Pracownicze Plany Kapitałowe w 2023 r. Autozapis już 1 kwietnia

Pracownicze Plany Kapitałowe w 2023 r. Autozapis już 1 kwietnia

Kobieta przy pracy
Kobieta przy pracy Źródło: Shutterstock / Undrey
Już 1 kwietnia 2023 roku czeka nas autozapis do Pracowniczych Planów Kapitałowych. Co to oznacza, co należy zrobić jeżeli nadal nie chcemy przystąpić do programu oraz jakie są jego wady, zalety i poziom partycypacji?

Pracownicze Plany Kapitałowe to powszechny system oszczędzania na przyszłą emeryturę przez pracowników przy pomocy pracodawców oraz państwa, który miał być receptą na bardzo złe prognozy demograficzne naszego kraju (spowodowane ciągłym spadkiem oczekiwanej liczby osób będących w wieku produkcyjnym oraz wzrostem oczekiwanej długości życia). Do dnia 30 czerwca 2022 r. do PPK przystąpiło jednak jedynie 2,37 miliona Polek i Polaków, a więc tylko co trzeci pracownik, pomimo tego, że wstąpienie do programu było sytuacją domyślną, z której było trzeba specjalnie zrezygnować, wystosowując stosowny wniosek.

Autozapis w Pracowniczych Planach Kapitałowych – do kiedy czas na rezygnację?

W tym roku jednak grupa ta prawdopodobnie nieco się powiększy. Zbliża się bowiem przewidziany w ustawie z dnia 4 października 2018 r. o pracowniczych planach kapitałowych termin, w którym nastąpi automatyczny zapis do PPK. Przepisy zakładają, że nawet jeśli złożymy rezygnację z oszczędzania w PPK, to po upływie 4 lat podmiot zatrudniający nas ponownie zacznie naliczać odpowiednie składki. Najbliższy taki autozapis nastąpi już 1 kwietnia br. Wydaje się więc, że po tej dacie, choćby z powodu zapomnienia części pracowników o złożeniu kolejny raz rezygnacji z udziału w programie, poziom partycypacji w PPK się zwiększy. Jest to więc dobry moment, aby rozważyć czy oszczędzanie z PPK jest dla nas i jakie są związane z tym plusy i minusy, pamiętając przy tym, że czas do złożenia kolejnej rezygnacji do pracodawcy mamy jedynie do końca marca 2023 r.

PPK – więcej za czy przeciw?

Warto zaznaczyć, że dzisiaj ciężko jednoznacznie wyrokować czy program PPK jest programem dobrym, który w ostatecznym rozrachunku osobom, które mu zaufały, faktycznie się opłaci.

Głównym jednak argumentem przemawiającym za przystąpieniem do PPK są na pewno dopłaty – kolejno ze strony państwa i pracodawcy. Przypomnijmy bowiem, że za każdą zainwestowaną w PPK przez pracownika złotówkę, kolejne 75 groszy dopłaca w tym programie pracodawca. Jest to więc swego rodzaju podwyżka, o którą pracownik wcale nie musi pracodawcy prosić. Dodatkowo do PPK dopłaca także państwo, które jednorazowo po przystąpieniu przez nas do programu wpłaca na nasz rachunek 250 zł, a potem co roku również kwotę równą 240 zł.

Jest to więc jedyny dostępny na polskim rynku instrument, do którego dopłaca zarówno pracodawca, jak i państwo. Drugi rodzaj dopłaty dla części pracowników jawi się przy tym jednak jako pewnego rodzaju „straszak”. Polacy głośno wyrażają bowiem obawy czy na pewno pieniądze na naszym koncie PPK są w pełni indywidualne, czy też, przynajmniej częściowo, państwowe. Warto w tym miejscu jednak zaznaczyć, że obawy te zdają się być o tyle niezasadne, że pieniądze oszczędzane w PPK, w przeciwieństwie do tych, które gromadzić możemy np. na Otwartym Funduszy Emerytalnym, są pieniędzmi całkowicie indywidualnymi.

Kolejną zaletą programu jest to, że wpłat na nasze konto PPK dokonuje pracodawca. Pracownik nie musi więc w żaden sposób myśleć o tej technicznej czynności i podejmować jakichkolwiek comiesięcznych działań z tym związanych.

Środki w PPK są stale „w ruchu”

Warto zaznaczyć też, że środki wpłacane na PPK są stale „w ruchu”, a więc podlegają ciągłym inwestycjom, które przy ratalnej wypłacie po 60. roku życia nie podlegają opodatkowaniu podatkiem od zysków kapitałowych. Instrumenty inwestycyjne w PPK są przy tym różne, a poziomem ryzyka dobierane są w zależności od naszej sytuacji i lat pozostałych nam do osiągnięcia wieku emerytalnego (im bliżej do emerytury tym instrumenty te są bezpieczniejsze i więcej jest wśród nich uznawanych za najbardziej asekuracyjny na rynku instrument – obligacji).

Wszystkie inwestowane pieniądze podlegają oczywiście jednak pewnym rynkowym wahaniom, od których uciec nie sposób. Mając przy tym na uwadze ostatnie lata i takie wydarzenia jak pandemia COVID-19, czy kryzys spowodowany wybuchem wojny na Ukrainie, trzeba powiedzieć, że żyjemy w czasach niepewnych, w których żaden, nawet najbardziej pewny instrument inwestycyjny, nie jest pozbawiony ryzyka. Pomimo jednak możliwych i zaistniałych w niektórych przypadkach strat, buforem bezpieczeństwa wciąż są tu na pewno wspomniane już dopłaty, które hipotetyczne straty mogą nam zniwelować.

Dodatkowo specjaliści zauważają często, że w portfelu inwestycji PPK brakuje większego udziału inwestycji zagranicznych. Poszerzenie portfela o tego typu instrumenty byłoby, pożądaną i rozsądną dywersyfikacją, szczególnie mając na uwadze, że przyszła emerytura wszystkich obecnie pracujących Polek i Polaków już teraz w największym stopniu zależy od kondycji polskiej gospodarki – która skorelowana jest w oczywisty i bardzo duży sposób również z wypłacalnością ZUS-u.

Czytaj też:
Przybywa uczestników PPK. „Daleko od stanu zadowolenia”
Czytaj też:
Pracownicze Plany Kapitałowe: Sprawdzamy, czy warto

Źródło: WPROST.pl
 2

Czytaj także