Chciwość nadal działa

Chciwość nadal działa

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Pamiętacie co mówił Michael Douglas - wcielenie bezwzględnego inwestora w "Wall Street" Oliviera Stone'a? Przypominam: - Chciwość jest dobra. Chciwość nadal działa. I chociaż film jest z 1987 roku, ciągle nie traci na aktualności, a jeden z jego lepszych cytatów nadaje się właściwie do skomentowania każdej afery z rynków finansowych.
Przyjrzyjmy się najnowszemu scenariuszowi. Oto niewinni inwestorzy, którzy oczekiwali ponadprzeciętnych zysków, kupowali dość skomplikowane produkty finansowe. Właściwie to nie wiedzieli o co w nich chodzi, ale byli skłonni zaryzykować część swoich milionów. Po drugiej stronie finansiści z Goldman Sachs, chłopaki w nienagannych garniturach od Bossa i Armaniego, którzy starają się jak mogą w tych trudnych czasach zarobić chociaż parę miliardów dla swojej  firmy. I trochę dla siebie.

Fakt, że przygotowując produkt zestawili go głównie z zaciąganych przez Amerykanów kredytów hipotecznych (CDO - collateralized debt obligation). Do tego pojawia się fundusz SEC Paulson & Co., który na rynku zajmuje pozycję, która pozwala mu na zarabianiu na spadkach. Ma też na tyle siły by trząść rynkiem powodując spadki akcji. Kiedy wybuchł kryzys finansowy, papiery te okazały się właściwie bezwartościowe i klienci Goldmana stracili zainwestowane w CDO pieniądze. Zarobił zaś Fundusz Paulsona - 3,7 mld dol.

Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i giełd (SEC) złożyła pozew przeciwko Goldman Sachs, oskarżając bankowców, że nie uprzedzali swoich klientów o grożącym im ryzyku. Według pozwu fundusz Paulsona zapłacił Goldman Sachs za stworzenie produktu, który pozwoliłby firmie zarabiać na spadku wartości instrumentów opartych na hipotekach typu subprime. Według SEC Paulson & Co. pomogło opracować CDO, zachęcając bank do uwzględniania w nich hipotek subprime, których spłata była mało prawdopodobna. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown powiedział o aferze, że to całkowity upadek i moralne bankructwo Goldmana. Dorzucę parę lepszych: "Goldman Sachs to światowa pijawka przysysająca się wszędzie tam, gdzie czuć zapach pieniędzy". "Mątwa oplatająca swymi ramionami całą ludzkość".

Trudno sobie wyobrazić jaki będzie efekt tych utyskiwań na działalność banków inwestycyjnych. Może skończy się  wprowadzeniem nowego rodzaju gwiazdek z ostrzeżeniem: "przed skorzystaniem z oferty skontaktuj się ze zdrowym rozsądkiem". Przecież nawet sprzątaczka z Wall Street wie, że Goldman Sachs od lat uczestniczy w pompowaniu kolejnych baniek spekulacyjnych na akcjach spółek internetowych, złocie czy ropie naftowej. Do gry z Goldmanem zasiadali przecież nie emeryci czy analfabeci z argentyńskiego puebla, tylko zawodowi finansiści z Royal Bank of Scotland czy niemieckiego IKB (stracił około 150 mln dolarów). Jednego tylko można Amerykanom zazdrościć. Gdyby tak w Polsce nadzór finansowy cieszył się tak groźną renomą. Na amerykańskiej giełdzie już na samo hasło "wszczynamy dochodzenie" kursy banków spadają, a ich prezesi zaczynają nerwowo przebierać nogami. A u nas nic. Tylko stron w rodzaju "oszukani przez ..."  albo "straciłem z..."  przybywa.


 1

Czytaj także