Zbankrutowani po polsku

Zbankrutowani po polsku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przedsiębiorcy poszkodowani przez państwo nie palą opon. Na razie, bo powoli zaczynają im puszczać nerwy.

Doprowadzili do śmierci mojego męża, zrujnowali naszą firmę i popchnęli mnie na skraj bankructwa – mówi Halina Adamowska spod Tomaszowa Mazowieckiego. Od 1990 r. prowadziła razem z mężem zakład wulkanizacyjny przy trasie S8. Kiedy kilka lat temu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zdecydowała się przebudować rozpadającą się gierkówkę na trasę szybkiego ruchu, Adamowskim obiecano dodatkowy kawałek asfaltu łączący dwupasmową drogę z ich warsztatem. Skończyło się na hucznych deklaracjach, bo parę miesięcy później dowiedzieli się, że żadnego dojazdu nie będzie. Przyczyną była zmiana wizji architektonicznej. Mało tego! Żeby przypadkiem żaden kierowca nie zobaczył ich firmy z okna samochodu, zakład odseparowano od drogi wysokim na kilka metrów ekranem dźwiękochłonnym. Za odcięcie firmy na wieki od sznura klientów pędzących odświeżoną gierkówką firma dostała od państwa oszałamiające 20 tys. zł odszkodowania. – Kiedy mój mąż się o tym dowiedział, zdenerwował się tak okropnie, że dostał wylewu i zmarł – mówi Adamowska.

Więcej możesz przeczytać w 19/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także