złożach. Trzeba też zaznaczyć, że w maju 2022 r. oddano także do użytku gazociąg Polska-Litwa. Trzecim nowym kierunkiem zaopatrzenia stała się Słowacja, skąd surowiec dociera do naszego kraju przez połączenie międzysystemowe.

Pisząc o bezpieczeństwie gazowym Polski należy zaznaczyć rolę terminala LNG w Świnoujściu. Jego powstanie pozwoliło na odbiór LNG drogą morską praktycznie z dowolnego kierunku na świecie, co znacząco przyczyniło się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego. Dziś terminal ten jest jednym z najpełniej wykorzystywanych obiektów tego typu w Europie, a po zakończeniu prowadzonej obecnie rozbudowy jego przepustowość zwiększy się do 8,3 mld m sześc. (z obecnych ok. 5 mld). Obecnie największymi dostawcami LNG do Polski jest Katar i USA. Ponadto metanowce z gazem skroplonym przypływają z Norwegii, Nigerii oraz z Trynidadu i Tobago. Tylko w 2022 roku 2022 ilość dostarczonego LNG wzrosła w stosunku do roku 2021 o ponad 50 proc. Tylko ze Stanów Zjednoczonych do Polski trafiło około 3,4 mld metrów sześc. surowca po regazyfikacji.

Szybka reorientacja kierunków importu gazu była zwieńczeniem realizowanego od 7 lat procesu dywersyfikacji i budowy suwerenności energetycznej Polski – przekonywał koncern. Zdywersyfikowany portfel importowy pozwoli Grupie ORLEN działać na rzecz dalszego wzmocnienia bezpieczeństwa paliwowo-surowcowego nie tylko Polski, ale całego regionu.

Jeszcze więcej bezpieczeństwa gazowego

Koncern podejmuje jednak dalsze kroki w celu wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. W styczniu 2023 r. podpisał umowę na dostawy 1 mln ton LNG (ok. 1,3 mld sześc. gazu w stanie lotnym) z amerykańską firmą Sempra Infrastructure. Dostawy będą realizowane od 2027 r. po wybudowaniu przez kontrahenta terminalu skraplającego w Port Arthur w Teksasie. Umowa uzupełnia portfel długoterminowych kontraktów LNG, na który składają się dostawy gazu skroplonego z USA oraz Kataru o łącznym wolumenie ponad 13 mld m sześc. (w stanie lotnym).

ORLEN inwestuje również w rozwój własnego wydobycia. W Polsce, gdzie zasoby gazu są ograniczone, celem jest utrzymanie produkcji gazu na poziomie ok. 3,5-4 mld m sześc. Znacznie lepsze perspektywy wzrostu wydobycia są w Norwegii. PGNiG Upstream Norway z Grupy ORLEN należy do 10 największych firm w tym kraju pod względem zasobów gazu i wydobycia, a pod względem liczby koncesji (98) ma miejsce w pierwszej piątce.

Dzięki temu ORLEN już teraz wydobywa w Norwegii porównywalną ilość gazu co w Polsce (ok. 3,5 mld m sześc.), ale ta ilość, zgodnie ze strategią firmy, do końca dekady wzrośnie do 6 mld sześc. i będzie stanowić połowę całego wydobycia własnego koncernu. Oznacza to, że PGNiG Upstream Norway będzie mógł zapełnić własnym gazem prawie całą zarezerwowaną przepustowość gazociągu Baltic Pipe.

Ponadto koncern tworzy własną flotę ośmiu gazowców do transportu surowca. Posiadanie własnych środków transportu LNG jest dodatkowym wzmocnieniem bezpieczeństwa gazowego: umożliwia własny odbiór gazu z terminali skraplających, ułatwia planowanie dostaw i zmniejsza zależność od zewnętrznych armatorów. Dwa gazowce – „Lech Kaczyński” i „Grażyna Gęsicka” – zrealizowały do tej pory pięć dostaw amerykańskiego LNG do Świnoujścia (pierwsza dostawa miała miejsce 11 marca 2023 r.). Dwa kolejne gazowce zostaną oddane do użytku w 2024 r., a pozostałe cztery – w 2025 r. Każda z jednostek jest w stanie przetransportować ok. 70 tys. ton LNG, czyli 100 mln m sześć. gazu – tyle ile średnio zużywają wszystkie gospodarstwa domowe w Polsce przez ok. tydzień.

ORLEN zabezpiecza również możliwość odbioru ładunków LNG. 18 sierpnia 2023 r. spółka podpisała umowę na rezerwację całej przepustowości (mocy regazyfikacyjnych) nowego polskiego terminala, który powstanie w Zatoce Gdańskiej. Terminal umożliwi sprowadzenie ponad 6 mld m sześc. gazu rocznie. Firma ma również zarezerwowaną pełną przepustowość terminala im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, która wynosi 6,2 mld m sześc. gazu, a od przyszłego roku wzrośnie do 8,3 mld m sześc. Ponadto Grupa rezerwuje część przepustowości terminala LNG w litewskiej Kłajpedzie. To również wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego Polski – gaz sprowadzony przez Orlen do Kłajpedy (do tej pory prawie 0,9 mld m sześc.) może być przesłany do Polski, dzięki uruchomionemu w ubiegłym roku połączeniu gazowemu Polski z Litwą.

Ważnym elementem systemu bezpieczeństwa są podziemne magazyny gazu. ORLEN jest właścicielem 7 takich obiektów. Pod koniec września były one już zapełnione w 99 proc., a tym samym przygotowane na zimę, czyli okres zwiększonego zapotrzebowania na gaz.

Jak uniezależniliśmy się od rosyjskiej ropy

W latach 2008-2015 niemal 98 proc. importowanej do Polski ropy pochodziło z Rosji. Dopiero od 2015 roku udział rosyjskiej ropy zaczął się zmniejszać osiągając coraz niższe poziomy. W 2022 roku wyniósł on 42 proc., by w początkach 2023 roku spaść do zera.

Dzisiaj ORLEN ma rozbudowaną bazę dostawców, z którymi na przestrzeni ostatnich lat nawiązał silne i partnerskie relacje. W 2022 roku do rafinerii Grupy trafiło 19 gatunków ropy z 13 krajów (Rosja, Arabia Saudyjska, Norwegia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Azerbejdżan, Kazachstan, Nigeria, Algieria, Libia, Gujana, Polska oraz Litwa).

Kontrakty ze sprawdzonymi partnerami pozwoliły ostatecznie uniezależnić się od Rosji. Ostatnia, podpisana w 2022 roku, umowa z Saudi Aramco, zagwarantowała zwiększenie dostaw surowca od tego producenta do 20 mln ton ropy rocznie, co stanowi ok. 45 proc. zapotrzebowania całej Grupy ORLEN w Polsce, Czechach i na Litwie. To duża wartość dodana przeprowadzonej fuzji z Grupą Lotos, w której jednym z partnerów było właśnie Saudi Aramco. Dodatkowo, w czerwcu 2023 roku Orlen podpisał z brytyjskim koncernem BP umowę przewidującą dostawy w ciągu roku łącznie do ponad 6 mln ton ropy naftowej ze złóż na Morzu Północnym. Dostawy te pokryją około 15 proc. zapotrzebowania na ropę całej Grupy ORLEN.