Znany hotelarz nie żyje. Zginął w wypadku za granicą

Znany hotelarz nie żyje. Zginął w wypadku za granicą

Janusz Zalewski
Janusz Zalewski Źródło:Newspix.pl
Janusz Zalewski, właściciel m.in. sieci ośródków wypoczynkowych Sandra Spa w Pogorzelicy i Karpaczu oraz hotelu Zalewski w Mrzeżynie zginął w tragicznym wypadku, do którego doszło za granicą.

Jak podaje Kurier Szczeciński, Janusz Zalewski zginął w wypadku, do którego miało dojść za granicą. Gazeta nie podaje szczegółów zdarzenia. Janusz Zalewski był znanym hotelarzem, właścicielem m.in. sieci Sandra Spa w Karpaczu i Pogorzelicy, oraz otwartego trzy lata temu hotelu Zalewski w Mrzeżynie. Biznesmen miał 65 lat.

Przyjaciele wspominają Zalewskiego

Kondolencje po śmierci biznesmena składają jego znajomi, współpracownicy oraz przyjaciele.

"Z wielkim bólem serca przyjąłem wiadomość o śmierci pana Janusza Zalewskiego. Człowieka, który był tak bardzo zaangażowany w sprawy naszej społeczności. Pomimo tak wielu obowiązków zawodowych potrafił znaleźć czas, aby wspierać działania prowadzone na terenie naszej Gminy. Zawsze mogliśmy liczyć na jego pomoc. Z wielkim smutkiem pragnę złożyć, pogrążonej w żałobie rodzinie, najszczersze kondolencje" – napisał w mediach społecznościowych burmistrz Trzebiatowa Józef Domański.

„Bardzo smutna wiadomość. Zmarł Janusz Zalewski. Dobry człowiek, kolega, świetny biznesmen. Nigdy nie miał 'parcia na szkło'. Pomagał zawsze dyskretnie. Niejedno wydarzenie na Wybrzeżu Rewalskim nie odbyłoby się, gdyby nie on. Miał wielkie serce i hojną rękę dla sportu. Konsekwentnie udowadniał, że nad morze można zapraszać turystów również zimą. Nasza gmina, lokalna społeczność, zawdzięcza mu naprawdę wiele. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy o tym, jak przetrwać ten trudny dla Polski i turystycznego biznesu czas. Wielka szkoda, że odszedł tak wcześnie” – pisze na Facebooku poseł Artur Łącki z Koalicji Obywatelskiej.

Zaczynał jako szef kuchni

Jak podaje Kurier Szczeciński, Zalewski zaczynał swoją hotelarską karierę jako szef kuchni w ośrodku wypoczynkowym w Pogorzelicy, który należał do fabryki pończoch z Aleksandrowa Łódzkiego. Później stał się właścicielem tego ośrodka, rozbudował go i dobudował sieć basenów i wodnych atrakcji.

„Przed tegorocznymi wakacjami miał zamiar otworzyć kolejne atrakcje, ale tragiczna śmierć to przerwała” – pisze Kurier Szczeciński.

Czytaj też:
Brak chętnych na Zakopane. Turyści niechętnie rezerwują tam noclegi
Czytaj też:
Rosjanie budują atrakcję turystyczną przy granicy z Polską. Powstanie nad Bałtykiem

Źródło: Kurier Szczeciński