Dom bez pozwolenia. Rząd zaszył w projekcie bat na deweloperów

Dom bez pozwolenia. Rząd zaszył w projekcie bat na deweloperów

Budowa (zdj. ilustracyjne)
Budowa (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Shutterstock / Phushutter
Dom w uproszczonej procedurze, którą przewiduje Polski Ład, można zbudować wyłącznie na własne potrzeby. Ministerstwo zapowiada karanie osób, które sprzedały taki budynek. Czy oznacza to, że domy „bez pozwolenia” będą niesprzedawalne przez dekady?

Uproszczona procedura budowy domu o powierzchni do 70 mkw ma sprawić, że inwestor oszczędzi choć trochę pieniędzy oraz szybciej przeprowadzi cały proces. Uproszczenie polega na rezygnacji z konieczności uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, ustanawiania kierownika budowy oraz prowadzenia dziennika budowy. W morzu wydatków, jakie związane są z budową, wynagrodzenie kierownika nie jest jakąś istotną pozycją, a z pewnością daje inwestorowi poczucie, że prace przebiegają prawidłowo i dom będzie wolny od wad, które zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców.

Od momentu, w którym Zjednoczona Prawica ogłosiła, że uprości procedury, zadawano pytanie o bezpieczeństwo. Krytycy straszyli plagą katastrof budowlanych, kiedy to jednorodzinne domki stawiane z pomocą szwagra zaczną się po prostu walić. Do tego rodzaju zarzutów odniósł się w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Piotr Uściński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

– Chcemy, aby obywatele mogli szybko wybudować dom do 70 mkw i dlatego postulujemy uproszczenie prawa budowlanego, oczywiście przy zachowaniu obowiązujących przepisów bezpieczeństwa. Zwolnienie z obowiązku ustanowienia kierownika budowy, a także prowadzenia dziennika budowy będzie „przywilejem”, a nie obowiązkiem inwestora – powiedział.

Wyraził przekonanie, że jeśli inwestor nie będzie czuł się na siłach i nie będzie miał wystarczającej, fachowej wiedzy, aby kierować budową, to w dalszym ciągu będzie mógł ustanowić kierownika budowy oraz prowadzić dziennik budowy.

Deweloperzy nie boją się braku kierownika budowy

O ile więc dla osób prywatnych, które budują dom dla rodziny, możliwość rezygnacji z usług kierownika będzie wyjątkiem niż zasadą, tak dla dewelopera byłaby to już nie lada gratka. Firmy budowlane znają się na swojej robocie na tyle, że nie muszą płacić niezależnemu specjaliście, by doglądał prac (a przynajmniej przekonują, że się znają i że nie popełniają błędów). Istnieje więc obawa, że z uproszczenia skorzystają profesjonaliści, którzy następnie sprzedadzą domy jednorodzinne.

Aby zapobiec takiemu scenariuszowi, w ustawie przewidziano oświadczenie, które składa każda osoba pragnąca skorzystać z uproszczonych procedur. Musi mianowicie zobowiązać się, że dom buduje na własne potrzeby i nie odsprzeda go. To hak na deweloperów, którzy chcieliby zdominować również ten rynek.

Więzienie za kłamstwo

Co się stanie, jeśli inwestor faktycznie nie będzie chciał mieszkać w wybudowanym domu, a postanowi go sprzedać? Ustawodawca przewiduje, że grozić mu będzie nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności. Pomysł bardzo mocno krytykują jednak prawnicy. Część z nich wręcz nazywa go niedorzecznym. Zwracają przede wszystkim uwagę na to, że nie wiadomo kiedy należy założyć, że inwestor miał zamiar zamieszkać w budowanym domu. Co, jeśli w trakcie budowy lub po jej zakończeniu ten zamiar się zmienił? Jeśli osoba, która zmieniła zdanie będzie chciała uniknąć kary, to jak długo musi mieszkać w rzeczonym domu, aby móc go legalnie sprzedać? Pytań jest bardzo wiele, a odpowiedzi w projekcie brak.

– To kolejny przykład legislacyjnego niechlujstwa motywowanego bezrefleksyjnym dążeniem do penalizacji wszystkich możliwych przejawów ludzkiej aktywności – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” adwokat Radosław Baszuk.

Dziennikarze serwisu internetowego Radia Zet chcieli uściślić te wątpliwości i spytali u źródeł, czyli w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Jedno z pytań dotyczyło odpowiedzialności karnej dla osób, które dom wybudują, ale nie w celu „zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych”. Resort potwierdził: za postawienie takiego domu inwestor może trafić za kratki.

"Inwestor będzie zobowiązany dołączyć do zgłoszenia oświadczenia m.in. o tym że planowana budowa jest prowadzona w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych. Będzie ono złożone pod rygorem odpowiedzialności karnej. Oznacza to, że za złożenie takiego oświadczenia niezgodnego ze stanem faktycznym inwestor ponosić będzie odpowiedzialność karną na zasadach określonych w ustawie Kodeks karny" – odpowiedział resort.

Dom niesprzedawalny do końca świata?

Następnie przesądzono, że „uchwalona ustawa nie zawiera regulacji określających warunki zbycia lub sprzedaży domów mieszkalnych jednorodzinnych wybudowanych na podstawie zawartych w niej regulacji”.

Czy to oznacza, że kto zbudował dom w uproszczonej procedurze, nigdy nie będzie go mógł sprzedać? Czy tego prawa zostaną pozbawieni również jego spadkobiercy? Czy brak takiej regulacji nie jest przeoczeniem? Również my skierowaliśmy takie pytanie do ministerstwa.

Czytaj też:
Dom bez pozwolenia. Za symboliczną złotówkę kilkadziesiąt projektów do wyboru

Opracowała:
Źródło: Wprost / Radio Zet
 0

Czytaj także