Debata „Wprost”: Bezpieczeństwo energetyczne Polski

Debata „Wprost”: Bezpieczeństwo energetyczne Polski

Debata „Wprost” Bezpieczeństwo Energetyczne Polski
Debata „Wprost” Bezpieczeństwo Energetyczne Polski / Źródło: Wprost
Awaria niedaleko Elektrowni Bełchatów. Później pożar w elektrowni. W międzyczasie unijny nakaz wstrzymania wydobycia w kopalni Turów i zniesienie amerykańskich sankcji na firmy nadzorujące budowę gazociągu Nord Stream 2. To był jeden z najgorętszych tygodni w polskiej energetyce. I o takich tematach dyskutowaliśmy podczas ostatniej debaty „Wprost”.

— Decyzję TSUE można tylko porównać z sytuacją, kiedy wykonuje się karę śmierci przed ogłoszeniem wyroku — mówił Zbigniew Gryglas. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych był jednym z gości debaty „Wprost” dotyczącej bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Dyskusja zaczęła się od sprawy najbardziej pilnej, czyli ogłoszonej pod koniec ubiegłego tygodnia decyzji Trybunału Sprawiedliwości o natychmiastowym wstrzymaniu wydobycia węgla w kopalni Turów. Skargę na działanie kopalni wnieśli w tym roku do TSUE Czesi. Argumentowali, że przez wydobycie węgla w Turowie spada im poziom wód gruntowych.

Czytaj też:
Czesi pracują nad umową. Za wycofanie skargi zapłacimy co najmniej 40 mln euro

O co chodzi Czechom?

Decyzja Trybunału była zaskoczeniem dla spółki PGE, do której należy kopalnia. – Spędziliśmy setki godzin na uzgodnieniach, żeby później z ministerstwami środowiska Czech i Niemiec wspólnie podpisać protokół transgraniczny co do działalności kopalni. Wydaliśmy kilkaset milionów złotych na nowoczesne technologie zabezpieczające środowisko. Nie tylko w zakresie kopalni, ale też i elektrowni. Dlatego ze zdziwieniem obserwowaliśmy w ostatnim czasie to, co dzieje się po stronie Czech – mówiła Wioletta Czemiel-Grzybowska, prezes zarządu GiEK.

Bez kopalni nie ma elektrowni. A bez elektrowni kilka milionów Polaków nie ma prądu, a kilkadziesiąt tysięcy nie ma pracy.

— Wyłączenie tej kopalni, a w następstwie elektrowni, to proces bezpowrotny. Wśród sędziów TSUE zabrakło elementarnej wiedzy gospodarczej. To postanowienie naruszyło podstawę konstrukcji europejskiej, jakim jest bezpieczeństwo energetyczne – mówił Gryglas.

Czytaj też:
Polsko-czeski spór o Turów. Komisja Europejska przyjrzy się porozumieniu

Polski rząd jasno określił sprawę, że zatrzymanie działalności kopalni nie wchodzi w grę.

— To nie jest tak, jak media dzisiaj piszą, że dopiero teraz zaczęliśmy o Turowie z Czechami rozmawiać. Te rozmowy toczą się już od 2015 roku. Było ich wiele i skończyły się wspólną deklaracją Niemiec, Czech i Polski co do funkcjonowania kopalni. Dzisiaj koncesja, na podstawie której funkcjonuje, różni się od ostatniej wydanej w 1994 roku. Według tej nowej zakres działalności kopalni się bardzo ogranicza. Obszar wydobycia jest prawie o połowę mniejszy. Strona czeska jest tego świadoma, więc ze zdziwieniem słuchamy, że poszerzamy swoją działalność, co jest niezgodne ze stanem rzeczywistym – argumentowała Czemiel-Grzybowska.

Od decyzji TSUE nie przysługuje odwołanie. Pozostało nam więc dogadać się z Czechami, żeby ci wycofali swoją skargę.

— Jestem głęboko poruszony decyzją Trybunału. Nie było dla niej uzasadnienia. Nie było też podstaw do tego, by nasi sąsiedzi wystąpili z takim pozwem. Mimo wszystko wiele wskazuje na to, że uda nam się z Czechami osiągnąć porozumienie – mówił Gryglas.

Przyszłość w gazie

Cała sytuacja pokazała, że uzależnienie Polski od węgla jest nadal największym problemem polskiego sektora energetycznego. Według wymogów Unii Europejskiej do 2050 roku cała Wspólnota ma być neutralna klimatycznie, dlatego tak ważny jest rozwój nowych technologii, które węgiel mogłyby zastąpić.

Polska największą szansę upatruje w gazie. To paliwo przejściowe, które ma nam węgiel zastąpić. Konsumpcja gazu ziemnego będzie więc u nas wzrastać. Pozostaje pytanie, czy gazu na pewno nam na tę transformację wystarczy.

Robert Perkowski, wiceprezes zarządu ds. operacyjnych PGNiG SA: Gazu w Polsce na pewno nam nie zabraknie. Dostawy są zabezpieczone. Nawet z pewną nadwyżką. Krajowe wydobycie to ok. 4 mld m3, 12 mld m3 rocznie w postaci skroplonego gazu LNG będziemy docelowo sprowadzać z USA i Kataru. Dlatego w Świnoujściu trwają prace nad rozbudową Terminalu im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a nasza spółka wyczarteruje gazowce do przewozu tego paliwa. W 2022 roku powinien być wybudowany gazociąg Baltic Pipe, który pozwoli nam ściągnąć do kraju kolejne ponad 8 mld m3 gazu rocznie ze złóż norweskich, gdzie też zwiększamy własne wydobycie. Rozbudowywane są połączenia z sąsiadami, mamy działające interkonektory łączące polski system gazociągów z niemieckim czy czeskim, powstają nowe na granicach ze Słowacją i Litwą. Będziemy też inwestować w wytwarzanie gazów odnawialnych, jak biometan, który bez przeszkód można zatłaczać do sieci dystrybucyjnej. W ciągu dekady roczna produkcja powinna sięgnąć nawet kilku miliardów metrów sześciennych.

Z dachu do magazynu

Oprócz gazu w transformacji energetycznej kluczową rolę mają odgrywać też odnawialne źródła energii. W OZE Polacy stali się mistrzami świata. W całym kraju trwa eksplozja fotowoltaiki na dachach polskich domów.

Rekordowe wyniki notuje na przykład Tauron. W ostatnim kwartale zeszłego roku firma dzień w dzień przyłączała 300 nowych instalacji fotowoltaicznych. Przedsiębiorczość i innowacyjność Polaków cieszy, ale nasuwa się pytanie, czy ten boom na panele wytrzyma nasza sieć dystrybucji.

Czytaj też:
Boom na produkcję energii ze słońca: jak działają panele fotowoltaiczne?

– Notujemy rekordowe odczyty. Mamy ponad 4 GW zainstalowanej mocy w elektrowniach słonecznych. Już teraz zauważamy, że nasza sieć dystrybucyjna zachowuje się problematycznie. Głównie ze względu na przekroczenie napięć i nadwyrężanie zabezpieczeń. W przyszłości rozwój tych technologii będzie wymuszał przebudowę sieci dystrybucji albo zainstalowanie magazynów energii – mówił Sebastian Gola, prezes zarządu Tauron Wytwarzanie SA.

Czytaj też:
Trzeba radykalnie obniżyć emisję gazów cieplarnianych! Dramatyczny apel naukowców

Magazyny energii w kilku polskich miastach instaluje właśnie Enea. – Prowadzimy taki projekt. Postawiliśmy już 5 magazynów w 5 różnych lokalizacjach. Każdy działa w oparciu o inną technologię. Na razie wszystkie mają charakter prototypowy. Chcemy zbadać, jak magazyny wpływają na stabilizację sieci niskiego napięcia. Wiemy już o tym, że konsumpcja energii elektrycznej w gospodarstwach domowych czy małych firmach ma swoją dobową sezonowość. Żeby gromadzić nadwyżkę energii w celu stabilizowania sieci, a także równoważenia popytu niezbędne jest zrewolucjonizowanie naszej sieci w oparciu o magazyny energii. Takimi magazynami mogą być nawet samochody elektryczne, dlatego rozwój elektromobilności jest również dla nas kluczowy – mówił Wojciech Drożdż, wiceprezes zarządu ds. innowacji i logistyki Enea Operator.

Według niego w energetyce jesteśmy u progu rewolucji porównywalnej z przejściem z telefonii tradycyjnej na komórkową.

– By sprostać wyzwaniom w dystrybucji, ważne jest, żebyśmy wdrażali nowoczesne technologie w zakresie infrastruktury i teleinformatyki – tłumaczył.

— Potrzeba nam zrównoważonego rozwoju. Opartego na bezpieczeństwie energetycznym, zapewnianym z poszanowaniem i ochroną środowiska. Nie da się tego osiągnąć natychmiast i wyłącznie dzięki OZE. Widzimy, że nie tylko my, ale też wiele innych krajów UE postrzega właśnie gaz jako to bezpieczne i zrównoważone paliwo, uznane z przejściowe na drodze do pełnej neutralności klimatycznej – mówił Perkowski.

Źródło: Wprost
 1

Czytaj także