Jak nie stracić na freelancingu? Ta forma współpracy opłaca się najbardziej

Jak nie stracić na freelancingu? Ta forma współpracy opłaca się najbardziej

Dodano: 
Umowa-zlecenie
Umowa-zlecenie Źródło: Shutterstock
Freelancing to już nie tylko etat albo firma. Jaką formę rozliczeń wybrać, żeby naprawdę się opłacało?

Jeszcze kilka lat temu wybór był stosunkowo prosty: etat albo własna działalność. Dziś rynek freelancingu daje znacznie więcej możliwości, a decyzja o formie rozliczeń ma realny wpływ nie tylko na wysokość podatków, ale też na bezpieczeństwo, płynność finansową oraz komfort pracy „na swoim”.

Co w praktyce najbardziej się opłaca – działalność nierejestrowana, umowy cywilnoprawne czy kontrakt B2B? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Zdaniem ekspertów z Useme kluczowe znaczenie mają: skala przychodów, regularność zleceń oraz to, czy freelancing jest jedynie dodatkiem do etatu, czy głównym źródłem utrzymania. Inaczej wygląda sytuacja osoby realizującej kilka projektów miesięcznie, a inaczej freelancera budującego stałą bazę klientów i długofalowe relacje biznesowe.

Działalność nierejestrowana – niski próg wejścia, ale ograniczenia

Działalność nierejestrowana to rozwiązanie dla osób, które chcą legalnie przetestować pracę na własny rachunek bez zakładania firmy. Brak obowiązku rejestracji w CEIDG oraz opłacania składek ZUS znacząco obniża barierę wejścia.

To model szczególnie atrakcyjny:

  • przy pierwszych zleceniach,
  • w trakcie budowania portfolio,
  • przy łączeniu freelancingu z etatem.

Ograniczeniem pozostaje jednak limit przychodów – obecnie 10 813,50 zł brutto kwartalnie. W momencie, gdy zlecenia stają się regularne, a dochody rosną, ta forma przestaje być wystarczająca. W praktyce jest więc często traktowana jako etap przejściowy.

Umowy cywilnoprawne – elastyczność bez własnej firmy

Kolejną popularną opcją są umowy cywilnoprawne – przede wszystkim umowa o dzieło i umowa zlecenia. Z raportu Useme „Freelancing w Polsce. Między stabilnością a adaptacją”, przygotowanego we współpracy z agencją ABR Sesta, wynika, że to najczęściej wybierany model – korzysta z niego aż 52 proc. freelancerów.

– Wielu freelancerów nie chce zakładać firmy wyłącznie po to, by wystawić fakturę jednemu czy dwóm klientom. Dlatego wybierają rozwiązania, które pozwalają im skupić się na pracy, a nie na księgowości – stwierdza w rozmowie z „Wprost”, Przemysław Głośny, CEO Useme, platformy do rozliczeń freelancerów.

– Dzięki temu twórca nie musi prowadzić własnej działalności, a jednocześnie pracuje w pełni legalnie – zauważa ekspert z Useme.

Umowa o dzieło najlepiej sprawdza się tam, gdzie można jasno określić efekt pracy – np. projekt, tekst czy kod. Jej zaletą jest brak składek ZUS oraz możliwość zastosowania podwyższonych kosztów uzyskania przychodu.

Umowa zlecenia zapewnia z kolei dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego, co dla wielu osób stanowi istotny argument przy wyborze tej formy współpracy.

B2B – większe zyski, ale też większa odpowiedzialność

Kontrakt B2B oznacza prowadzenie działalności gospodarczej i współpracę z klientami jako firma. To rozwiązanie najczęściej wybierają freelancerzy osiągający stabilne i wyższe dochody.

Najważniejsze zalety to:

  • możliwość wyboru formy opodatkowania,
  • odliczanie kosztów prowadzenia działalności,
  • budowanie własnej marki.

Przy odpowiednim poziomie przychodów B2B może być najbardziej opłacalne finansowo. Jednak przy nieregularnych zleceniach staje się bardziej ryzykowne – koszty działalności trzeba ponosić niezależnie od dochodów.

To również model wymagający większej samodzielności – zarówno w zakresie księgowości, jak i formalności.

Czytaj też:
Od 1 maja pracownicy mogą zyskać 6 dni urlopu. Trzeba mieć dokument z ZUS

Opłacalność to coś więcej niż podatki

Coraz więcej freelancerów patrzy na swoją sytuację szerzej niż tylko przez pryzmat wynagrodzenia „na rękę”. Znaczenie mają także stabilność, bezpieczeństwo i dostęp do świadczeń.

– Freelancerzy nie chcą rezygnować z wolności i niezależności, ale coraz częściej oczekują rozwiązań, które dają im większe poczucie bezpieczeństwa – zauważa Przemysław Głośny.

Jak podkreśla, chcą pracować legalnie, często bez zakładania firmy, ale mając jednocześnie dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego czy pakietów benefitów.

– To wymaga na pewno systemowych rozwiązań i otwartości na potrzeby freelancingu, który z roku na roku coraz bardziej wybija się na tle rynku pracy. Sami też staramy się dostosować platformę do potrzeb freelancerów, zapewniając im w ramach obsługi elementy zwiększające poczucie stabilności – stwierdza Głośny.

Eksperci podkreślają, że wybór formy rozliczeń często zmienia się wraz z rozwojem kariery. Wielu freelancerów przechodzi przez kolejne modele etapami.

W praktyce najbardziej opłacalna jest nie ta opcja, która daje najwyższy dochód w danym miesiącu, lecz ta, która najlepiej odpowiada stylowi pracy, poziomowi ryzyka i planom na przyszłość.

Czytaj też:
„Freelancing to święty graal dla kobiet. I nie, nie chodzi o pracę na Bali”