Wraca temat odległości wiatraków od zabudowań. Morawiecki straszy „turbinami tuż przy domach”

Wraca temat odległości wiatraków od zabudowań. Morawiecki straszy „turbinami tuż przy domach”

Turbiny wiatrowe, zdjęcie ilustracyjne
Turbiny wiatrowe, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Serge Le Strat
Po długich bojach kilka miesięcy temu udało się zmienić przepisy tak, by „przysunąć” wiatraki do zabudowań. Politycy KO i Trzeciej Drogi uważają, że kwestię tę można rozstrzygnąć inaczej i proponują kolejną nowelizację. - Bez konsultacji, bez analiz, bez przygotowania politycy PO i Polski 2050 chcą ustawić wielkie turbiny przy domach Polaków – ostrzega Mateusz Morawiecki.

28 listopada do Sejmu wpłynął projekt ustawy Koalicji Obywatelskiej i Polski 2050-Trzecia Droga o zmianie ustaw w celu wsparcia odbiorców energii elektrycznej, paliw gazowych i ciepła oraz niektórych innych ustaw. Zmiana dotyczy odległości turbin wiatrowych od zabudowań. Od ostatnie nowelizacji w marcu 2023 roku wynosi ona 700 m.

Wiatraki 700 m od zabudowań? KO chce nowelizacji przepisów

Autorzy nowego projektu chcieliby inaczej sformułować przepisy i trzymać się nie tyle sztywno liczby metrów, co uzależnić odległość turbin od hałasu, jaki powodują. „Wiatraki 'cichsze' będą mogły stanąć bliżej, natomiast te głośniejsze powinny być lokowane znacznie dalej od zabudowań, tak aby nie powodować uciążliwości” – czytamy w uzasadnieniu.

I tak, na terenach zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej i zamieszkania zbiorowego, zabudowy zagrodowej, rekreacyjno-wypoczynkowej, mieszkaniowo-usługowej odległość wiatraków – w przypadku maksymalnej emisji hałasu wynoszącej mniej niż 100 dB – wyniesie 300 m, a w przypadku emisji hałasu powyżej 110 dB – 2 km.

Na terenach zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej, zabudowy związanej ze stałym lub czasowym pobytem dzieci i młodzieży, domów opieki społecznej, a także na terenach szpitali, strefy ochronnej uzdrowiska przyjęto możliwość sytuowania wiatraków o emisji hałasu poniżej 100 dB w odległości 400 m, a powyżej 110 dB – 2 km.

Takie sformułowania nie spodobały się politykom Prawa i Sprawiedliwości. Ostrzegają, że może się to skończyć „niekontrolowanym” budowaniem elektrowni wiatrowych, co do których korporacje będą przekonywały, że spełniają wszystkie normy w zakresie hałasu – stawiając tym samym mieszkańców przed faktem dokonanym.

Politycy PiS piszą o wywłaszczeniach i lobbystach

Tak skomentował to w serwisie X były minister rozwoju i technologii, poseł PiS Waldemar Buda.

„To jest niebywałe! Każdy kto ma po sąsiedzku swojego domu niezabudowaną działkę nie może spać spokojnie! Jeśli tylko pojawi się inwestor, który będzie chciał tam postawić turbinę wiatrową to nie dość że dostanie zgodę to jeszcze jak będzie Twój dom za blisko to Cię wywłaszczy! I to nie musi być wcale na wsi ale nawet przy osiedlu domków jednorodzinnych w mieście!” – napisał Buda.

Do sprawy odniósł się również Mateusz Morawiecki. „Bez konsultacji, bez analiz, bez przygotowania politycy PO i Polski 2050 chcą ustawić wielkie turbiny przy domach Polaków. Kto straci? Polacy. Kto skorzysta? Lobbyści” – napisał z kolei premier Mateusz Morawiecki.

Szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka zapewnia, że nie ma mowy o wywłaszczaniu pod inwestycje.

- Nie ma żadnej mowy o żadnych wywłaszczeniach pod wiatraki. To jest jedno wielkie kłamstwo, co więcej zapewniamy w tej ustawie pełną procedurę, która chroni interesy mieszkańców przed ewentualnym negatywnym wpływem takich inwestycji – powiedział na konferencji prasowej w Sejmie Budka.

Czytaj też:
Wiech: mrożenie cen energii to leczenie objawowe. Problem jest gdzie indziej

Czytaj też:
Polski węgiel wciąż na państwowej kroplówce. Tylko PGG będzie potrzebowała ponad 5 mld zł wsparcia

Opracowała:
Źródło: RMF / PAP