"Teraz jest właśnie taka sytuacja", ale gdyby okazało się, że wymaga ona głębszych ograniczeń, to możemy wprowadzić kolejne, które jednak muszą być zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki (URE). Umożliwiają one nam ograniczanie dostaw do większej liczby zakładów, praktycznie każdego odbiorcy, który bierze powyżej 10 tys. m. sześc. gazu na dobę" - powiedział prezes Gaz-Systemu. Podkreślił jednak, że "absolutnie nie będzie to dotyczyło żadnej gazowni miejskiej".
Osiadacz dodał, że brakujące 5 mln m sześć. gazu z punktu w Drozdowiczach Gaz-System chciałby przesyłać przez system białoruski i odbierać w punkcie zdawczo-odbiorczym w Wysokoje. Jego zdaniem, w Wysokoje istnieje zapas przepustowości. "Te brakujące 5 mln m sześć gazu spokojnie by tam weszło" - dodał.
Trwają rozmowy z parterami białoruskimi i Gazpromem na temat możliwości wykorzystania systemu białoruskiego. Jeszcze w poniedziałek Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNIG) spodziewa się odpowiedzi w sprawie zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu przez Białoruś do Polski.
Po tym jak w niedzielę Rosja ograniczyła dostawy gazu dla Ukrainy, PGNIG informowało, że oprócz skorzystania z rezerw, podjęło także działa zmierzające do zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Polski przez Białoruś.
W niedzielę minister gospodarki Piotr Woźniak uspokajał, że odbiorcy indywidualni w Polsce nie odczują spadku ciśnienia gazu, płynącego z Rosji.
"Jeżeli te ograniczenia się utrzymają ze strony wschodniej, to istnieje pewna szansa, że uda się te same ilości gazu wysterować po stronie wschodniej, na przejściu w Wysokiem Litewskiem (z Białorusią) i wtedy sytuacja w ogóle wróci do normy" - tłumaczył Woźniak.
Pytany o to, jaka w tej sprawie jest alternatywa przesyłu gazu przez Białoruś, odparł, że "zobaczymy, jak sprawnie będzie przeprowadzał rozmowy PGNiG ze swoim białoruskim handlowym partnerem" i - jak dodał - polski operator przesyłu gazu Gaz- System z białoruskimi operatorami.
em, pap