Technologiczne eldorado. Czy branża technologiczna będzie dziś biznesową wyspą szczęścia?

Technologiczne eldorado. Czy branża technologiczna będzie dziś biznesową wyspą szczęścia?

Laptop, zdj. ilustracyjne
Laptop, zdj. ilustracyjne / Źródło: Pexels / luis gomes
Według dotychczasowych prognoz rynek IT miał być jednym z najbardziej stabilnych rozwojowo segmentów gospodarki. Nie tak dawno eksperci z firmy badawczej PMR szacowali, że średnie tempo wzrostu tej branży w kolejnych latach będzie się utrzymywało na poziomie 3 proc., a to z kolei oznaczało, że wydatki na rozwiązania z zakresu technologii informatycznych w tym okresie miały się powiększyć o niebagatelną kwotę 8 mld zł.

Tendencja wzrostowa, która utrzymywała się od kilku lat w tym segmencie, stworzyła szerokie perspektywy specjalistom branży IT. Rynek pracownika powodował, że pracodawcy prześcigali się w ofertach dla kandydatów zarówno pod względem poziomu wynagrodzeń, jak i różnorodności dodatkowych benefitów. Dzięki rozwojowi branży nowych technologii wykształciła się rzesza wysoko wykwalifikowanych specjalistów, cenionych nie tylko na lokalnym rynku, ale także w globalnych strukturach.

Mniejsze wydatki

Od kilku tygodni wszyscy żyjemy w innej rzeczywistości – zamknięte granice państwa, szkoły, przedszkola, żłobki, uczelnie wyższe, centra handlowe, restauracje, kina czy teatry zmieniły naszą życiową perspektywę, a także wpłynęły na sytuację gospodarczą.

Recesja, której się spodziewaliśmy od pewnego czasu, staje się coraz bardziej realnym scenariuszem. Dziś większość firm IT nie planuje w najbliższym czasie restrukturyzacji, a co za tym idzie zwolnień pracowników. Wiele z firm z polskiego sektora IT zaangażowało się w akcje pomocowe niwelujące skutki pandemii, a co za tym idzie kryzysu. Zarówno polskie, jak i globalne organizacje ze świata technologii zdecydowały się na wprowadzenie takich ruchów jak wstrzymanie procesów rekrutacji, wysłanie pracowników na przymusowy urlop, wstrzymanie wypłat premii czy cięcia etatów B2B.

Długoterminowe prognozowanie dla branży IT jest ryzykowane, choć bez wątpienia czekają nas zmiany i w tej dziedzinie gospodarki.

W związku z epidemią COVID-19 według analityków ICD wydatki w branży IT spadną o 2,7 proc. w stosunku do różnic kursowych. Prognozy te firma podała już w marcu tego roku, gdy w Europie byliśmy świadkami dopiero co rozwijających się ognisk epidemii. Po miesiącu już zauważamy, że wiele organizacji na całym świecie jest zmuszonych do wprowadzania kryzysowych planów działania oraz do istotnego cięcia wydatków. Porównując do poprzednich kryzysów, analitycy prognozują, że wydatki na sprzęt, oprogramowanie i usługi IT prawdopodobnie spadną bardziej niż realne PKB ogółem. Wydatki na infrastrukturę: serwery, pamięć masową, sprzęt sieciowy czy rozwiązania oparte na chmurze, także odnotują spadki, gdyż klienci będą opóźniać decyzję dotyczącą tego typu inwestycji.

Cała sytuacja będzie miała wpływ na zachowania konsumentów i generowane przez nich zakupy sprzętu osobistego: komputerów, tabletów czy telefonów, które mają według prognoz ICD spaść o 8,8 proc.

Każdy segment rynku rządzi się swoimi prawami. Rynek IT możemy porównać do rynku usług, który jest w wielkim stopniu zależny od popytu. Popyt przedsiębiorstw na rozwiązania IT rośnie wraz z rozwojem ich działalności. Dotychczasowe potrzeby, jak wprowadzanie zautomatyzowanych systemów do zarządzania zasobami (ERP), relacji z klientami (CRM) czy zaawansowaną analityką wykorzystującą systemy sztucznej inteligencji (Business Intelligence), przestaną być priorytetowe.

Patrząc na obciążenie, jakim jest epidemia dla budżetu państwa, możemy się spodziewać także w tym obszarze ograniczenia wydatków związanych z prowadzeniem projektów IT. Duże, długoletnie kontrakty są dla branży IT żyłą złota, ale z drugiej strony są najbardziej ryzykowne. Przekonały się o tym boleśnie w mienionych latach takie firmy jak Sygnity czy Qumack.

Rynek pracodawcy

Jak zatem będzie wyglądał polski rynek pracownika IT w najbliższym czasie?

Lokalnie jesteśmy bardzo zależni od tego, co się będzie działo na rynkach globalnych. Polska w skali makro jest współtwórcą większości technicznych rozwiązań, ale nie jest ich właścicielem. Sytuacja branży nowych technologii na rynku amerykańskim czy brytyjskim może mieć wpływ na rynek Polski, choćby w usługach outsourcingu.

Możemy się spodziewać, że rynek pracownika zmieni się na rynek pracodawcy także w branży IT. Wynikać to będzie z większej potrzeby stabilizacji i mniejszego apetytu na zmiany poszczególnych ekspertów IT. Specjaliści nadal będą mogli przebierać w ofertach, jednakże dla większości skończy się swoiste eldorado, jeśli chodzi o częste zmiany miejsc pracy i uposażenie. Część nowych etatów będzie zamrożona i odczujemy brak znacznego wzrostu nowych miejsc pracy w sektorze IT.

Możemy się spodziewać, że wielu polskich specjalistów IT, dotychczas pracujących przy realizacji międzynarodowych kontraktów na takich rynkach jak USA czy Wielka Brytania, zdecyduje się na powrót do domu. To z punktu widzenia organizacji dobra wiadomość, bo dzięki temu będziemy mieli dostęp do nowoczesnych rozwiązań, technologii, a co najważniejsze ‒ wiedzy.

Z drugiej strony rodzimy rynek IT może przestać być atrakcyjny dla dobrze wykwalifikowanych, a nadal tańszych pracowników zza wschodniej granicy, którzy zaczną poszukiwać bardziej stabilnych rynków pracy.

To pewne, że największą dynamikę odnotuje branża e-commerce, która w większości oparta jest na nowych technologiach. Może się okazać, że obecne „przymusowe” zakupy online zmienią nawyki części konsumentów. Osoby, które dotychczas nie były przekonane do tej formy kupowania, wobec braku możliwości pójścia do sklepu w dłuższej perspektywie czasu mogą stać się lojalnymi klientami sklepów internetowych. To z kolei przełoży się firmy e-commerce, które dostrzegą potrzebę posiadania w swoich strukturach dojrzałych menedżerów. Zauważać będziemy także wzrosty sprzedaży rozwiązań technologicznych w tym segmencie.

Jak widać, sformułowanie prognoz dotyczących rynku IT jest bardzo trudne. Szczególnie że trudno nam przewidzieć, jak będzie w dłuższej perspektywie reagować gospodarka ‒ nie tylko ta lokalna, ale również w skali makro. Miejmy jednak nadzieję, że wszyscy pamiętamy poprzednie kryzysy gospodarcze oraz umiejętnie wyciągnęliśmy z nich wnioski. Przygotowanie menedżerów do kolejnej recesji wydaje się być większe, stąd większe nadzieje pokładamy w ich umiejętnościach przywódczych.

Autor: Magdalena Białek-Letko, Senior Recruitment Business Partner, Bigram


Źródło: Bigram

Czytaj także

Czytaj także