NASA Artemis w pigułce. Oto czemu Amerykanie wracają na Księżyc

NASA Artemis w pigułce. Oto czemu Amerykanie wracają na Księżyc

Misja Artemis I – kapsuła Orion, Rakieta SLS i lot na Księżyc
Misja Artemis I – kapsuła Orion, Rakieta SLS i lot na Księżyc Źródło: Materiały prasowe / NASA
Misja NASA Artemis I nadal znajduje się w kosmosie i niedawno z sukcesem okrążyła Księżyc. W naszym podsumowaniu wyjaśniamy, czemu Amerykanie wracają na Księżyc, co chcą tam osiągnąć oraz czym różni się Artemis, SLS i Orion.

Niedawne osiągnięcia misji Artemis I to idealny moment, by przypomnieć sobie po co NASA wraca na Księżyc i co Amerykanie chcą tam osiągnąć. Postanowiliśmy więc odpowiedzieć na parę nurtujących pytań.

Misja Artemis, Rakieta SLS i kapsuła Orion – co to?

Na początek warto zacząć od wyjaśnienia pojęć, które łatwo można pomylić. Poniżej wyjaśniamy więc najpopularniejsze nazwy, które zapewne już słyszeliście.:

  • Program kosmiczny Artemis – to cały program mający na celu ponowne postawienie człowieka na Księżycu. Podobnie jak program Apollo, składa się z konkretnych misji. Artemis I to misja, która trwa obecnie;
  • System SLS – Space Launch System – to rakieta, najnowszy system wynoszenia misji na orbitę NASA. SLS ma ulepszyć rozwiązana znane jeszcze z wahadłowców kosmicznych. Mierząca 98 metrów konstrukcja jest ogromna i potężna. Silniki generują ciąg o sile 8,8 mln lbs – o 15 proc. więcej, niż rakieta Saturn V z programu Apollo;
  • Sonda Orion – to urządzenie, które faktycznie wykonuje misję Artemis I, czyli podróż na orbitę Księżyca i z powrotem na Ziemię. To kapsuła wyposażona w najróżniejsze czujniki. Na pokładzie Oriona znajdują się też m.in. manekiny imitujące ludzkie ciało.

Co ma osiągnąć Misja Artemis I?

Artemis I jako dziewicza misja programu ma przetestować wiele nowych rozwiązań. Nowa rakieta Space Launch System (SLS) ma wynieść w kosmos ulepszoną kapsułę Orion. Ta naszpikowana jest różnorodnymi sensorami, które zbadają warunki, z jakimi będą sobie musieli później radzić astronauci.

Sonda wykonuje obecnie lot na Księżyc, konkretniej okrąża naszego satelitę i oddala się na rekordową odległość wśród wszystkich kapsuł załogowych. Następnie opuszcza orbitę Księżyca i zmierza na Ziemię.

Misje programu NASA Artemis – po co wracamy na Księżyc?

– Celem programu Artemis jest powrót ludzi na Księżyc. Chodzi o to, by zbudować sprawdzoną platformę transportową i taką infrastrukturę, by loty na naturalnego ziemskiego satelitę stały się dla astronautów wręcz rutyną. Nie chcemy polecieć na Księżyc raz i zatknąć flagę. Dążymy do regularnej, a nawet stałej obecności – wyjaśniał w wywiadzie dla Wprost.pl, dr Jakub Bochiński, specjalista kosmiczny z polskiej firmy Creotech Instruments.

Ekspert tłumaczy, że Księżyc ma się stać dla NASA najnowszym poligonem doświadczalnym. Artemis planowany jest zaś jako długi program kosmiczny, który potrwa nawet ponad dekadę. Wstępne umowy NASA mówią już nawet o silnikach dla Artemis 13.

Kolejne lądowanie na Księżycu to tylko jeden krok, a nie wielki finał całego programu Artemis. Amerykanie chcą także zbudować zasiedlaną przez astronautów bazę na orbicie satelity, a przyszłości najpewniej także stałą bazę na powierzchni Srebrnego Globu.

Ambicje NASA są jednak jeszcze większe. Amerykanie na przykładzie Artemis chcą się nauczyć bardzo sprawnie latać dalej, niż na orbitę Ziemi. Jeśli loty na Księżyc staną się rutynowe, to te procedury można potem wykorzystać do załogowych lotów na inne ciała, na przykład Marsa.

– Obecnie podróże kosmiczne dalej niż na orbitę Ziemi prawie w całości odbywają się rakietami niezdatnymi do ponownego wykorzystania. [...] Docelowo chcemy, by podróże na inne ciała niebieskie, nie tylko na Księżyc, przypominały bardziej wycieczkę odrzutowcem. A te maszyny są przecież używane często i tysiące razy z rzędu – podsumowuje dr Jakub Bochiński.

Czy w Misji Artemis I są astronauci?

Nie, w czasie Misji Artemis I na pokładzie kapsuły Orion nie znajdują się ludzie. Są jednak siedzenia, aparatura i wszystko to, co byłoby niezbędne do kierowania rakietą z astronautami na pokładzie.

Miejsca w Orionie zajmują jednak trzy fantomy. Mamy więc Camposa i imitujące ciało kobiety manekiny Helga oraz Zohar. NASA wykonuje na nich wiele eksperymentów przygotowawczych przed wysłaniem ludzi w ramach kolejnych misji Artemis.

Przykładowo – eksperyment MARE, czyli Matroshka AstroRad Radiation Experiment. Badanie ma na celu sprawdzenie poziomów promieniowania kosmicznego podczas podróży na księżyc oraz sposobów zapobiegania skutkom tejże radiacji.

Manekin Helga nie jest ubrany w ochronny sprzęt, a Zohar otrzymał specjalnie przygotowaną antyradiacyjną kamizelkę ochronną izraelskiej produkcji. Czujniki wewnątrz fantomów zbadają różnice między nimi.

Co ciekawe, w programie MARE biorą też udział polscy naukowcy z PAN, którzy zapewnili do niego czujniki. Więcej o tym wątku przeczytacie poniżej.

Czytaj też:
Polskie akcenty w misji Artemis. Na pokładzie rakiety znajdą się nasze urządzenia

Kiedy ludzie wrócą na Księżyc w misji Artemis?

Dziewicza misja Artemis ma przetestować m.in. działanie rakiety wynoszącej SLS oraz powłoki ochronnej kapsuły Orion. Potrzeba wielu testów, by Amerykanie mieli pewność co do wszystkich aspektów nowej platformy startowej. Kiedy więc człowiek ponownie poleci na Księżyc?

– Jeśli okaże się, że zadziałają rakieta, a także powłoka ochronna w kapsule Orion, za około dwa lata, wyślemy na Księżyc astronautów – mówił Wprost.pl podczas wrześniowego Forum Ekonomicznego w Karpaczu Alexander MacDonald, dyrektor finansowy NASA.

Obecnie NASA podaje, że misja Artemis II może odbyć się w maju 2024 roku. Mówimy tu o przelocie wokół Księżyca, czyli powtórce z Artemis I, tylko z obecnością ludzi na pokładzie.

Oficjalny cel programu Artemis to obecnie „wysłać na powierzchnie Księżyca pierwszą kobietę i osobę rasy innej niż biała”. Zanim USA zatknie nową flagę na Srebrnym Globie, będziemy musieli poczekać jeszcze dłużej. Lądowanie na powierzchni ma się odbyć w ramach misji Artemis III.

Jakie są cele programu Artemis?

Przypomnijmy – pierwsza misja ma za zadanie sprawdzenie technologii i wykonanie poprawek. NASA zaczyna więc od lotów na orbitę Srebrnego Globu. Bez obecności kosmonautów, potem z obecnością ludzi.

Wreszcie dojedzie do lądowania z ludźmi. Jak pamiętamy, dopiero misja Apollo 11 wylądowała na Księżycu. Podobnie będzie z Artemisem, choć tu będzie to misja numer trzy. To jednak tylko część ambitnego celu NASA.

Plany NASA mają na celu utworzenie bazy orbitalnej Gateway, podobnej do ISS latającej na orbicie Ziemi. Dzięki tej infrastrukturze astronauci będą najpierw znajdą się na odpowiedniku ISS, a dopiero z bazy na orbicie odbywać będą podróże na powierzchnię naturalnego satelity Ziemi.

Czytaj też:
Wracamy na Księżyc. Misja Artemis na orbicie

Czemu Artemis I startował tyle razy?

Artemis I bywa nazywany pechową misją NASA, ponieważ jej start był wielokrotnie odwoływany. Podczas pierwszej próby z 29 sierpnia odliczanie zostało wstrzymane około czterdziestej minuty. Inżynierzy NASA zaobserwowali bowiem pęknięcia w kadłubie jednostki oraz wyciek wodoru z silnika numer 3.

W sobotę 3 września podjęła kolejny wysiłek. Start rakiety Space Launch System wraz planowany był na 20:17 czasu polskiego. Ostatecznie jednak agencja kosmiczna przekazała, że próbę startu wstrzymano. Jako powód podano problem z załadowaniem paliwa do rakiety.

Wiele wskazywało, że 27 września SLS w końcu opuści Ziemię. W weekend 24-25 września amerykańska agencja debatowała, czy pozostawić rakietę na platformie startowej, czy wycofać ją do hangaru z powodu zbliżającego się huraganu Ian. Zdecydowano się na bezpieczne podejście, co z miejsca przekreśliło też datę startu 2 października.

Czytaj też:
Czy pechowy SLS w końcu poleci? Astronom o starcie Artemisa 27 września

Potem okienko startowe zamknęło się na cały październik. 13.10 NASA poinformowała, że wstępna data kolejnego startu to 14 listopada z terminami zapasowymi 16 i 19 dnia miesiąca. W pierwszych dniach listopada SLS ponownie wytoczono na stanowisko startowe 39B w Kennedy Space Center.

W czwartek 10 listopada przez Florydę przeszedł zaś kolejny huragan – Nicole. NASA podało jednak, że żywioł jedynie zadrapał rakietę i poluzował parę uszczelek. NASA otworzyła kolejne okienko startowe dla SLS dokładnie 16 listopada, o 07:50 polskiego czasu. Dopiero wtedy naukowcom w końcu udało się wtedy poderwać SLS i Oriona z Ziemi.

Czytaj też:
Starlinki z Polski dotarły na Ukrainę. „To szczególnie ważne”
Czytaj też:
Pracownicy SpaceX mają dość Elona Muska. „Źródło rozkojarzenia i wstydu”

Opracował:
Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także