LOT chce podbić Wschód

LOT chce podbić Wschód

Dodano:   /  Zmieniono: 6
fot. Wikipedia
LOT walczy o klienta i otwiera nowe kierunki na Wschód. Bezpośrednio z Warszawy można polecieć do Bejrutu, Erewania, niektórych miast Japonii, a jesienią - do Hanoi i Tbilisi. Kierunki te mogą zainteresować pasażerów tranzytowych i klientów biznesowych - uważają eksperci.
W tym roku spółka zaplanowała otwarcie 11 nowych połączeń: 10 międzynarodowych i jednego krajowego. Podróżni mogą już kupić bilet z Warszawy m.in. do Kaliningradu, Talina, Bratysławy, Goeteborga, Bejrutu, Tbilisi i Hanoi. Trwają analizy o uruchomieniu lotów z Warszawy do Kairu i Damaszku.

W ocenie prof. Elżbiety Marciszewskiej z Katedry Transportu SGH, dobrze, że LOT zaczyna poszukiwać nowych rynków geograficznych, gdzie mógłby zaistnieć i zacząć oferować swoje połączenia. "Niektóre kierunki wschodnie są bardzo obiecujące, chociażby ze względu na to, że w tych państwach mamy do czynienia ze wzrostem gospodarczym" - powiedziała profesor. Jako przykłady podała Hanoi i Tbilisi. Dodała, że połączenia do Hanoi, Tbilisi czy Bejrutu są kierunkami przyszłościowymi, obiecującymi.

Według Marciszewskiej, uruchamiając nowe kierunki, narodowy przewoźnik powinien myśleć o pasażerach tranzytowych. "Należy uwzględniać nie tylko polskich podróżnych, ale również tych, którzy przez Warszawę mogą się udać do Tbilisi czy Erewania. To kraje, które zaczynają się rozwijać, mają swoje walory turystyczne" - powiedziała. W jej ocenie loty czarterowe do Japonii mogą przyciągać Japończyków, którzy przez zainteresowanie muzyka Chopina maga chcieć poznać nasz kraj.

Jak wyjaśniła, mniejsze porty lotnicze, jak w Warszawie, gdzie odprawa jest prostsza, a port bardziej przyjazny, są chętniej wybierane przez część pasażerów.

W opinii austriackiego eksperta rynku lotniczego Kurta Hofmanna, otwarcie Hanoi jest bardzo dobrą i sensowną decyzją. "W Polsce żyje wielu Wietnamczyków. Żadna linia, która należy do sojuszu 28 linii lotniczych Star Alliance, nie lata bezpośrednio z europejskiego miasta do Hanoi" - powiedział. Jak podkreślił, pozostałe kierunki mają sens dla polskiego przewoźnika, jeśli będzie miał więcej pasażerów tranzytowych, szczególnie biznesowych.

"Linie zazwyczaj nie mówią, ile kosztuje uruchomienie nowego połączenia, zazwyczaj po roku, dwóch latach koszt może się zwrócić" - dodał.

Rzecznik LOT-u Jacek Balcer wyjaśnił, że spółka zdecydowała się na otwarcie nowych kierunków na Wschód, ponieważ jest to ekonomiczne uzasadnione. "Z analiz wynika bowiem, że popyt na te kierunki jest ogromny" - powiedział PAP.

W połowie czerwca przewoźnik uruchomił bezpośrednie połączenie z Warszawy do stolicy Libanu, Bejrutu. Rejsy odbywają się trzy razy w tygodniu i trwają ponad trzy godziny. Na początku lipca LOT zaczął latać bezpośrednio ze stolicy Polski do Erewania w Armenii. Rejsy odbywają się dwa razy w tygodniu, a podróż trwa ok. 4 godzin. W lipcu i sierpniu, we współpracy z inną firmą czarterową, przewoźnik wykona osiem rejsów czarterowych do Tokio, Hiroszimy, Nagoi, Sapporo i Sendai. LOT otrzymał od Federacji Rosyjskiej zgodę na wykonanie tych lotów czarterowych nad Syberią. Spółka będzie się starać o stałą zgodę od Federacji Rosyjskiej na przelot nad Syberią, aby rozpocząć regularne loty do Japonii.

"Samoloty do Libanu mają 100 proc. pasażerów. Bejrut promowany jest jako miejsce podróżnicze i bardzo dogodne rozwiązanie dla wszystkich osób podróżujących pomiędzy Libanem a Skandynawią oraz Europą Zachodnią. Z kolei do Erewania, oprócz Polaków, podróżują głównie pasażerowie chcący się dostać z Armenii do Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Do tej pory z Europy latał tylko Austrian Airlines z Wiednia" - powiedział Balcer.

Na początku lipca LOT rozpoczął sprzedaż biletów lotniczych do Hanoi i Tbilisi. Pierwszy rejs do Hanoi odbędzie się w połowie listopada br. Będą się one odbywać 3 razy w tygodniu. Z kolei loty na trasie Warszawa - Tbilisi rozpoczną się w połowie września i będą wykonywane 2 razy w tygodniu.

"Do Wietnamu spodziewamy się głównie ruchu turystycznego z Polski, jak i z Europy do państw delty Mekongu i dalej do Chin. Sprzedaliśmy już ponad 2 tys. biletów. Z kolei do Gruzji przewidujemy głównie pasażerów tranzytowych w obie strony z Unii Europejskiej oraz z Polski" - powiedział Balcer.

PAP, im
 6

Czytaj także