Dostawy ropy do Polski wstrzymane

Dostawy ropy do Polski wstrzymane

Dodano:   /  Zmieniono: 
W nocy z niedzieli na poniedziałek wstrzymane zostały dostawy rurociągiem "Przyjaźń" rosyjskiej ropy naftowej do Polski i Niemiec. Według wiceministra gospodarki, Piotra Naimskiego, to efekt konfliktu między Rosją i Białorusią.
Jak poinformował rzecznik prasowy Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych "Przyjaźń", oficjalnie przyczyny wstrzymania dostaw surowca nie zostały podane ani przez białoruską spółkę rurociągową Gomel Transniet, ani przez rosyjską spółkę Transnieft.

PKN Orlen zapewnił, iż mimo wstrzymania dostaw ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń" rafineria w Płocku wykorzystuje w pełni swoje moce przerobowe i jest przygotowany na zapewnienie ciągłości zaopatrzenia zakładu w surowiec.

"PKN Orlen dysponuje własnymi zapasami operacyjnymi ropy, zgromadzonymi zarówno w zakładzie w Płocku, jak i kawernach Inowrocławskich Kopalni Soli Solino. Ponadto płocki koncern ma zamiar zwrócić się do Ministerstwa Gospodarki o możliwość skorzystania - w razie wystąpienia takiej konieczności - z obowiązkowych rezerw ropy naftowej, co pozwoli na 80 dni niezakłóconej pracy" - podało biuro prasowe spółki w komunikacie przekazanym PAP.

PKN Orlen podkreślił, iż istnieje możliwość pełnego zaopatrzenia polskich rafinerii za pośrednictwem gdańskiego naftoportu - jak wyjaśniono w stanowisku - płocki koncern podejmuje działania zmierzające do ewentualnego uruchomienia dostaw ropy naftowej drogą morską.

PKN Orlen podkreślił, iż "przewiduje, że obecne zakłócenia w dostawach ropy naftowej nie będą miały wpływu na ceny detaliczne paliw".

PERN jeszcze w nocy wystąpił do białoruskiego Gomel Transniet o podanie przyczyn wstrzymania tłoczenia ropy naftowej i terminu wznowienia dostaw. "Na razie nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi" - powiedział Zakrzewski. Dodał, iż PERN "Przyjaźń" liczy na wyjaśnienia dotyczące przerwy w dostawach surowca także ze strony rosyjskiego Transnieftu.

"Z tego co wiemy, rzecz dotyczy sporu Białorusi i Rosji na temat ceł transportowych ze strony Białorusi" - powiedział w poniedziałek wiceminister Naimski w TVN24, komentując wstrzymanie dostaw ropy naftowej. Dodał, że z powodu powtarzających się konfliktów między krajami byłego ZSRR, dostawy z tego kierunku "są niewiarygodne i trzeba być na to przygotowanym".

1 stycznia tego roku dwukrotnie wzrosła cena, po jakiej Rosja sprzedaje Białorusi gaz ziemny. Jednocześnie wprowadzono opłatę celną na dostarczaną jej ropę naftową w wysokości 180 dolarów za tonę. W odpowiedzi Białoruś obciążyła cłem tranzyt rosyjskiej ropy przez jej terytorium do państw trzecich, przy czym stawka wynosi tu 45 dolarów za tonę.

Zdaniem wiceministra Naimskiego, w związku z przerwą w dostawach, nie grozi nam brak surowców energetycznych. Polska ma zapasy obowiązkowe ropy naftowej i paliw na 80 dni średniej konsumpcji dziennej. Zapasy te przechowuje m.in. Agencja Rezerw Materiałowych (ARM) - (na 14 dni) oraz rafinerie PKN Orlen i Lotos (na 66 dni).

"Decyzję o uwolnieniu zapasów podejmuje Ministerstwo Gospodarki, określając szczegóły takiego postępowania, w tym m.in. wielkość uruchamianych rezerw surowca lub produktów ropopochodnych" - powiedział PAP Piotr Kruk z ARM.

PERN jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa. Tłoczy ropę naftową z Rosji (około 50 mln ton rocznie) do rafinerii polskich - PKN Orlen i Grupy Lotos oraz do rafinerii niemieckich - PCK Schwedt i Mider Spergau.

Grupa Lotos posiada zapasy operacyjne ropy naftowej, które zapewnią ciągłość działania rafinerii w Gdańsku przez najbliższe dwa tygodnie. Dodatkowo, zgromadzone rezerwy obowiązkowe surowca powinny zapewnić ciągłość przerobu do połowy tego roku - poinformował w poniedziałek PAP rzecznik Grupy Marcin Zachowicz. Przypomniał, że Grupa Lotos posiada możliwości pełnego pokrycia zapotrzebowania na surowiec drogą morską.

W skład Grupy Lotos wchodzi kilkanaście spółek.

pap, ss, ab
 0

Czytaj także