Zanim przejdziemy do szczegółów, muszę zapytać o jedno: czym jest inteligentna sieć energetyczna? Na czym polega to zjawisko?
W dużym skrócie inteligentna sieć elektroenergetyczna to sieć obserwowalna, sterowalna — działająca online, tu i teraz. Mówiąc o tych elementach, mamy na myśli inteligentną sieć dystrybucyjną, czyli nowoczesną sieć elektroenergetyczną.
A czym różni się ona od tradycyjnej sieci, z którą wciąż często mamy do czynienia — z perspektywy użytkownika?
Dotychczas sieci elektroenergetyczne opierały się na urządzeniach, które nie przekazywały informacji w czasie rzeczywistym. Dziś, dzięki instalacji nowoczesnych rozwiązań, przede wszystkim urządzeń zbierających dane online, sytuacja wygląda inaczej.
Są to m.in. liczniki zdalnego odczytu oraz systemy transmisji danych, które pozwalają nam bezpośrednio pozyskiwać informacje z tych liczników. Po drugiej stronie mamy z kolei urządzenia i algorytmy zdolne do analizy tych danych. Do tego dochodzą systemy SCADA — narzędzia, za pomocą których dyspozytorzy zarządzają ruchem w sieci dystrybucyjnej i elektroenergetycznej. To zasadnicza różnica w porównaniu z tym, co jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu było standardem.
Dziś te informacje są niezbędne do bieżącego zarządzania systemem elektroenergetycznym — umożliwiają szybkie usuwanie usterek oraz bilansowanie systemu. Są także kluczowe w kontekście zarządzania elastycznością sieci i jej wykorzystania w codziennej pracy.
Skoro jesteśmy przy elastyczności — na ile inteligentna sieć elektroenergetyczna jest dziś potrzebna, aby obsłużyć rosnący wolumen energii z OZE czy rozwój elektromobilności? Czy to kierunek, w którym musimy pójść?
Nie mamy wyjścia — musimy w tym kierunku iść. Liczniki zdalnego odczytu, technologie LTE, systemy SCADA, bieżący dostęp do informacji i ich natychmiastowa analiza — to wszystko jest dziś konieczne.
Chodzi zarówno o bieżące monitorowanie zapotrzebowania, jak i wytwarzania energii, oraz o szukanie rozwiązań, które pozwolą efektywnie wykorzystywać energię — nie tylko z OZE, ale ze wszystkich źródeł, w których jest ona produkowana. Musimy być w stanie tak zarządzać systemem, aby z jednej strony odpowiednio dopasować produkcję, a z drugiej — zapotrzebowanie. Innymi słowy: właściwie zbilansować wolumen wytwarzania z wolumenem zużycia.
Te bieżące informacje są dziś absolutnie niezbędne do stabilnego i bezpiecznego prowadzenia systemu elektroenergetycznego.
W strategiach Grupy PGE widać bardzo duży nacisk na rozwój dystrybucji. Co w praktyce oznacza hasło „rozwój sieci”?
Jeśli chodzi o PGE Dystrybucja, to ostatni rok, rok bieżący i kolejne lata to — jak pan zauważył — okres bardzo dużych inwestycji. Są to inwestycje skierowane przede wszystkim w rozwój sieci, w szczególności średniego i niskiego napięcia, ale także sieci wysokiego napięcia. W ramach tych działań w dużej mierze realizujemy proces kablowania.
Chodzi o kablowanie długich ciągów sieci średniego napięcia, które w ostatnim czasie generowały najwięcej problemów, a jednocześnie wpływały na wskaźniki SAIDI i SAIFI — czyli kluczowe mierniki jakości dostaw energii dla naszych odbiorców.
Z drugiej strony inwestycje te zwiększają możliwości przyłączeniowe — zarówno dla odbiorców energii elektrycznej, jak i dla jej wytwórców, szczególnie w obszarze odnawialnych źródeł energii.
Polska przeznacza dziesiątki miliardów złotych na sieci energetyczne — zarówno przesyłowe, jak i dystrybucyjne. Jaką część tego „energetycznego boomu” realnie przejmuje PGE Dystrybucja?
W ubiegłym roku zrealizowaliśmy inwestycje na poziomie około czterech miliardów złotych. To bardzo duża skala. Rok 2026 wcale nie będzie gorszy. Środki, które mamy do zakontraktowania — a następnie do realizacji i odbioru prac przez wykonawców — są o jedną skalę wyższe. I najprawdopodobniej to nie koniec. W kolejnych latach spodziewamy się dalszego wzrostu nakładów inwestycyjnych.
Finansowanie tych działań pochodzi zarówno ze środków własnych, jak i z funduszy pomocowych oraz dotacji unijnych. Wszystkie te środki są kierowane na inwestycje kluczowe dla rozwoju systemu elektroenergetycznego — poprawy stabilności zasilania oraz umożliwienia transformacji energetycznej. To z kolei ma bezpośrednie przełożenie na rozwój gospodarczy kraju.
Gdzie dziś są najpilniejsze potrzeby, jeśli chodzi o rozwój inteligentnej sieci elektroenergetycznej?
Trudno wskazać, które potrzeby są najpilniejsze, a które mniej istotne — a tym bardziej które nie są pilne.
A które przede wszystkim umożliwiają dalszy rozwój systemu?
Każdorazowo, gdy inwestujemy środki w sieć, dokonujemy szczegółowej analizy potrzeb. Patrzymy z kilku perspektyw.
Po pierwsze — na kwestie przyłączeniowe, czyli potrzeby związane z podłączaniem nowych odbiorców oraz modernizacją sieci dystrybucyjnej.
Po drugie — analizujemy obszary, w których sieć jest już wyeksploatowana i wymaga modernizacji lub wymiany, aby nadążać za nowymi technologiami.
Po trzecie — bierzemy pod uwagę rozmieszczenie zapotrzebowania, tak aby poprawić stabilność zasilania odbiorców. W tym celu wzmacniamy kluczowe ciągi zasilające.
Równolegle — a właściwie jednocześnie — zwiększamy możliwości przyłączeniowe, zarówno dla odbiorców energii, jak i jej producentów, w tym w szczególności w obszarze odnawialnych źródeł energii.
A czy widzi Pan dziś jakieś wąskie gardła lub potencjalne problemy w rozwoju sieci energetycznej? Mam na myśli przede wszystkim kwestie wzrostu cen.
Wąskie gardła, które już dziś dostrzegamy, wynikają przede wszystkim z tego, że nie tylko my, jako PGE Dystrybucja, ale również pozostali operatorzy systemów dystrybucyjnych dysponujemy środkami na inwestycje.
Za tym dużym frontem inwestycyjnym mogą nie nadążać wykonawcy — zarówno jeśli chodzi o dostęp do firm wykonawczych, jak i do urządzeń oraz materiałów. Ten ogromny program inwestycyjny w sektorze energetycznym już się rozpoczął i w tej chwili trwa. Każdy z operatorów realizuje i kontraktuje kolejne zadania, które muszą zostać wykonane przez rynek.
Widzimy potencjalne wąskie gardła przede wszystkim w zakresie możliwości wykonawczych — zarówno po stronie firm realizujących inwestycje, jak i po stronie zasobów, w tym również po naszej stronie jako inwestora. Do tego dochodzi kwestia dostępności materiałów i aparatury łączeniowej. Dziś każdy projekt inwestycyjny wymaga tego typu komponentów, a ich produkcja i dostępność na rynku stają się kluczowym elementem całego procesu inwestycyjnego.
Sieć, o której Pan mówi, zbiera dane, analizuje je i jest lepiej sterowalna. Na ile taka inteligentna sieć zmienia rolę PGE Dystrybucja — z dostawcy prądu w kierunku menedżera systemu?
Dzisiejsze uwarunkowania sprawiły, że nie jesteśmy, jak to często się upraszcza, jedynie dostawcą czy dystrybutorem energii. My jesteśmy przede wszystkim partnerem. I to partnerem dla klienta.
Celowo używam tu słowa „klient”, a nie „odbiorca” czy „wytwórca”, ponieważ zarówno ci, którzy pobierają energię i się do nas przyłączają, jak i ci, którzy ją wytwarzają, są naszymi klientami. Wraz ze zmianą modelu funkcjonowania systemu elektroenergetycznego oraz rozwojem sieci i miksu energetycznego zmienia się także rola operatorów systemów dystrybucyjnych.
Dziś, zamiast wyłącznie funkcji dystrybucyjnej, pełnimy rolę partnera w rozmowie ze wszystkimi podmiotami, które do nas trafiają i chcą się przyłączyć — w różny sposób i na różnych warunkach. Szukamy rozwiązań optymalnych — zarówno z perspektywy operatora systemu dystrybucyjnego, jak i podmiotów, które z nami współpracują.
