Plastikowi giganci

Plastikowi giganci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Telewizor LG, opona Michelin albo najnowszy model Volkswagena. Te produkty znanych marek nie powstałyby bez polskich tworzyw sztucznych. Jesteśmy ich piątym największym producentem w Europie. I dopiero się rozkręcamy.
Wyobrażacie sobie plastikową drogę, która miałaby zastąpić asfaltową?
Trzykrotnie bardziej wytrzymała. Odporna na 40-stopniowy mróz albo upał
sięgający 80 st. Celsjusza. Pierwsze nawierzchnie z tworzyw sztucznych
ma u siebie położyć Rotterdam. A co powiecie na energię z plastiku?
Polscy naukowcy opracowali metodę nazywaną depolimeryzacją odpadów
tworzyw sztucznych. Za skomplikowaną nazwą kryje się prosty proces.
Butelki, jednorazówki czy plastikowe naczynia przechodzą przez
gigantyczną maszynę, która przerabia plastik na płynne paliwo. Można je 
bez problemu wlać do baku samochodu z silnikiem Diesla.


Jest jeszcze trójwymiarowa drukarka, która wycina biżuterię z 
plastikowych śmieci. Albo inteligentny plastik, który zachowuje się jak
ludzki organizm. Po przekłuciu sam się regeneruje. Tym sztucznym
innowacjom z nalepką „Made in EU” nie ma się co dziwić. Cała Europa jest
plastikową potęgą. Nasz kontynent to drugi największy producent tworzyw
sztucznych na świecie. W całej branży pracuje półtora miliona
Europejczyków, którzy dla unijnej gospodarki generują przychody na 
poziomie 350 mld euro rocznie. To ponad czterokrotnie więcej niż cały
polski budżet! A Polska na tym tle się wyróżnia. Jesteśmy piątym
największym producentem tworzyw sztucznych w Europie. I ciągle rośniemy.
W zeszłym roku zapotrzebowanie w tym sektorze podskoczyło o kolejne 7,1
proc. Nasza produkcja przekroczyła rekordowe 3,1 mln ton!


Pakowacze z Europy


Według najnowszego raportu Plastics­ Europe, stowarzyszenia
zrzeszającego największych producentów plastiku, tylko w zeszłym roku na 
całym świecie wyprodukowano 311 mln ton tworzyw sztucznych. Z tego jedna
piąta powstała w Europie. Po co nam tyle plastiku? Aż 40 proc. jest
potrzebne do produkcji opakowań: butelek, zakrętek, pojemników. Resztę w 
kolejności pochłaniają branże budowlana i motoryzacyjna. Potem
producenci elektroniki i sektor rolny. Dla laika tworzywa sztuczne to 
nudny temat. Nikt ich nie zauważa. A jeśli już o nich mowa, to często w 
negatywnym świetle, czyli powtarzana w kółko ta sama historia o zwykłej
torebce foliowej, która rozkłada się w ziemi nawet przez 500 lat.
Tymczasem bez tworzyw sztucznych nie byłoby zderzaków, kubeczków na 
jogurty, oprawek do okularów, klocków Lego, kaloszy, kołpaków, rur, ram
do okien – a to tylko początek listy.


W całej Unii mamy 62 tys. przedsiębiorstw produkujących tworzywa
sztuczne. Europejskim liderem jest Amcor, pakujący w plastik dosłownie
wszystko – od leków przez nawozy po mięso i warzywa. Drugi na podium:
austriacko-niemiecki koncern Alpla Werke. Weźcie do ręki jakąkolwiek
butelkę keczupu, szamponu, płynu do mycia naczyń czy oleju silnikowego.
Idę o zakład, że opakowanie pochodzi właśnie z tej firmy. Koncern zużywa
rocznie 680 tys. t polimerów, żeby wyprodukować z nich plastikowe
opakowania warte 3,13 mld euro. Inni ważni gracze działający na 
europejskim rynku to amerykański Coveris i Sealed Air Corporation.
Obydwie firmy na globalnych rynkach generują obroty rzędu 10 mld dolarów.


Tworzywo od Polaka


Ale na krajowym podwórku też mamy się czym pochwalić. Na początku
września Grupa Synthos oficjalnie uruchomiła w Oświęcimiu nową linię
produkcyjną kauczuku SSBR. Instalacja kosztowała 568 mln zł. Opony
wykonane z użyciem tego materiału w porównaniu z tymi wytworzonymi z 
tradycyjnych kauczuków lepiej trzymają się nawierzchni, nawet po ulewnym
deszczu. Zapewniają bardziej komfortową jazdę i zmniejszają zużycie
paliwa. Rocznie Synthos chce produkować 90 tys. ton kauczuku SSBR.
Spółka współpracuje już zresztą ze znanymi oponiarskimi gigantami:
Michelin i Pirelli. Również w okolicach Oświęcimia prężnie rozwija się
Alupol Packaging. Firma wchodzi w skład Grupy Kęty i jest największym
producentem opakowań giętkich w kraju i jednym z największych w Europie.
W przyszłym roku spółka chce zamontować u siebie nową linię
technologiczną, która pozwoli na pakowanie produktów w szaleńczym tempie
pięciu ton na godzinę.


Polskim gigantem pozostaje Grupa Azoty. Należy do największych w Europie
producentów melaminy, poliamidu-6 i poliacetalu. Melaminę stosuje się do 
produkcji naczyń, sztućców czy opakowań kuchennych. Poliamid-6, który
wyprodukowano po raz pierwszy ponad 60 lat temu, znalazł szerokie
zastosowanie w motoryzacji i przemyśle elektronicznym. Z jego użyciem
wytwarza się na przykład pokrywy do silników, pojemniki na poduszki
powietrzne albo przełączniki prądu. Z kolei poliacetal, z racji na dużą
odporność na tarcie i dobry poślizg, wykorzystuje się do produkcji
łożysk, rolek, uszczelek czy sprężyn. Cieszy, że po latach komuny, gdy
polskie firmy nie miały szans na równe konkurowanie z tymi zachodnimi,
krajowy przemysł chemiczny coraz śmielej wyściubia nosa za naszą granicę.


Plastik podbija świat


Polscy producenci tworzyw sztucznych zatrudniają łącznie ponad 140 tys.
pracowników, co stanowi 10 proc. zatrudnienia w branży w skali całej
Europy. Ich łączne obroty wyniosły rok temu 15,6 mld euro. Dużo
wyprodukowanych u nas gotowych komponentów trafia na eksport. Najwięcej
do Niemiec, Czech, Włoch, na Ukrainę, Litwę i do Austrii. Co prawda
możemy pozbyć się złudzeń, że wytworzymy w kraju giganta na miarę
niemieckiego Basfa, hiszpańskiego Repsola czy francuskiego Totala.


Jednak zdaniem Tomasza Zielińskiego, prezesa Polskiej Izby Przemysłu
Chemicznego, polska branża producentów tworzyw sztucznych ma własną
ścieżkę rozwoju. – Musimy uważnie się przyglądać konkurencji,
rozpoznawać potrzeby rynków i na nie odpowiadać – komentuje Zieliński. O 
tym, że te potrzeby znamy, świadczą twarde dane. W ciągu minionych 15
lat produkcja wyrobów z tworzyw sztucznych i gumy wzrosła w Polsce
trzykrotnie, i to mimo spowolnienia w branży w latach 2008-2009. Z 
jakich komponentów wyprodukowanych w Polsce korzysta świat? Przede
wszystkim potrzebują naszych obudów do sprzętu RTV i AGD. Koreańczycy z 
LG produkują je od lat w Mławie. Następne w kolejce są: opakowania
żywności, chemia gospodarcza i produkcja części samochodowych – od 
wnętrza pojazdu poprzez elementy silnika, przewody transmisji płynów po 
uszczelki. Tutaj liderem pozostaje Grupa Boryszew.


Spółka należąca do rekina polskiej giełdy Romana Karkosika przez lata
była znana przede wszystkim z produkowania płynu chłodniczego borygo.
Dzisiaj wytwarza schowki, klamki, słupki, obudowy i dziesiątki innych
plastikowych elementów do samochodów największych koncernów
motoryzacyjnych na świecie. Szefowie firmy chwalą się, że w każdym
samochodzie Volkswagena można znaleźć jakąś polską część wyprodukowaną w 
ich fabrykach. O tym, że polscy producenci tworzyw sztucznych będą rośli
w siłę, świadczą dane dotyczące przetwórstwa przemysłowego, czyli
sektora, który najbardziej korzysta z ich wyrobów. W zeszłym roku
zaliczył wzrost o 4,6 proc. Tym samym przewyższyliśmy nie tylko
europejską (2 proc.), ale i światową średnią, wynoszącą 3,8 proc.
Perspektywy też są obiecujące, bo po prawie 160 latach, gdy brytyjski
chemik Aleksander Parkes przedstawił światu perkesinę, pierwszą
namiastkę plastiku, życie bez tworzyw sztucznych stało się niemal
niemożliwe.
Więcej możesz przeczytać w 50/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także