Spekulanci czy odważni przedsiębiorcy? Lewica chce opodatkować flipperów, Petru ich broni

Spekulanci czy odważni przedsiębiorcy? Lewica chce opodatkować flipperów, Petru ich broni

Blok mieszkalny
Blok mieszkalny Źródło: Archiwum prywatne / M. Kośka
Flipperzy: spekulanci, jak widzi ich Lewica, czy odważni przedsiębiorcy, którzy inwestują pieniądze w niepewny rynek nieruchomości, jak postrzega ich Ryszard Petru? Magdalena Biejat zapowiedziała, że Lewica chce ograniczyć ich działalność poprzez dodatkowy podatek. Szczegóły poznamy za kilka dni.

Kandydatka na prezydenta Warszawy Magdalena Biejat poinformowała, że w najbliższych dniach Lewica złoży projekt ustawy, która ma ograniczyć spekulację na rynku nieruchomości. Na razie Biejat nie chciała omawiać, jakie rozwiązania się w nim znajdują.

Czym jest flipping? Kim są flipperzy?

Wiadomo tylko, że jedna z propozycji przewiduje podatek od flippingu. To zjawisko polegające na tym, że osoba dysponująca gotówką kupuje mieszkanie, często w złym stanie technicznym, remontuje je i szybko odsprzedaje. Niektórzy twierdza, że to spekulacja, dla innych to zwykła działalność gospodarcza, w której przedsiębiorca podejmuje ryzyko, wykłada pieniądze, podnosi standard mieszkania i sprzedaje z zyskiem.

– Oczywiście mamy świadomość, że tarcza antyflipingowa nie załatwi wszystkich patologii rynku mieszkaniowego. Ale dziś to rosnący problem przyczyniający się do zwiększania cen mieszkań. Oddzielnym problemem jest inwestowanie w mieszkania tylko po to, by trzymać je, licząc na wzrost wartości i tu uważam, że do rozważenia jest wprowadzenie podatku katastralnego na przykład od trzeciego mieszkania. Kolejna spraw, to skupowanie mieszkań przez duże fundusze. Wprawdzie w Polsce to nie jest tak palący problem, jak na Zachodzie Europy, ale nie powinniśmy go lekceważyć – powiedziała w rozmowie z Interią.

Skala działalności flipperów jest trudna do oszacowania, bo też różny jest model działania, jaki przyjmują. Giganci w branży chwalą się, że potrafią kupić i odsprzedać w ciągu roku powyżej stu mieszkań, mają swoje własne firmy remontowe, strategię i dużo gotówki, którą w każdej chwili są gotowi wykorzystać na zakup atrakcyjnego mieszkania. W tym biznesie są także płotki, dla których kupienie mieszkania, wyremontowanie i odsprzedanie nie stanowi głównego źródła dochodu. Remontują w wolnym czasie, często samodzielnie lub z pomocą rodziny i traktują zysk ze sprzedaży jako zastrzyk gotówki, który nastąpi raz na kilka lat.

Część flipperów monetyzuje swoją popularność i organizuje kursy, na których uczy inwestowania w nieruchomości. Wysoka frekwencja pokazuje, że zainteresowanie takim sposobem zarabiania jest ogromne. Skoro to taki dobry pomysł na biznes, to dlaczego politycy Lewicy chcą ją ukrócić? Obecność flipperów nie jest obojętna dla rynku nieruchomości. Spekulanci, którzy wchodzą z gotówki, są dla sprzedających dużo bardziej atrakcyjni niż przeciętna rodzina, która musi się salwować kredytem. Jego udzielenie trwa, więc sprzedający są bardziej skłonni zawrzeć umowę z przedsiębiorcą, który może umówić się na podpisanie umowy u notariusza kilka dni po prezentacji mieszkania.

Spekulanci czy biznesmeni? Ryszard Petru o flipperach

Dla flipperów liczy się czas między zakupieniem mieszkania a odsprzedaniem go, więc remonty są nierzadko są przeprowadzane byle jak, ale nabywcy odkrywają niedoróbki dopiero po pewnym czasie użytkowania.

Pomysł opodatkowania działalności flipperów skomentował w mediach społecznościowych poseł Polski 2050 Ryszard Petru. Jego zdaniem w ogóle nie należy mówić tu o spekulacji, bo to zwykły biznes, a ten przecież jest powiązany z chęcią uzyskania zysku.

twitter

„Pomysł opodatkowania flipów i nazywanie ich spekulacją świadczy o niezrozumieniu tematu i jest działaniem na szkodę całej gospodarki. Realizujący flipy ryzykują swoim kapitałem. Nie mają też pewności, że sprzedadzą lokal po remoncie z zyskiem. Podejmują więc ryzyko biznesowe” – zauważył.

I dalej: „Jeśli w Polsce będziemy opodatkowywać aktywność gospodarczą to przeniesie się ona za granicę. A komu jak komu ale szczególnie Lewicy powinno zależeć na dochodach budżetowych" – dodał.

Akurat temu ostatniemu, czyli pomysłowi, by flipperzy wyjechali za granicę i tam wykupywali mieszkania, gotowa będzie przyklasnąć nie tylko Lewica, ale też całkiem spore grono nabywców nieruchomości.

Czytaj też:
KPO podniesie ceny nieruchomości? To całkiem możliwe
Czytaj też:
Bezpieczny kredyt 2 proc. podniósł ceny mieszkań. Twórca programu znalazł winnego