„Częściowo prawda". Członek RPP o hamującej inflacji

„Częściowo prawda". Członek RPP o hamującej inflacji

Ludwik Kotecki
Ludwik KoteckiŹródło:PAP / Wojciech Olkuśnik
To jest częściowo prawda, bo to będziemy widzieć na wskaźniku rocznym, który jest zdeterminowany tym, co się działo w zeszłym roku - tak do prognoz ekonomistów dotyczących hamowania inflacji w najbliższych miesiącach odniósł się w TVN24 Ludwik Kotecki, członek RPP.

Członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Ludwik Kotecki był w środę gościem „Rozmowy Piaseckiego" w TVN24. W rozmowie pojawił się m.in. wątek prognoz ekonomistów dotyczących hamowania inflacji w najbliższych miesiącach. Zdaniem Koteckiego są one częściowo prawdziwe.

Kotecki o spadku inflacji

– To jest częściowo prawda, bo to będziemy widzieć na wskaźniku rocznym, który jest zdeterminowany tym, co się działo w zeszłym roku. Mówię o słynnym efekcie bazy – powiedział członek RPP.

Kotecki podał tym kontekście przykład cen oleju rzepakowego. – Jeżeli olej rzepakowy kosztował 5 złotych w zeszłym roku i jego cena wzrosła do 10, to mieliśmy inflację 100-procentową tego oleju. Potem, jeżeli o kolejne 5 złotych zdrożał, to już ta inflacja była 50 procent. To jest właśnie ten efekt bazy i to jest tego rodzaju dezinflacja, którą będziemy mieć w kolejnych miesiącach – wyjaśniał gość TVN24.

– Tak naprawdę będziemy odnosić ceny do zeszłego roku, które już były bardzo wysokie i ta inflacja roczna będzie spadać, natomiast nie będziemy tego widzieć w dwóch innych wskaźnikach. Nie będziemy tego widzieć w inflacji bazowej, czyli tej, za którą odpowiada polityka pieniężna, bo inflacja będzie spadać ze względu na ceny nośników energii i trochę żywności. Póki co nie widzimy też tego we wskaźnikach miesiąc do miesiąca – dodał Kotecki.

W dalszej części rozmowy członek RPP podkreślił, że w jego ocenie inflację może podwyższać polityka fiskalna rządu. Hamować powinno ją natomiast spowolnienie gospodarcze.

Czytaj też:
Borys: Zwalczenie inflacji zajmie dwa, trzy lata
Czytaj też:
Senacki członek RPP zgadza się z Glapińskim. Chodzi o inflację