Skarbówka kończy z „darowiznami” w internecie. Te grupy muszą się mieć na baczności

Skarbówka kończy z „darowiznami” w internecie. Te grupy muszą się mieć na baczności

Dodano: 
Urząd skarbowy
Urząd skarbowy Źródło: Shutterstock
Skarbówka zaostrza kontrole w internecie. Pod lupą znaleźli się streamerzy i osoby sprzedające na platformach takich jak Allegro czy Vinted.

Administracja skarbowa zaczęła dokładniej przyglądać się zarobkom osiąganym w internecie. Pod szczególną obserwacją znaleźli się streamerzy otrzymujący wpłaty od widzów oraz osoby regularnie sprzedające produkty na platformach e-commerce. Fiskus zapowiada, że dochody osiągane w sieci muszą być rozliczane na takich samych zasadach jak inne przychody.

Nowe podejście

Jedną z najważniejszych zmian jest nowe podejście do tzw. donejtów, czyli wpłat przekazywanych twórcom internetowym podczas transmisji na żywo. Wcześniej część streamerów mogła korzystać z rozwiązania, które pozwalało traktować takie wpłaty jako darowizny. Jeżeli w ciągu pięciu lat suma przekazana przez jedną osobę nie przekraczała 5733 zł, twórca nie musiał wykazywać jej jako przychodu.

W praktyce oznaczało to, że streamerzy mogli otrzymywać znaczne kwoty od wielu różnych widzów bez konieczności odprowadzania podatku. Fiskus uznał jednak, że sprawdzenie, czy pieniądze faktycznie pochodzą od różnych darczyńców, jest bardzo trudne. Dlatego zdecydowano, że wpłaty od widzów będą traktowane jako przychód podlegający opodatkowaniu.

Zgodnie z nowymi zasadami pieniądze przekazywane twórcom internetowym mogą zostać zakwalifikowane jako przychód z działalności wykonywanej osobiście albo jako przychód z działalności gospodarczej. Wszystko zależy od skali oraz regularności prowadzonej działalności.

Wysokość podatku zależy od wybranej formy rozliczenia. Przy zasadach ogólnych obowiązuje stawka 12 proc. do dochodu wynoszącego 120 tys. zł rocznie oraz 32 proc. powyżej tej kwoty. Osoby korzystające z podatku liniowego płacą 19 proc. Z kolei w przypadku ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych stawka może wynosić 15 proc. lub 8,5 proc.

Zmiany szczególnie mocno mogą odczuć początkujący twórcy internetowi. Dotychczas wielu z nich mogło rozwijać działalność w sieci bez rozbudowanych formalności podatkowych. Nowe podejście fiskusa oznacza konieczność dokładniejszego rozliczania wszystkich wpływów od widzów.

Kontrole skarbówki

Kontrole dotyczą jednak nie tylko streamerów. Administracja skarbowa zaczęła także analizować sprzedaż prowadzoną za pośrednictwem platform internetowych. Dotyczy to między innymi serwisów takich jak Allegro, Vinted czy Amazon.

Nowe możliwości kontroli wynikają z wdrożenia unijnej dyrektywy dotyczącej raportowania działalności na platformach cyfrowych. Zgodnie z przepisami operatorzy serwisów muszą przekazywać organom podatkowym informacje o użytkownikach oraz realizowanych przez nich transakcjach.

Pierwsze raporty dotyczące aktywności użytkowników platform internetowych miały trafić do administracji skarbowej do końca stycznia 2025 roku. W efekcie fiskus otrzymał dane dotyczące około 300 tys. sprzedawców działających w internecie.

Nie oznacza to jednak, że każda osoba sprzedająca pojedyncze przedmioty musi obawiać się kontroli. Nowe regulacje przewidują określone limity, poniżej których sprzedaż nie jest raportowana. Dane użytkownika nie trafiają do systemu, jeśli w danym okresie przeprowadził mniej niż 30 transakcji, a ich łączna wartość nie przekroczyła 2 tys. euro.

Dopiero przekroczenie jednego z tych progów powoduje, że platforma przekazuje informacje o sprzedawcy fiskusowi. W praktyce oznacza to, że sprzedaż kilku używanych ubrań czy książek w internecie nie powinna automatycznie wzbudzać zainteresowania urzędu skarbowego.

Administracja skarbowa podkreśla jednak, że osoby regularnie zarabiające w sieci muszą liczyć się z koniecznością rozliczania podatku od osiąganych dochodów. Nowe przepisy oraz dostęp do danych z platform cyfrowych mają ułatwić kontrolę takich przychodów i ograniczyć przypadki unikania opodatkowania.

Czytaj też:
Twój e-PIT niedostępny. Ministerstwo wyłącza system
Czytaj też:
Firmy nie będą mogły niszczyć niesprzedanej odzieży. Ekspert mówi, dlaczego łatwiej było wyrzucić