Dywersyfikacja – podstawa bezpieczeństwa energetycznego
Artykuł sponsorowany

Dywersyfikacja – podstawa bezpieczeństwa energetycznego

PKN Orlen
PKN Orlen Źródło: Shutterstock / Karolis Kavolelis
Grupa ORLEN, dywersyfikując kierunki dostaw surowców energetycznych, konsekwentnie wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Polski. Koncern uniezależnił się od dostaw z kierunku wschodniego - obecnie w polskich rafineriach ORLEN nie przerabia rosyjskiej ropy ani nie korzysta z rosyjskiego gazu.

Nie tak dawno, jeszcze w 2020 r., większość surowców energetycznych – 66 proc. ropy naftowej i 55 proc. gazu ziemnego – sprowadzanych do Polski, pochodziło z Rosji, co wynikało z podpisanych kilka lat wcześniej kontraktów. Obawy, które pojawiły po rosyjskim ataku na Ukrainę, że nie uda się szybko zastąpić importu surowców energetycznych z kierunku wschodniego, okazały się płonne. Dzięki konsekwentnej strategii surowcowej Grupy ORLEN dziś w Polsce nie przerabia się już rosyjskiej ropy ani nie importuje gotowych paliw z Rosji. Do Polski nie płynie też ani jeden metr sześcienny gazu ziemnego z tego kraju, mimo że zaledwie siedem lat temu, w 2016 r., gaz ten stanowił 90 proc. importu do Polski.

Zamknięte kurki z rosyjską ropą

24 lutego 2022 r., po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, stało się jasne, że państwa europejskie nie mogą dalej finansować machiny wojennej Putina napędzanej przez zyski ze sprzedaży ropy i gazu na kontynent. To właśnie ORLEN był jednym z pierwszych koncernów w Europie, który już na początku wojny w Ukrainie zrezygnował z importu rosyjskiej ropy drogą morską, chociaż embargo na takie dostawy wprowadzono dopiero 5 grudnia 2022 r. Mimo, że formalnie nie obowiązuje embarga na dostawy ropy naftowej rurociągami, ORLEN nie przedłużył kontraktu z Rosnieftem na dostawy 3,6 mln ton ropy naftowej rocznie, który wygasł z końcem stycznia br.

Z kolei kontrakt z Tatnieft został wypowiedziany przez polski koncern z końcem marca 2023 roku (po wygaśnięciu kontraktu z Rosnieftem dostawy rosyjskiej ropy na mocy kontraktu z firmą Tatnieft pokrywały ok. 10 proc. zapotrzebowania koncernu na ropę naftową).

Konsekwencja w działaniach Koncernu była widoczna również w przypadku importu paliw gotowych. Od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę ORLEN zrezygnował z ich zakupu od Rosji. A to oznacza, że PKN ORLEN nie sprowadzał stamtąd gotowych paliw na długo przed wprowadzeniem unijnego embarga na te produkty, które obowiązuje od 5 lutego br.

Tak więc ani jedna kropla benzyny czy oleju napędowego tankowanych na polskich stacjach paliw nie pochodzi dziś z przerobu rosyjskiej ropy. Skąd więc sprowadzany jest ten surowiec do polskich rafinerii?

Z różnych kierunków

W ramach strategii dywersyfikacji dostaw ORLEN buduje bezpieczeństwo energetyczne Polski, pozyskując ropę oraz gaz z różnych kierunków świata oraz zawiązując sojusze z solidnymi partnerami. Koncern konsekwentnie buduje swój portfel importowy, opierając go na dostawach ropy naftowej pochodzącej z Morza Północnego, Afryki Zachodniej, basenu Morza Śródziemnego, a także Zatoki Perskiej i Meksykańskiej. Bo im więcej nawiązanych kontaktów i umów, tym mniejsza zależność od jednego dostawcy.

Kluczowym partnerem ORLENU jest Saudi Aramco, największy producent ropy naftowej na świecie i jeden z największych globalnych eksporterów ropy naftowej. W 2022 r. ORLEN i Saudi Aramco podpisały strategiczne porozumienie o współpracy, które m.in. zapewnia polskiej spółce dostawy 20 mln ton rocznie ropy naftowej, czyli w ilości wystarczającej, aby pokryć ok. 45 proc. łącznego zapotrzebowania wszystkich rafinerii Grupy ORLEN. Umowa na dostawy ropy była elementem transakcji sprzedaży Saudyjczykom udziałów w Rafinerii Gdańskiej.

Innym przykładem wcielania w życie polityki dywersyfikacji kierunków dostaw jest umowa podpisana pod koniec czerwca br., na zakup ropy z Morza Północnego. Przewiduje ona dostawy w sumie do 6 mln ton wysokiej jakości surowca przez rok. To ilość, która stanowi ok. 15 proc. zapotrzebowania na ropę całej, zintegrowanej Grupy ORLEN. Z Morza Północnego surowiec będzie dostarczany poprzez terminale w Gdańsku i Butyndze. Pierwszy tankowiec z ropą przypłynie do Naftoportu w Gdańsku w czwartym kwartale.

A jak wygląda sytuacja na innych rynkach, gdzie jest obecna Grupa ORLEN? W Czechach, gdzie do koncernu należy ORLEN Unipetrol, który zarządza m.in. rafineriami w Litvinowie i w Kralupach (jedynymi w tym kraju), a także siecią kilkuset stacji paliw, nie ma możliwości zastąpienia ropy rosyjskiej dostawami z alternatywnych kierunków. Przyczyną jest ograniczona przepustowość rurociągów importowych w Czechach.

Trzeba również brać pod uwagę ryzyko, że gwałtowne odcięcie Czech od rosyjskiej ropy doprowadziłoby do paraliżu nie tylko tego kraju, ale m.in. także południa Polski, gdzie nasi południowi sąsiedzi mogliby wykupić paliwa. Dlatego nadal realizowany jest kontrakt na dostawy ropy rurociągiem Przyjaźń do Czech, podpisany przez ORLEN z firmą Rosnieft w 2013 roku. Rozbudowa infrastruktury przesyłowej to zadanie czeskiego rządu. Koncern rozmawia z władzami Czech na temat modernizacji ropociągów i w efekcie zmniejszenia zależności od importu ropy z Rosji.

Rafineriom Grupy ORLEN w Polsce, Czechach i na Litwie ropy nie brakuje – w 1 kwartale 2023 r. pracowały one na 96 proc. swoich mocy. O tym, że strategia dywersyfikacji dostaw do nich jest skuteczna, świadczy fakt, iż od początku tego roku znacząco wzrósł udział ropy z kierunku arabskiego: spółka odnotowała najwyższy wolumen przerobionego gatunku ropy Arabian Light w historii.

Gaz ziemny z Norwegii

Jesienią i latem ub. roku prognozowano, że zimą zabraknie gazu, a gazociągiem Baltic Pipe nie będzie miało co płynąć. Te przewidywania na szczęście się nie potwierdziły. PGNiG, obecnie spółka Grupy ORLEN, z powodzeniem wynegocjowało kontrakty, które zapewniły surowiec do tego gazociągu. Negocjacje były trudne, bowiem o gaz z Norwegii biły się firmy z wielu państw europejskich, a media nagłaśniały wyprawy kanclerza Niemiec do Norwegii w poszukiwaniu dostawców.

PGNiG zabezpieczyło dostawy m.in. dzięki temu, że w bliskiej perspektywie spółka ta miała stać się częścią wielkiego multienergetycznego koncernu, z którym możliwa jest współpraca na wielu polach, m.in. OZE. To było przekonującym argumentem dla zagranicznych dostawców, którzy też dywersyfikują swoją działalność, przyjmując podobną strategię jak Grupa ORLEN.

Przejęcie PGNiG i LOTOSU pozwoliło na konsolidację w ramach Grupy ORLEN działalności poszukiwawczo-wydobywczej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym (spółka PGNiG Upstream Norway przejęła aktywa wydobywcze LOTOS Exploration and Production Norge). Obecnie Grupa ORLEN posiada w Norwegii udziały w 98 koncesjach, zaś zasoby wydobywalne, jakimi dysponuje, to 346,6 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej (boe). To plasuje ją wśród dziesięciu największych graczy pod względem zasobów i wydobycia w Norwegii, obok takich firm jak Equinor, TotalEnergies, ConocoPhillips czy Aker BP.

Samo wydobycie Grupy ORLEN w Norwegii w 2022 r. wyniosło 3,5 mld m sześc. (ponad 88 tys. boe dziennie) i było prowadzone z 18 złóż. I według prognoz będzie nadal rosnąć. W ciągu najbliższych trzech lat – do ok. 4 mld m sześc. rocznie, a w perspektywie 2030 roku – nawet do ok. 6 mld m sześc. rocznie.

Gaz ziemny, pochodzący z wydobycia własnego na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, to ważne źródło surowca dostarczanego do Polski poprzez Baltic Pipe, który został uruchomiony w IV kwartale 2022 roku. W bieżącym roku przez ten gazociąg planowane jest przesłanie ok. 6,5 mld m sześc. gazu, z czego blisko połowę może stanowić surowiec pochodzący z wydobycia własnego.

Bez gazu z Rosji

Jednak gaz płynie do Polski nie tylko z Norwegii – ORLEN gwarantuje bezpieczeństwo gazowe kraju dzięki zdywersyfikowaniu źródeł i kierunków dostaw tego surowca. Dzieje się to dzięki podpisanym kontraktom z wiarygodnymi partnerami, rozwojowi wydobycia w kraju i za granicą, a także importowi LNG.

27 kwietnia 2022 r. nastąpiło całkowite przerwanie dostaw rosyjskiego gazu dostarczanego do Polski na podstawie kontraktu jamalskiego, który wygasł z końcem 2022 roku. Przypomnijmy: jeszcze w 2016 r. gaz z Rosji stanowił 90 proc. importu tego surowca do Polski. Dziś z tego kierunku nie dociera ani metr sześcienny gazu ziemnego. Od 2022 r. ORLEN nie importuje również LPG z Rosji ani z Białorusi.

Ciekły gaz płynie do Polski

W 2022 r. głównym źródłem pozyskania zagranicznego gazu przez Grupę ORLEN były dostawy LNG (skroplony gaz ziemny), które odpowiadały aż za 43 proc. całego importu tego surowca i sięgnęły 6,04 mld m sześc.

Najważniejszym kierunkiem dostaw tego gazu do Polski były Stany Zjednoczone, skąd importowano go 3,4 mld m sześc. (po regazyfikacji).

Na początku 2023 r. Orlen podpisał nowy, długoterminowy kontrakt LNG z Sempra Infrastructure na dostawy miliona ton amerykańskiego LNG rocznie. Wolumen ten pokrywa niemal 10 proc. obecnego zapotrzebowania polskich odbiorców na gaz w skali roku. Równolegle ładunki dla Grupy ORLEN, poprzez Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, docierają także z Kataru.

Gaz w postaci skroplonej jest dostarczany metanowcami. Od tego roku ORLEN dysponuje dwoma własnymi statkami do przewozu LNG, a na początku 2026 r. będzie ich miał w sumie osiem. Każda z jednostek może przetransportować około 70 tys. ton LNG, co odpowiada ok. 100 mln m sześc. gazu ziemnego w stanie lotnym. Wszystkie posłużą do obsługi zarówno kontraktów długoterminowych Grupy ORLEN na dostawy LNG ze Stanów Zjednoczonych, jak i ładunków zakupionych na rynku spotowym. Własne metanowce to nie tylko zwiększenie efektywność transportu LNG oraz wzmocnienie pozycji koncernu na globalnym rynku LNG, ale także – a może przede wszystkim – dodatkowa gwarancja bezpieczeństwa dostaw.