Komisarz UE ds. energii: Możemy i powinniśmy ograniczyć Rosji dostęp do LNG

Komisarz UE ds. energii: Możemy i powinniśmy ograniczyć Rosji dostęp do LNG

Terminal LNG w Świnoujściu
Terminal LNG w Świnoujściu Źródło:WPROST.pl / Katarzyna Świerczyńska
W opracowywanym 14. pakiecie sankcji prawdopodobnie znajdą się obostrzenia obejmujące handel rosyjskim gazem skroplonym LNG. Będzie to pierwszy raz, kiedy Bruksela uderzy w rosyjski sektor gazowy.

W 2022 roku Gazprom zaczął sam wstrzymywać dostawy do swoich głównych odbiorców w UE, chcąc wywrzeć presję i zmusić kraje Zachodu do zmiany polityki wobec Ukrainy.

– Rosja jednostronnie podjęła decyzję o odcięciu dostaw gazu do europejskich konsumentów pomimo faktu, że z wieloma europejskimi firmami miała podpisane wieloletnie umowy. Próbowała manipulować naszym rynkiem energii i w efekcie konsumenci, gospodarstwa domowe w UE musiały w 2022 roku płacić bardzo wysokie rachunki. To była jednostronna decyzja Rosji, która jednocześnie sama była pozbawiona alternatywnego szlaku dostaw, aby móc ten sam gaz sprzedawać na innych rynkach, bo nawet Rosja potrzebuje czasu na to, aby zbudować nową infrastrukturę do przesyłu gazu. Teraz Rosjanie planują sprzedawać część swojego gazu w postaci LNG i uruchomili szereg terminali LNG. Dlatego możemy – i powinniśmy – ograniczyć ich dostęp do finansowania i technologii – powiedziała podczas EKG w Katowicach Kadri Simson, komisarz UE ds. energii.

Rosyjski gaz, który przed wojną płynął do Europy m.in. gazociągiem Nord Stream, dotąd oficjalnie nie został objęty sankcjami. Część państw członkowskich UE – m.in. Węgry – nie chciała się na to zgodzić ze względu na duży poziom zależności od rosyjskiego surowca. Teraz ma się to zmienić, ponieważ prawdopodobnie w 14. pakiecie sankcji na Rosję, który ma być gotowy w najbliższych tygodniach, prawdopodobnie znajdą się obostrzenia obejmujące handel rosyjskim gazem skroplonym (LNG).

Kadri Simson o sankcjach dla Rosji

– Wprowadziliśmy sankcje na ropę naftową, przy niewielu odstępstwach od tej zasady. Tym sankcjom podlega zarówno ropa naftowa, jak i produkty rafineryjne, a europejskie firmy nie kupują już ropy od Rosji. Co więcej, z partnerami z G7 wprowadziliśmy też limit cen na rosyjską ropę w przypadku jej transportu do krajów trzecich za pośrednictwem europejskich jednostek pływających. Jest on możliwy tylko w przypadku, gdy cena sprzedaży jest niższa od rynkowej – przypomina Kadri Simson. – W kwestii gazu państwa członkowskie nie uzgodniły jeszcze sankcji, tu niezbędna jest jednomyślność. Ministrowie energii uzgodnili jednak pakiet gazowo-wodorowy i wprowadzili rozwiązanie, które pozwala władzom krajowym na ograniczanie dostępu rosyjskich statków, jednostek do transportu LNG do ich terminali. Ten pakiet wchodzi w życie 21 maja. Teraz rozmawiamy także o tym, jak możemy objąć sankcjami pewne elementy handlu LNG, na przykład przeładunek.

Według obserwatorów UE raczej nie wprowadzi całkowitego zakazu kupowania rosyjskiego LNG przez kraje Wspólnoty, ale obejmie restrykcjami m.in. przeładunki tego surowca w europejskich portach. Jednak to i tak będzie dla Rosji dotkliwe, ponieważ od wybuchu wojny z Ukrainą jej eksport LNG wzrósł, a Rosja zaczęła nawet budować dodatkowe terminale, żeby jeszcze bardziej zwiększyć swoje możliwości eksportowe.

UE ma opcje w zanadrzu

Jak zaznacza komisarz ds. energii, UE ma w zanadrzu jeszcze kilka opcji, które mogłyby uderzyć w rosyjski sektor energetyczny i tamtejszą gospodarkę, osłabiając jej zdolność do dalszego prowadzenia wojny.

– Kiedy udaje nam się zachęcić naszych międzynarodowych partnerów do postawienia na oszczędzanie energii, światowe rynki się stabilizują, a Rosja nie może korzystać na wojennych stawkach za energię. I to właśnie robimy od dwóch lat. Możemy też ograniczyć dostęp Rosji do technologii, które są jej potrzebne, żeby utrzymywać przy życiu przemysł paliw kopalnych. W ten sposób możemy sprawić, że ich wolumen produkcji z czasem znacząco spadnie – mówi komisarz UE ds. energii.

Od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę UE nałożyła już w sumie 13 pakietów sankcji na Rosję (i Białoruś). Są one wymierzone w polityczną i wojskową elitę odpowiedzialną za inwazję, ale ich celem jest przede wszystkim osłabienie zdolności Rosji do dalszego finansowania wojny. To m.in. całkowity zakaz importu rosyjskiego węgla oraz unijne embargo na import rosyjskiej ropy i produktów ropopochodnych do państw UE drogą morską (zaczęły obowiązywać na przełomie 2022 i 2023 roku). W praktyce oznacza to, że kraje europejskie nie mogą już sprowadzać m.in. rosyjskich paliw, diesla i oleju opałowego. Tym, co mocno dotknęło rosyjską gospodarkę, są również sankcje technologiczne, czyli zakaz eksportu technologii, które mogą być wykorzystywane w sektorze energetycznym. Jeśli jednak Bruksela zdecyduje się objąć obostrzeniami rosyjskie LNG – o co zabiegała m.in. Polska i kraje bałtyckie – będzie to prawdopodobnie najdotkliwsza z dotychczasowych sankcji. Tym bardziej że w ten sektor uderzają także sankcje amerykańskie.

Czytaj też:
Już nie tylko Ukraińcy. Polskie firmy transportowe mają kolejny problem
Czytaj też:
Migrant ukradł polskiemu żołnierzowi radiotelefon. Reakcja nadeszła w ciągu kilku minut