Iran straszy ropą za 200 dolarów

Iran straszy ropą za 200 dolarów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ambasador Iranu w Polsce Samad Ali Lakizadeh przestrzegł, że w wyniku kolejnych sankcji cena baryłki ropy może wzrosnąć aż do 200 dolarów, fot. PAP/Jacek Turczyk
Iran jest elementem bezpieczeństwa energetycznego na świecie, które Zachód niszczy poprzez sankcje - mówił ambasador Iranu w Polsce Samad Ali Lakizadeh. Przestrzegał, że w wyniku kolejnych sankcji cena baryłki ropy może wzrosnąć aż do 200 dolarów.

Dyplomata przekonywał, że  sankcje nakładane przez państwa Zachodu tak naprawdę szkodzą im samym, a  nie jego krajowi. W miniony weekend odbyły się rozmowy przywódców G8 m.in. na temat programu atomowego Iranu przed wznowieniem rozmów Teheranu i sześciu mocarstw w Bagdadzie 23 maja. Grupa najbardziej wpływowych państw świata uznała, że Iran musi przystać na większą jawność w sprawie swych ambicji atomowych. Kraje uczestniczące w szczycie w Camp David zapowiedziały też uruchomienie międzynarodowych rezerw ropy naftowej na wypadek zakłóceń dostaw tego surowca.

Wprawdzie w oświadczeniu nie wspomina się o Iranie, ale odebrano to  jako ostrzeżenie pod adresem tego kraju, że rzeczywiście zamierza się wprowadzić w życie plan nałożenia w lipcu embarga na import irańskiej ropy i społeczność międzynarodowa poradzi sobie wtedy z ewentualnymi brakami na rynku. - Zachód w sposób niedopuszczalny, tyrański wręcz, w sposób pozbawiony legalności usiłuje pozbawić Iran możliwości, które mają państwa sygnatariusze traktatu o nieproliferacji (nierozprzestrzenianiu) broni jądrowej - powiedział irański ambasador.

Sankcje jak szczepionka

Przekonywał, że kolejne sankcje, a było ich aż 161, nakładane przez Zachód na jego kraj zadziałały na gospodarkę irańską niczym szczepionka, a zaszkodziły państwom Zachodu. Według niego rezultatem "polityki sankcji" jest wzrost bezrobocia, kryzys ekonomiczny, problemy budżetowe wielu krajów, a także wysoka cena ropy naftowej na świecie. Według niego cena za baryłkę tego surowca może jeszcze wzrosnąć do 160, a nawet 200 dol. za baryłkę (obecnie 107 dol.). By zobrazować negatywne skutki polityki Zachodu wobec Teheranu przytoczył dane, zgodnie z którymi przed rewolucją islamską 16 proc. importu do jego kraju pochodziło z USA, tymczasem teraz jest to  praktycznie zero.

Z kolei import z krajów europejskich spadł z poziomu 50 mld dol. do  20 mld dol. Pytał w tym kontekście, ile miejsc pracy zostałoby zachowanych, gdyby nie strata tych 30 mld dol. z eksportu z Europy do  Iranu. Ambasador podkreślił, że właśnie przez sankcje jego kraj był zmuszony do wzbogacania uranu do 20 proc. (miał zakaz sprowadzania go z  zagranicy), a także do zastąpienia wirówek starego typu nowymi. - Jednym słowem spowodowało to, że cały przemysł nuklearny Iranu stał się przemysłem krajowym, rodzimym. Jeżeli sankcje przyniosły jakiś skutek, to w Iranie to był skutek pozytywny - przekonywał Ali Lakizadeh.

Dowodził też, że polityka sankcji była przeciwskuteczna, bo nie tylko nie osłabiła jego kraju, a wręcz przyczyniła się do szybszego rozwoju Iranu. - Zachód może dalej kontynuować swoją politykę presji i sankcji, natomiast to się spotka z tym większym oporem ze strony naszego kraju i  będzie miało tym bardziej negatywne skutki dla Zachodu - ostrzegł irański dyplomata. Ambasador zapewniał, że władze jego kraju nie miały nigdy planów wzbogacania uranu do 20 proc., ale zostały do tego de facto zmuszone przez politykę Zachodu. Twierdził, że jego kraj potrzebował takiego uranu przede wszystkim do reaktora atomowego w Teheranie oraz do celów medycznych.

"Chcieliśmy kupować uran. Zachód nam zabronił, więc wytwarzamy go sami"

- My chcieliśmy ten uran 20-procentowy kupić, natomiast Zachód obłożył nas embargiem na jego zakup - zauważył Ali Lakizadeh. Uran wzbogacony do 20 proc., choć nie nadaje się do użycia w celach wojskowych, może być stosunkowo szybko wzbogacany do 90 proc. Do  produkcji bomby atomowej potrzebny jest uran wzbogacony do 90 proc.

Ambasador oświadczył, że Iran poczynił wiele starań, by przekonać, że  nie prowadzi polityki służącej rozprzestrzenianiu broni nuklearnej. Wśród nich wymienił dwuletni okres powstrzymania się od wzbogacania uranu, podpisanie dodatkowego protokołu do traktatu o nieproliferacji, a  także przyjęcie prawnoreligijnego orzeczenia (fatwy) mówiącego, że  produkcja i wykorzystanie broni nuklearnej jest grzechem w świetle prawa muzułmańskiego.

Irański program nuklearny - jak zapewniają władze w Teheranie - ma  charakter wyłącznie cywilny. Tymczasem - mówił - USA i ich sojusznicy oskarżają Iran o potajemne prowadzenie prac służących zbudowaniu broni jądrowej. 23 maja w Bagdadzie rozpoczyna się kolejna runda rozmów Iranu na  temat jego programu nuklearnego z grupą sześciu światowych mocarstw (USA, Rosja, Chiny, Wielka Brytania, Francja i Niemcy). Ambasador oświadczył, że żądania Iranu przed tym spotkaniem są bardzo proste: "Chcemy po prostu oficjalnego uznania naszych praw wynikających z traktatu o nieproliferacji i respektowania ich, a także zniesienia nieuprawnionych sankcji".

mp, pap

+
 0

Czytaj także